W 1991 r. Jerzy i Barbara Nedomowie założyli w Krakowie Biuro Tłumaczeń Technicznych Lido, później przemianowane na Lido-Lang. Przez lata była to dwuosobowa firma. Właścicielom zależało, by w rodzinną działalność włączył się ich syn Andrzej, który skończył wydział zarządzania, specjalność finanse, na Akademii Górniczo-Hutniczej (AGH) w Krakowie, dzięki czemu miał kwalifikacje do prowadzenia biznesu. Stało się to w 2002 r., gdy wrócił z programu Erasmus we Włoszech.

— Postawiłem jednak rodzicom warunek: firma musi się rozwijać, byśmy nie tylko stworzyli miejsce pracy dla mnie, ale też zbudowali profesjonalny biznes o międzynarodowym zasięgu. Zaakceptowali moją wizję, a na zmiany nie trzeba było długo czekać. Przenieśliśmy naszą siedzibę z prywatnego mieszkania do wynajętego lokalu, zaczęliśmy zwiększać zatrudnienie i sprzedaż za granicą — wspomina Andrzej Nedoma.
Lido-Lang stało się jednym z największych dostawców tłumaczeń w Europie Środkowo-Wschodniej. Kiedy dwa lata temu biuro państwa Nedomów przejmowała hiszpańska grupa Sepra, zatrudnienie przekraczało 35 osób, nie licząc setek tłumaczy freelancerów z kilkunastu krajów, współpracujących z firmą. Kilka ładnych lat wcześniej krakowska firma mogła stać się ofiarą własnego rozwoju — im szybciej przybywało jej zleceń, klientów i współpracowników, tym dotkliwiej odczuwała brak zaawansowanego programu do automatyzacji zarządzania projektami i komunikacji biznesowej. Żadne dostępne na rynku rozwiązanie nie spełniało oczekiwań właścicieli. Dlatego wydzielono spółkę technologiczną XTRF, która miała podjąć się tego wyzwania. Na jej czele stanął Andrzej Nedoma.
Lepiej, łatwiej i szybciej
Stworzenie oprogramowania i zbudowanie zespołu powierzono Dominikowi Radziszowskiemu, doktorowi nauk informatycznych i wykładowcy AGH, specjalizującemu się w systemach rozproszonych. Owocem prac jego zespołu jest system XTRF, wykorzystywany przez biura tłumaczeńi duże przedsiębiorstwa na całym świecie do automatyzacji zarządzania projektami tłumaczeniowymi. W 2014 r. inicjatywa została wsparta przez fundusz inwestycyjny Experior Venture Fund, który dołączył do XTRF jako partner finansowy. Jak to działa? Klient w stworzonym dla niego portalu — na stronie internetowej — może zamówić tłumaczenie w wybranym biurze. Tam wyspecjalizowany pracownik definiuje wszystkie parametry zlecenia i proces zapewniający oczekiwaną jakość usługi. Następnie projekt trafia do podwykonawców, którzy zgłosili gotowość do współpracy. System dba o to, by czynności ręczne ograniczyć do minimum.
— Platforma XTRF skraca czas potrzebny na kompleksowe zarządzanie projektem z kilku dni do kilku godzin, a nawet minut. Wdrożenie podnosi efektywność tego procesu o 80 proc., zaś biura tłumaczeń osiągają nawet 400-procentowy wzrost marży — podkreśla Dominik Radziszowski, dyrektor ds. innowacji w XTRF.
Oprogramowanie działa w formule Software as a Service (SaaS — oprogramowanie jako usługa). Dostawca udostępnia je firmom przez internet w ramach abonamentu opłacanego miesięcznie lub rocznie.
— Zanim chmura stała się popularna i modna, czuliśmy, że klienci powinni móc korzystać z dobrodziejstw IT bez konieczności kupowania i instalowania software’u, a tylko logując się do specjalnego portalu przez przeglądarkę internetową. Inwestycje w sprzęt i oprogramowanie nie są już potrzebne. Model SaaS sprawia, że nawet małe firmy mogą stać się liderami na swoich rynkach — zachwala Dominik Radziszowski.
Na podbój rynków
95 proc. przychodów XTRF pochodzi z rynków zagranicznych — 65 proc. z Europy, 20 z USA i 10 z Azji. Spółka przekroczyła 7 mln zł rocznych przychodów abonamentowych, dorobiła się ponad 300 klientów i rośnie o około 40 proc. rocznie. Zatrudnia prawie 70 osób i obsługuje klientów w 57 krajach. Jej platforma XTRF służy m.in. jako materiał dydaktyczny do nauki zarządzania projektami tłumaczeniowymi na 20 uniwersytetach, m.in. w Stanach Zjednoczonych, Szwajcarii, Finlandii, Francji i Wielkiej Brytanii. Pytany o przepis na sukces, Andrzej Nedoma odpowiada krótko: robić konsekwentnie to, co się kocha i do czego ma się smykałkę zapisaną w genach.
— Sam biegle władam trzema językami obcymi i ciągle uczę się nowych. Nie są też mi obce przedmioty ścisłe i technologie. To samo można powiedzieć o moich przodkach — nie ukrywa dumy prezes XTRF.
Poliglotą jest jego ojciec, który przed założeniem biura tłumaczeń w różnych przedsiębiorstwach zajmował się na przemian technologią i handlem zagranicznym. Z kolei dziadek Józef znał osiem języków doskonale (inne na niższym poziomie ) — przede wszystkim rosyjski, niemiecki i hiszpański oraz łacinę i grekę, ale także czeski. Wykorzystywał je codziennie, bo jako profesor chemii na AGH tłumaczył mnóstwo tekstów naukowych i technicznych. Rodzinna tradycja zobowiązuje.