Tłuste lata dla cementowni. Zagranicznych

Inwestycje drogowe i kolejowe napędzą sprzedaż materiałów do produkcji betonu. Wzrośnie jednak import z Białorusi.

Na 16 mln ton opiewa tegoroczna prognoza sprzedaży cementu na polskim rynku. To o 4-5 proc. więcej niż w 2015 r. W przyszłym roku zwiększy się o kolejne 500 tys. ton.

— Prognozowany wzrost jest efektem rozpoczynających się inwestycji drogowych i zapowiadanego startu projektów kolejowych — mówi Jan Deja, dyrektor biura Stowarzyszenia Producentów Cementu (SPC).

Otwarta granica

Marcelo Catala, prezes Cemeksu Polska, uważa jednak, że wzrost wcale nie jest równoznaczny ze zwiększeniem produkcji przez krajowych wytwórców.

— W skrajnie niekorzystnym scenariuszu może ona nawet spaść, a wzrost zapotrzebowania zostanie zaspokojony importem, na przykład z Białorusi — wtóruje mu Ernest Jelito, prezes Górażdże Cement.

SPC szacuje, że w tym roku przywóz cementu z Białorusi sięgnie 700 tys. ton, podczas gdy w 2012 r. wyniósł zaledwie 15 tys. ton. Gwałtowny wzrost jest efektem szukania przez Białorusinów rynku zbytu dla trzech zbudowanych niedawno cementowni. Krajowi producenciuważają, że do inwestycji zachęciły ich m.in. środowiskowe obostrzenia w Unii Europejskiej, negatywnie wpływające na opłacalność produkcji cementu. Białorusini liczyli także na rynek rosyjski, jednak wprowadzone na nim restrykcje zakupowe i tani rubel zachęcają do obrania kursu na Zachód. Blisko polskiej granicy działają także cementowniew Niemczech, Czechach i na Słowacji — również zainteresowane naszym rynkiem i borykające się z konkurencją na własnym podwórku. Zachodnią Europę coraz mocniej zalewa cement importowany statkami z Turcji czy Egiptu. Nie mogąc z nim konkurować, tamtejsi producenci starają się wypchnąć towar do sąsiadów albo wygaszająprodukcję. Luc Callebat, szef Polskiej Grupy Materiałów Budowlanych (zarządzającej m.in. Grupą Ożarów), informuje, że niedawno we Francji zamknięto dwie cementownie. Jego zdaniem, na podobne ryzyko narażone są także Polska i inne kraje UE.

— Dlatego ważne jest utrzymanie w Europie silnego przemysłu — podkreśla Luc Callebat.

Ekorestrykcje

Przedsiębiorcy twierdzą, że jeśli europejscy wytwórcy mają konkurować z importerami spoza Unii, nie mogą spełniać coraz bardziej wyśrubowanych norm środowiskowych. Podkreślają, że zużywają rocznie 1,2 mln ton RDF, czyli paliw z odpadów, w tym 1 mln ton stanowią frakcje komunalne. Chcą, żeby produkcję wytworzoną z termicznego spalania odpadów wyłączyć spod limitów CO2, jak w przypadku spalarni śmieci. Cementownie liczą także na wprowadzenie benchmarków (liczonych np. jako średnia dla 10 proc. najlepszych instalacji) jako podstawy określania emisyjności. Federico Tonetti, kierujący firmą Lafarge Cement, podkreśla, że w ostatnich latach branża zainwestowała 10 mld zł w unowocześnienie produkcji i ochronę środowiska. Nie może więc konkurować z dostawcami, którzy produkują cement gorszej jakości i w warunkach niespełniających ekonorm. © Ⓟ

0,7 mln ton Tyle wyniesie tegoroczny import cementu z Białorusi. To więcej niż cały eksport polskich zakładów.

22 mln ton Tyle wynoszą moce polskich zakładów. Import tanich materiałów uniemożliwia jednak ich pełne wykorzystanie.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Kapczyńska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Tłuste lata dla cementowni. Zagranicznych