W ostatnich dniach odbyło się posiedzenie Rady Polityki Pieniężnej, na
którym, zgodnie z oczekiwaniami, zadecydowano o pozostawieniu stóp procentowych
bez zmian. Jednak prawdopodobnie już kolejny miesiąc przyniesie podwyżkę kosztu
pieniądza w Polsce. Za interwencją taką przemawiają napływające w ostatnim
czasie z naszego kraju doniesienia makroekonomiczne. Co prawda dane opublikowane
w mijającym tygodniu m.in. na temat dynamiki produkcji przemysłowej, sprzedaży
detalicznej, czy też cen produkcji wytworzonej przemysłu (PPI), dotyczące
listopada, osiągnęły nieco niższe wartości od wskazań październikowych, jednak w
dalszym ciągu świadczą o utrzymującej się na wysokim poziomie w naszym kraju
presji inflacyjnej. Zagrożenie dla rodzimej gospodarki ze strony zbyt dużego
wzrostu cen wciąż podkreślają przedstawiciele Rady Polityki Pieniężnej. Marian
Noga stwierdził, że na początku 2008 roku inflacja w naszym kraju może osiągnąć
poziom 4% lub nawet go przekroczyć. Tak wysoka dynamika będzie wymagać, zdaniem
członka Rady, kolejnych interwencji w postaci podwyżki stóp procentowych.
Najbliższej oczekuje on już w styczniu, kolejnych w marcu i drugiej połowie
przyszłego roku. Jeśli faktycznie staną się one faktem, w przyszłym roku nie
będzie można liczyć na silniejsze osłabienie polskiej waluty. Jednak jak zwykle
los złotego pozostaje w rękach zagranicy. Ewentualne umocnienie amerykańskiego
dolara na rynku światowym, które ma szanse nastąpić w drugim kwartale
przyszłego roku, sprawić może, że podobnie jak to miało miejsce w ostatnich
dniach, rodzima waluta straci na wartości. Natomiast w pierwszych miesiącach
2008 roku, kiedy możliwe będzie ponowne osłabienie dolara, złoty powinien
pozostawać silny.
Początek przyszłego tygodnia z uwagi na święta na
większości rynków, nie przyniesie raczej dużych zmian w notowaniach polskiej
waluty. Dopiero od środy, kiedy do pracy powrócą inwestorzy z USA mogą nastąpić
większe wahania kursów walutowych, jednak zmienność kursów USD/PLN oraz EUR/PLN
w dalszym ciągu powinna być ograniczona.
Ostatnie dni na rynku światowym przyniosły kilka prób przebicia przez kurs
EUR/USD poziomu silnego wsparcia 1,4350. Ewentualne jego pokonanie przyniosłoby
dalszy spadek, przynajmniej do 1,4160. Wspomniana bariera okazała się jednak
skuteczna. Przez większą część tygodnia kurs EUR/USD konsolidował się w jej
pobliżu. Przed ten czas na rynku nie pojawił się jasny sygnał, który mógłby
zadecydować o dalszym umocnieniu dolara. Natomiast niektóre z doniesień
fundamentalnych przemawiały za jego ponownym osłabieniem. Były to m.in. dane z
amerykańskiego rynku nieruchomości. Do publicznej wiadomości podano, iż w
listopadzie, w porównaniu do poprzedniego miesiąca, odnotowano kolejny spadek
liczby rozpoczętych inwestycji budowlanych. Podobnie rzecz się miała z liczbą
wydanych pozwoleń na budowę. Obniżeniu uległy również indeksy przedstawiane
przez odziały FED z Filadelfii i Nowego Jorku oceniające perspektywy dla
biznesu, jak również mierzące kondycję gospodarczą w danych regionach USA.
Niższy od oczekiwań poziom odnotował również przygotowywany przez
Conference Board indeks wyprzedzający koniunkturę, który obrazuje stan
gospodarki USA za 3-6 miesięcy. Na pogłębiające się kłopoty amerykańskiej
gospodarki wskazał kolejny raz były szef FED Alana Greenspan. Stwierdził on, że
pojawiają się pierwsze oznaki stagflacji w Stanach Zjednoczonych.
Fakt, iż
wymienione wyżej doniesienia nie wpłynęły na ponowne osłabienie dolara, świadczy
o jego obecnie dużym potencjale do umocnienia się.
Aby nie dopuścić do
dalszego pogorszenia sytuacji w sektorze finansowym banki centralne podejmowały
w ostatnich dniach kolejne interwencje. W celu zapobiegnięcia dalszemu wzrostowi
kosztów kredytów, ECB wpompował na rynek międzybankowy 500 mld USD. Amerykański
FED natomiast 17 grudnia przeprowadził pierwszą aukcję pożyczek
krótkoterminowych na kwotę 20 mld USD. Zabiegi te mogą okazać się skuteczne,
gdyż zaraz po ich dokonaniu na rynku międzybankowym obserwowaliśmy spadek
oprocentowania.
W ostatnich dniach poznaliśmy decyzję Banku Japonii w sprawie
wysokości stóp procentowych. Zostały one pozostawione bez zmian. Dość
pesymistyczny wydźwięk dla perspektyw japońskiej gospodarki miał raport
przedstawiony przez przedstawicieli BoJ. Dokonano w nim korekty prognoz wzrostu
PKB na koniec tamtejszego roku fiskalnego tj. na 31 marca 2008 roku. Według
najnowszych szacunków wyniesie on 1,3%, wcześniej oczekiwano, iż osiągnie poziom
2,1%. Na skutek tych doniesień na rynku pojawiły się pogłoski na temat możliwej
w bliskiej przyszłości obniżki stóp procentowych w Kraju Kwitnącej Wiśni.
Spekulacje te przyczyniły się pod koniec mijającego tygodnia do osłabienia
japońskiej waluty. Jen tracił również na wartości ze względu na spadek awersji
do ryzyka, który zachęcał inwestorów do zawierania transakcji opartych o carry
trade.
W najbliższych dniach, ze względu na absencję wielu inwestorów, rynek
walutowy będzie charakteryzował się o wiele mniejszą płynnością. Fakt ten może
ułatwić spekulacyjne próby wpływania na kursy walut. Jednak bardziej
prawdopodobny wydaje się spadek zmienności i kontynuacja konsolidacji na rynku.
Więcej dziać się może dopiero pod koniec tygodnia, kiedy to z amerykańskiego
sektora nieruchomości nadejdzie kolejna porcja danych, tym razem na temat
sprzedaży domów na rynku pierwotnym.
Sporządził
Tomasz Regulski
Departament Doradztwa i Analiz
DM TMS
Brokers S.A.