Zdyskontowanie słabych danych zza Oceanu i w miarę
klarownej sytuacji w państwach "trzynastki" (szybki wzrost gospodarczy, pewna
podwyżka stóp do 4%) wytworzyło sytuację, w której wszelkie sprzyjające
dolarowi, choćby w niewielkim stopniu, wiadomości znajdują odbicie w umocnieniu
"zielonego". Dziś, mimo braku istotnych publikacji istotnych głównych
gospodarek, eurodolar zdecydowanie ruszył na południe i po porannej stabilizacji
w przedziale 1,35-1,3515 zniżkował do najniższego od początku marca poziomu
1,3437 USD. Zwyżkujący ruch powrotny trendowego kierunku kanału trendowego
zakończył się odbiciem od jego dolnej linii. Duża dzisiejsza świeca spadkowa
potwierdza, zatem zanegowanie dotychczasowego trendu. Przygrywką do umocnienia
"zielonego" wobec euro był wzrost wartości dolara w stosunku do funta
brytyjskiego, pokonany został ważny poziom 1,9725 USD. Zgodnie z naszym
oczekiwaniem na fali dobrych danych makroekonomicznych i oczekiwań na jutrzejsze
wyższe odczyty kwietniowej inflacji, zyskiwał także frank szwajcarski w
odniesieniu do euro, co jednak nie przełożyło się wzrost notowań
CHF/PLN.
Kolejne dni powinny przynieść, zatem kontynuację deprecjacji głównej
pary walutowej. Najbardziej oczekiwane w tym tygodniu dane to zamówienia na
dobra trwałe oraz sprzedaż nieruchomości na rynku pierwotnym i wtórnym w USA.
Publikacje te poznamy w czwartek i piątek. Ewentualne odczyty w pobliżu prognoz
wzmocniłyby fundamentalne podstawy do dalszego umocnienia amerykańskiej waluty.
O 14.45 za euro płacono 1,3450 USD.
Wczesny poranek na rynku krajowym był dziś w miarę
dobry dla naszej waluty, która lekko umacniała się do głównych walut zachodnich,
jednak wraz z wyraźniejszym ruchem na eurodolarze, złoty zaczął tracić do
"zielonego" i zyskiwać w stosunku do waluty państw "trzynastki". Mimo sporego
ruchu na parze EUR/USD, złoty pozostawał relatywnie silny, co tłumaczyć można
oczekiwaniem na ogłoszenie danych makroekonomicznych. Ważne publikacje z
"krajowego podwórka" - dynamika produkcji przemysłowej i inflacja na poziomie
producentów w kwietniu - okazały się być całkiem niezłe, jednak gorsze od
prognoz, co nieco rozczarowało inwestorów, przyzwyczajonych raczej do
pozytywnych zaskoczeń. Wzrost produkcji o 12,4% r/r (prognoza 16,1%, poprzednio
11,3%), jest tylko nieznacznie lepszy od poprzedniego wyniku, co, wziąwszy pod
uwagę cieplejszą aurę może trochę dziwić. Niższy od oczekiwań (2,4% r/r) i
wyniku z marca (3,3% r/r) wzrost cen producentów (PPI) za kwiecień na poziomie
2,3% r/r potwierdza także "spadkowe" odczyty inflacji na poziomie konsumenckim i
zmniejsza szanse na rychłe podwyżki stóp NBP. Poranna wypowiedź S. Owsiaka z
"gołębiego" skrzydła RPP potwierdza, że podwyższenia kosztu pieniądza możemy
spodziewać się dopiero, gdy inflacja wyraźnie przekroczy cel, prawdopodobnie nie
wcześniej niż po wakacjach.
Dalsze umocnienie dolara w odniesieniu do euro
przy nieco słabszych wynikach naszej gospodarki oraz wciąż raczej mieszany
sentyment do rynków wschodzących powinny przyczynić się do spadku wartości
złotego. O 14.45 za euro płacono 3,77 PLN, dolar kosztował 2,8030 PLN.
Kamil Gaworecki
Makler Papierów
Wartościowych
Departament Doradztwa i Analiz
DM TMS Brokers S.A.