To będzie trudny rok dla ubezpieczycieli

Gospodarka słabnie, segment życiowy dostaje zadyszki, widać początki wojny cenowej — w branży robi się nerwowo.

To będzie cichy rok — tak 12 miesięcy temu na łamach „PB” przedstawiciele branży ubezpieczeniowej prognozowali przebieg 2012 r. Miał stać pod znakiem rosnących przychodów ze sprzedaży polis oraz wysokich zysków. Te prognozy sprawdzały się, ale tylko do wakacji. Jesienią w gospodarce pojawiły się pierwsze oznaki spowolnienia. Sytuacja w branży stawała się nerwowa. I taka też będzie w tym roku.

— W ubezpieczeniach majątkowych spodziewamy się niewielkiego wzrostu rynku, nie wyższego niż 5 proc. — mówi Jarosław Parkot, prezes Warty.

To oznacza utrzymanie dynamiki rynku majątkowego na obecnym poziomie. Jak wynika z danych Komisji Nadzoru Finansowego, wzrost składki przypisanej firm majątkowych po trzech kwartałach tego roku wynosił ponad 4 proc.

Pod presją

Mniej optymistyczny scenariusz zakłada Franz Fuchs, szef grupy VIG Polska, w której skład wchodzą m.in. Compensa, Interrisk i Benefia. Przypomina, że w porównaniu z 2011 r. w ubiegłym roku tempo wzrostu rynku majątkowego spadło o połowę.

— Spodziewam się dalszego spowolnienia, wymuszonego głównie krótkowzroczną polityką cenową niektórych towarzystw, zwłaszcza w ubezpieczeniach komunikacyjnych. Jeśli taka tendencja się utrzyma, rynek majątkowy może w ogóle nie odnotować wzrostu w 2013 r. — uważa Franz Fuchs.

Zaczątki wojny cenowej już widać na rynku komunikacyjnym — zarówno flotowym, jak i indywidualnym. Ubezpieczyciele, widząc spadającą sprzedaż polis i notując jednocześnie wysokie zyski, zdecydowali się powalczyć o klientów niższymi cenami.

— Sytuacja w 2013 r. będzie w dużej mierze zależała od tego, czy gracze zachowają zimną krew i nie ulegną presji obniżania cen poniżej poziomu rentowności — ocenia Grzegorz Kulik, wiceprezes Uniqi. Rafał Karski, dyrektor sprzedaży i marketingu w Liberty Direct, podkreśla, że sukces w tym roku odniosą ci ubezpieczyciele, którzy będą prowadzili ostrożną politykę cenową, sięgając po dane Ubezpieczeniowego Funduszu Gwarancyjnego przy ocenie ryzyka i taryfikacji.

— Rosnąca wysokość odszkodowań osobowych, coraz wyższe ceny części zamiennych, aktywność kancelarii odszkodowawczych i uchwały Sądu Najwyższego powodują, że pod względem wypłat Polska będzie doganiać Europę Zachodnią. Przy utrzymaniu niskich cen polis oznacza to dla wielu firm niską, a nawet zbyt niską rentowność — mówi Rafał Karski.

Życiowe przeszkody

O ile w ubiegłych latach słabe wyniki, a nawet straty w biznesie majątkowym ubezpieczyciele mogli odbić sobie na życiówce, to w tym roku mogą już nie mieć takich możliwości. To efekt kryzysu tego segmentu biznesu, wywołanego m.in. przez aktywność rzecznika ubezpieczonych oraz wyroki sądowe w takich sprawach jak opisywany przez „PB” kazus opłat likwidacyjnych w polisach inwestycyjnych.

— Z uwagi na brak wystarczających zachęt do długoterminowych oszczędności i dotychczasowy brak wspólnego stanowiska branży w odniesieniu do ubezpieczeń z funduszem kapitałowym (UFK), w segmencie życiowym wyzwanie stanowić będzie sprzedaż produktów ze składką regularną. Już teraz rynek charakteryzuje stosunkowo wysoki wskaźnik polis korygowanych przed upływem okresu ubezpieczenia — ostrzega Franz Fuchs. Według niego, pod znakiem zapytania stanie także rentowność w ubezpieczeniach na życie.

— W ubezpieczeniach na życie trudno jest określić dynamikę, ze względu na nieprzewidywalność poziomu przychodów z polis inwestycyjnych. W samym segmencie ubezpieczeń ze składką regularną spodziewam się niewielkiego wzrostu — mówi Jarosław Parkot.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Mariusz Gawrychowski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu