To już nie fanaberia

Jarosław Królak
08-12-2004, 00:00

Mniejsze firmy coraz częściej tworzą własne biura prawne oraz korzystają z usług zewnętrznych kancelarii prawniczych. Zbytek? Nie — wymóg rynku.

Prawnicy w średnich a nawet małych polskich firmach to już niemal codzienność. Przestali być postrzegani jako ekskluzywna fanaberia dostępna jedynie dla bogatych i dużych przedsiębiorstw. Do niedawna jednak pokutowała opinia, że mniejszych firm po prostu na nich nie stać. Część przedsiębiorców uważała nawet, że prawnicy nie są im w ogóle potrzebni. Okazało się, że do czasu. Coraz bardziej konkurencyjny i trudny rynek wymusił zmianę podejścia. Ponadto kryzys gospodarczy lat 2000-03 przyczynił się do wzrostu konkurencji między kancelariami prawniczymi, a tym samym do spadku cen ich usług.

Człowiek orkiestra?

Dzisiaj radca prawny jest już tak samo niezbędny w firmie jak prezes, księgowa czy dyrektor sprzedaży. Stoi w jednym szeregu z osobami, które mają decydujący wpływ na sytuację przedsiębiorstwa. Dlaczego? Bo doświadczony prawnik potrafi nie tylko zastosować niejasne i szybko zmieniające się przepisy, ale dzięki niemu możliwe jest zminimalizowanie ryzyka gospodarczego prowadzonej działalności.

— Nie wyobrażam sobie funkcjonowania i rozwoju firmy bez wsparcia prawników — mówi Stanisław Cholewiak, prezes firmy Hortino z Leżajska, która prawnika zatrudnia na etacie od 25 lat.

W razie potrzeby posiłkuje się miejscową kancelarią prawną.

— Nasz etatowy prawnik zajmuje się bieżącymi sprawami. Prowadzi pełny monitoring zmian przepisów, dotyczących działalności gospodarczej. Opiekuje się sferą prawną naszej działalności handlowej. Dba, aby zawierane przez nas umowy nie zawierały błędów. Prowadzi sprawy pracownicze, a także windykację długów. Miejscowa kancelaria prawnicza działa uzupełniająco np. w zakresie sporów sądowych — opowiada prezes Cholewiak.

Sprawy najtrudniejsze Hortino zleca kancelarii warszawskiej.

— Od pewnego czasu mamy spór z Hortexem. Uznaliśmy, że w tak ważnej sprawie nasze interesy najlepiej reprezentować będą prawnicy z Warszawy. Jak widać, szeroko korzystamy z pomocy prawników. To konieczne. Daje komfort pracy i poczucie, że w danej sprawie zrobiło się wszystko, co było możliwe — mówi Stanisław Cholewiak.

Podobnie sytuacja wygląda w innych przedsiębiorstwach.

— Już chyba od lat 10 zatrudniamy na etacie radcę prawnego. Przekonaliśmy się, że jest bardzo potrzebny. Praktycznie na każdym kroku. W wielu sprawach — a to sprawdza poprawność umów do podpisania, nadzoruje pod względem prawnym układanie współpracy z kontrahentami, czyli zakupy i sprzedaż. Do tego dochodzą mu obowiązki związane z windykacją, która jest utrapieniem prawie każdej polskiej firmy. Kontroluje też czy inwestycje są realizowane zgodnie z prawem i interesem firmy. Bierze udział w rozprawach sądowych, sprawdza terminy i sporządza wnioski — mówi Józef Odrobiński, członek zarządu firmy SaneChem.

Dodaje, że prawnik w firmie to... niższe koszty.

— Opłaca się zatrudnić radcę. Koszt jego pracy w stosunku do korzyści jest niewspółmiernie niski. Pomoc prawna bezpośrednio przekłada się na naszą działalność. Jednak nie ograniczamy się tylko do jednego prawnika. W razie potrzeby zlecamy różne czynności kancelarii zewnętrznej — zapewnia Józef Odrobiński.

O ile można jeszcze sobie wyobrazić funkcjonowanie bez prawnika małej firmy, to niemożliwe to jest w przypadku podmiotu notowanego na giełdzie.

Łatwiej na parkiet

— Po pierwsze audyt prawny — to warunek konieczny. Inaczej nie ma co marzyć o giełdzie. Nie uniknie się prawników z firmy audytorskiej — mówi Waldemar Pawlak, prezes firmy Plast Box, która także zatrudnia prawnika na etacie.

— Zacząłem z nim współpracę 11 lat temu. Trwa do tej pory. Radca obsługuje Plast Box całościowo. Mamy ten komfort, że jest na wyciągnięcie ręki. Prowadzi przeróżne sprawy: pracownicze, kontrakty, relacje z urzędami skarbowymi. Na zewnątrz firmy wyrzuciliśmy windykację. Ubezpieczyliśmy tę sferę działalności i w razie potrzeby prowadzi ją ubezpieczyciel. Bez pomocy radcy prawnego firma nie może dobrze działać — podkreśla Waldemar Pawlak.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jarosław Królak

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Strona główna / To już nie fanaberia