Weekend pełen minorowych komentarzy
Podczas weekendu
opublikowano mnóstwo informacji na temat kryzysu zadłużenia w Europie, które
powoli w ciągu dnia docierały do świadomości inwestorów, którzy z coraz większym
zapałem sprzedawali akcje. Spójrzmy na te informacje. Niemiecki Die Welt
napisał, podpierając się swoim źródłem w EBC, że bankierzy centralni chcą
podwojenia europejskiego pakietu pomocowego do 1,5 bln euro w celu
zabezpieczenia środków na ratowanie Rzymu. Financial Times wskazał, że
scenariusz niewypłacalności niektórych serii greckich obligacji jest brany pod
uwagę przy konstrukcji drugiego pakietu pomocowego dla tego kraju. Niemiecki
Handelsblatt poszedł o krok dalej twierdząc, że EBC szuka zewnętrznej pomocy jak
ma działać w przypadku bankructwa członka strefy euro. Podobno bankowi
najbardziej zależy na pomocy w przypadku … niekontrolowanego bankructwa.
Inwestorów nic nie było w stanie uspokoić
To jeszcze nie
koniec złych wiadomości. Otóż wczoraj we Włoszech regulator nakazał sprzedającym
akcje na krótko podanie do wiadomości swoich pozycji jeżeli przekraczają one
0,2% kapitalizacji spółki. Ponadto w Chinach inflacja w czerwcu wzrosła do
poziomu największego od trzech lat - 6,4%. Tym samym niczym bańka mydlana prysły
wcześniejsze nadzieje na brak dalszych podwyżek stóp w tym roku. W tak
ukształtowanej atmosferze doszło z samego rana do spotkania prezesa EBC,
przewodniczącego eurogrupy, komisarza ds. walutowych, prezydenta EU oraz
przewodniczącego Komisji Europejskiej. Dyskutowano między innymi, a może przede
wszystkim o Włoszech, czyli największym w Europie rynku obligacji skarbowych,
który jest wart 1,8 bln euro wobec niemieckiego o wartości „zaledwie” 1,1 bln
euro. Rynek ten stoi teraz na glinianych nogach i nie wiadomo gdzie nas to
zaprowadzi. Po południu rozpoczęło się już wcześniej planowane spotkanie
ministrów finansów strefy euro, ale nic nie potrafiło uspokoić inwestorów, nawet
Angela Merkel, która po raz kolejny zapewniała, że zrobi wszystko, żeby euro
uratować a waluta wspólnotowa jest stabilna i bezpieczna. Dzisiaj popołudniu
euro traciło prawie 2%, co jest potężnym ruchem i może świadczyć o wszystkim,
ale z pewnością nie o stabilności. Zresztą najlepsi prognostycy na rynku
walutowym jak i fundusze hedgingowe zaczęli ostawiać słabość euro względem
dolara.
Kontynuacja letniej hossy pod znakiem
zapytania
Kalendarium makroekonomiczne było puste, a fakt, że po
sesji w USA wraz z publikacją wyników przez Alcoe rozpocznie się sezon
publikacji raportów kwartalnych, zupełnie się nie liczył. Zresztą sama Alcoa
traciła ponad 3%, co i tak było wynikiem niezłym w stosunku do banków, która na
arenie globalnej traciły najwięcej. Jak widać zmienność na parkietach jest
olbrzymia a dzisiejsze spadki bardzo popsuły techniczny obrazy rynków,
szczególnie warszawskiego, gdzie WIG20 poprawił czerwcowy dołek. Nad letnią
hossą trzeba niestety postawić znak zapytania i jeżeli sytuacja szybko nie wróci
do normy, to coraz więcej inwestorów może stracić cierpliwość i sprzedać akcje.
Dzisiaj tych sprzedających wiele nie było na co wskazywał niewielki obrót.
Łukasz Bugaj, Analityk Millennium Dom Maklerski SA
