Do połowy 2003 r. inflacja będzie niska
- „PB”: Wbrew prognozom innych przez ostatnich kilkanaście miesięcy mówił Pan, że inflacja będzie spadać, bo słaby jest popyt wewnętrzny. I tak właśnie było. Dlaczego popyt jest tak fundamentalny?
Mirosław Gronicki: Popyt wewnętrzny rzeczywiście okazał się słaby, ponadto nie mieliśmy szoków w postaci wzrostu cen ropy naftowej czy wzrostu cen w rolnictwie. W Polsce mamy do czynienia ze spiętrzeniem się czynników obniżających inflację. Spada poziom zatrudnienia, co powoduje, że większość obywateli znacznie mniej wydaje. Również dobra pogoda drugi rok z rzędu spowodowała, że mamy nadprodukcję w rolnictwie, co odbiło się na cenach żywności.
- Dlaczego jednak mówi się, że teraz inflacja ma zacząć rosnąć — czy coś drgnęło w popycie wewnętrznym?
— Trzeba pamiętać, że istnieje pewna dolna granica, do której inflacja może spadać, i wtedy musi nastąpić odbicie. Na razie nie spodziewam się jednak radykalnego odbicia inflacji, wzrost cen nadal będzie słaby.
- Jaka jest długookresowa perspektywa inflacji? Czy Polacy już się przyzwyczaili do jej niskiego poziomu?
— Badania pokazują, że inflacja ma spadać. Jednak są to tylko oczekiwania, które uwarunkowane są tym, co było wcześniej. Konsumenci uważają, że jeżeli inflacja spadała, to nadal będzie spadać. Według naszych badań, inflacja będzie niska. W październiku spodziewam się dalszego jej spadku ze względu na obniżenie akcyzy na alkohol. Możemy osiągnąć w tym okresie kolejny rekord. W styczniu 2003 r. może nastąpić szereg podwyżek cen, np. energii. Jednak nie powinny one być tak wysokie jak w 2002 r. ze względu na osiągnięty niski poziom inflacji. Może więc dojść do kolejnego rekordu w styczniu 2003 r. Do połowy przyszłego roku spodziewam się, że inflacja będzie niższa niż 2 proc.
Rafał Chwast
wiceprezes ds.
finansowych Comarchu
- Niska inflacja sprzyja przedsiębiorcom, gdyż wówczas jest większa stabilność kosztów dla projektów długoterminowych. Przy niskiej inflacji zarząd firmy może też dużo lepiej przewidzieć koszty w zakresie planów inwestycyjnych.
Stefan Bieliński
szef Polskiej Izby Motoryzacji
- Niska inflacja w żaden wymierny sposób nie przekłada się na wyniki firmy, nie widzę żadnej różnicy w prowadzeniu działalności. Niestety, kolejny rekord nie znalazł przełożenia na przykład na obniżkę stóp procentowych czy zmiany innych wskaźników ekonomicznych. W branży motoryzacyjnej nie ma żadnej poprawy, kredyty są nadal zbyt drogie, leasing również. Obecnie sprzedajemy tyle samo samochodów co wcześniej i nic nie wskazuje na raptowne ożywienie rynku.
Marek Sadkowski
prezes Zakładów Mięsnych Byt-Meat
- Z naszego punktu widzenia obecny poziom inflacji nie ma większego znaczenia. Już dawno inflacja na artykuły rolne spadła poniżej 3 proc. To co jest dla nas ważne, to fakt, że sporym problemem dla przedsiębiorstw jest w tej chwili wysoki koszt pozyskania kapitału. Na dodatek banki wyraźnie zaostrzyły swoją politykę udzielania kredytów.
Maciej Formanowicz
prezes fabryki mebli Forte
- Niska inflacja zdecydowanie pomaga w prowadzeniu interesów. Wzrost inflacji może wydawać się dobry w bliskiej perspektywie, gdyż napędza koniunkturę. Jest to jednak iluzoryczne, gdyż w dłuższym okresie prowadzi do powstawania również iluzorycznych przychodów, a na sprzedaż trzeba patrzeć długofalowo.
Stanisław Zięba
sekretarz Polskiego Związku
Producentów Eksporterów i Importerów Mięsa
- Inflacja powinna ustabilizować się na stosunkowo najniższym poziomie. Problem jednak polega na tym, że pojawiły się niebezpieczne symptomy zamrożenia gospodarki, prowadzące do recesji. Najbardziej optymalnym wskaźnikiem byłoby 3 proc., przy równoczesnym uruchomieniu pakietu „przede wszystkim przedsiębiorczość”, sprawnej polityce proeksportowej oraz obniżeniu podatków.
Leszek Waliszewski
prezes Delphi Polska
- Niska inflacja to dla nas bardzo korzystna wiadomość. Dzięki temu nie musimy się obawiać spadku stopy zwrotu z nakładów inwestycyjnych. Dla naszej firmy, która wydała na rozwój w Polsce już ponad 600 mln zł, ma to pierwszorzędne znaczenie. Kolejna kwestia to koszty — wzrost inflacji zawsze sprzyja wzrostowi kosztów materiałów i energii elektrycznej. Poza tym zwyczajowo wyrównujemy naszym pracownikom pensje o współczynnik inflacji. Jeśli jest ona niska, koszty tej operacji zbytnio nas nie obciążają.
Augustyn Klich
prezes spółki Augum
- Im niższy jest poziom inflacji, tym dla gospodarki i dla przedsiębiorstw jest korzystniej. Ułatwia to znacznie planowanie i prognozowanie produkcji i późniejszej sprzedaży. Jednak nie należy zapominać również o kosztach ubocznych zbijania za wszelką cenę inflacji w Polsce.
Mirosław Krutin
prezes ZCh Police
- Niska inflacja nie utrudnia mi prowadzenia firmy. Powiedziałbym nawet, że jest wręcz przeciwnie. Inflacja kształtująca się na niskim poziomie ułatwia dokładniejsze prognozowanie przychodów firmy, a także kosztów. Nie ma już takiej niepewności i ryzyka z nią związanego jak dawniej.
Dariusz Orłowski
prezes Wawelu
- Niska inflacja pomaga pod warunkiem, że na niskim poziomie będzie się utrzymywać. Stabilizacja cen i przewidywalność tego wskaźnika umożliwia planowanie przyszłych budżetów i osiąganie lepszych wyników. Brak gwałtownych zmian cen sprzyja również popytowi, konsumenci są bardziej skłonni do wydatków.
Włodzimierz Woźniakowski
dyrektor finansowy Mostostalu Warszawa
- Plusem niskiej inflacji jest niewątpliwie to, że nie notujemy wzrostu cen na materiały i usługi podwykonawcze. Z drugiej jednak strony, niska inflacja nie spowodowała dotychczas spadku stóp procentowych i nie przyczyniła się do zmniejszenia oprocentowania kredytów, co nie sprzyja prowadzeniu działalności gospodarczej.
Czesław Schejn
prezes Tonsilu
- Jestem zadowolony z niskiej inflacji. Z pewnością niska inflacja to pewne zabezpieczenie osiąganych przychodów. Oprócz tego działa stabilizująco na kondycję przedsiębiorstw. To, że inflacja jest na niskim poziomie, pozwala planować wyniki.