To mogą być fałszywki

PAP
27-04-2009, 08:02

Poseł Janusz Palikot (PO) ujawnił w sobotę niektóre dokumenty z domniemanej teczki prezesa PiS. "To mogą być fałszywki zrobione w latach 90." - twierdzi informator "Gazety Wyborczej".

Palikot na konferencji prasowej przyznał, że ma tylko kserokopie dokumentów i nie jest pewien, czy materiały są prawdziwe. "IPN powinien wyjaśnić, czy to prawda. Moim celem jest skompromitowanie metody, jaką posługiwał się Jarosław Kaczyński i jaką posługuje się IPN. Czyli opieranie się na ubeckich zapiskach" - tłumaczył Palikot.

Zaprezentowane przez niego kopie miały świadczyć o tym, że w stanie wojennym Kaczyński bał się internowania. Padła nawet sugestia, że zidentyfikował Ludwika Dorna jako Żyda. Palikot z lubością podkreślał diagnozy bezpieki, że Kaczyński "stroni od kobiet" i nie planuje założyć rodziny - zauważa "GW".

Resztę Palikot zostawił w sferze niedomówienia, stwierdzając, że zawarte w aktach "jeden czy dwa szczegóły obyczajowe skończyłyby polityczny żywot Jarosława Kaczyńskiego w Polsce". Wypisy z przedstawionych materiałów Palikot umieścił w internecie.

Cytowanych przez niego notatek nie ma w spisie akt dotyczących prezesa PiS zamieszczonych w katalogach IPN - stwierdza gazeta.

"Wygląda mi to na kompilację akt prawdziwych z fałszywkami. Byłbym bardzo ostrożny w ocenie tych materiałów, bo pamiętajmy, że teczkę Kaczyńskiego próbowano prefabrykować na początku lat 90., w tzw. zespole Lesiaka, który zajmował się inwigilacją partii prawicowych" - mówi "GW" b. oficer UOP znający akta tej sprawy.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: PAP

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Polityka / To mogą być fałszywki