Sytuacja na rynkach finansowych zmienia się dynamicznie. Jeszcze rok temu, zwłaszcza po wakacjach, obligacje skarbowe i fundusze obligacji były dobrą alternatywą wobec szalejącej niepewności na rynkach akcji. Przez kolejnych kilka miesięcy dały sporo zarobić. Teraz jednak inwestorzy o dłuższym, kilkuletnim horyzoncie inwestycyjnym powinni zapomnieć o obligacjach. Powód?
— Ryzyko tu jest zbyt wysokie, a potencjał zysków znikomy — mówił niedawno Robert Nejman, jeden z najbardziej doświadczonych nad Wisłą doradców inwestycyjnych (licencję otrzymał w 1994 r.).
Długoterminowe spadki
Skąd taki pesymizm?
— Istnieje ryzyko, że rentowność obligacji będzie rosła — uzasadnia Robert Nejman.
Takich opinii wśród krajowych ekspertów jest coraz więcej. Wzrost rentowności oznacza dla właścicieli obligacji spadek ich cen, a dla klientów funduszy inwestycyjnych — spadek wartości jednostek uczestnictwa.
Rentowność papierów skarbowych, zwłaszcza długoterminowych, już zresztą rośnie. W USA rentowność obligacji 10-letnich od połowy marca wzrosła z 2,5 aż do 3,3 proc. (niewiele pomaga skup prowadzony przez amerykański bank centralny). W Niemczech rentowność wzrosła z 3 do 3,4 proc. W Polsce dłuższe papiery o stałym kuponie (5- i 10-letnie) też tanieją. Na razie spadki nie są tak dotkliwe jak na Zachodzie.
Akcje wyprą obligacje
"Gospodarka światowa wychodzi na
prostą. Idzie ożywienie. To z definicji nie jest dobry czas na obligacje, które
w tej fazie cyklu koniunkturalnego przegrywają z szybciej drożejącymi,
dyskontującymi poprawę w gospodarce akcjami" — argumentują zagraniczni ana-
litycy.
Ponadto coraz więcej ekspertów — zarówno w kraju, jak i za granicą — którzy jeszcze niedawno mówili o groźbie deflacji, teraz obawia się wzrostu inflacji w najbliższych latach. Ma to związek nie tylko z przewidywanym ożywieniem gospodarczym, ale przede wszystkim z licznymi, hojnymi akcjami ratunkowymi podjętymi przez rządy niektórych krajów. Zwłaszcza USA, które zalewają rynek dolarami.
Lokalne ryzyka
Polska ma swoje lokalne kłopoty. Oddala
się szansa na przyjęcie euro w 2012 r.
— Nad rynkiem gromadzą się coraz cięższe chmury. Bardzo prawdopodobny jest wzrost potrzeb pożyczkowych budżetu państwa — zauważają w komentarzu analitycy PKO BP. Zgodnie z opublikowaną w poniedziałek ankietą Reutersa, deficyt budżetowy w całym 2009 r. wyniesie 25,8 mld zł, wobec planowanych przez rząd 18,2 mld zł.
Ponadto z miesiąca na miesiąc słabnie oczekiwanie na kolejne obniżki stóp procentowych przez Radę Polityki Pieniężnej (RPP). Zarówno wśród analityków, jak i samych członków rady.
"RPP wciąż ma przed sobą obniżki stóp (do 2,5-3 proc. z 3,75 proc. obecnie), ale pojawia się coraz więcej czynników, które sugerują zamykanie długich pozycji w papierach albo zajmowania pozycji w krótkich papierach w celu minimalizowania strat" — czytamy w cotygodniowym komentarzu analityków ING BSK.
Ostrożni klienci krajowych TFI powinni poszukać funduszy, w których portfelach przeważają papiery o krótszych terminach zapadalności. Działając na własną rękę, najbezpieczniej poszukać obligacji krótkoterminowych (np. maksymalnie rocznych), a następnie rolować inwestycje. Jeśli już kupować długoterminowe obligacje, to lepiej (przy ograniczaniu ryzyka) postawić na papiery o zmiennym oprocentowaniu. Najlepiej, jeśli wysokość odsetek będzie zależała od inflacji lub stawek WIBOR (pożyczek na rynku międzybankowym).
Więcej w piątkowym Pulsie Biznesu.