Pracodawcy oczekują od kandydatów ubiegających się o zatrudnienie potwierdzenia w praktyce ich kwalifikacji. Ale tylko nieliczni dają szansę odbycia praktyki.
Z przeprowadzonej pod koniec lutego przez redakcję „PB” ankiety wynika, że firmy tworzą coraz mniej miejsc, w których można zdobyć szlify zawodowe.
Z pytaniami zwróciliśmy się do 100 największych (według raportu „Lista 500” dziennika „Rzeczpospolita”) firm w kraju. W odpowiedziach ankietowani formułowali oczekiwania wobec studentów, którzy chcieliby odbyć u nich praktyki zawodowe, staż lub rozpocząć pierwszą pracę. Prosiliśmy także o przedstawienie warunków, jakie muszą spełnić osoby ubiegające się o przyjęcie na staż lub praktyki. Pytaliśmy o możliwości odbycia stażu zagranicznego oraz możliwości zatrudnienia w firmie.
Przedsiębiorstwa, które udzieliły nam odpowiedzi, prowadzą własne programy, które mają pomagać młodym ludziom w starcie zawodowym. W praktyce okazuje się jednak, że tylko nieliczni mogą z tej szansy skorzystać. Za mało jest miejsc dla stażystów czyli osób, które pracują na takich samych warunkach jak inni zatrudnieni w firmie. Większość, nawet dużych przedsiębiorstw, w ogóle nie zatrudnia stażystów. Przeważają odpowiedzi dotyczące możliwości odbycia praktyk.
Okiem eksperta
Zatrudnianie stażystów buduje prestiż
Podstawowy problem to brak precyzyjnych definicji stażu i praktyki. Pojęcia te są często mylone i używane zamiennie. Stąd też pracodawcy pytani oddzielnie o staże i praktyki udzielają mało precyzyjnych odpowiedzi. Drugi problem to zbyt mała liczba dostępnych na rynku programów stażowych.
Praktyki i staże są cenne dla młodych ludzi u progu kariery zawodowej. Większość z nich jest gotowa pracować na początku bez wynagrodzenia i świadczeń socjalnych, byle tylko zdobyć pierwsze doświadczenia. Szkoda, że wciąż jeszcze nieliczne firmy zdają sobie sprawę z tego, iż organizując i fundując praktyki i staże budują swój wizerunek — zarówno wśród studentów, jak i w środowisku biznesu.
Joanna Kotzian
menedżer ds. marketingu i PR w firmie HRK