To pani na fabrycznych hektarach

Dorota Czerwińska
opublikowano: 17-02-2010, 08:59

To nie jest typowy dyrektor fabryki: nie ma 40 lat, nie nosi garnituru i nie jest mężczyzną. Katarzyna Wojciechowska – szefowa z nerwem.

Największą fabryką kosmetyków pielęgnacyjnych Procter Gamble w Polsce zarządza Katarzyna Wojciechowska. Jej kariera zawodowa trwa 15 lat. Cały czas w tej firmie.

— O zmianie pracy myślałam na początku mojej drogi zawodowej. Wszyscy znajomi co pewien czas zmieniali firmy, a ja nie. Myślę, że pracę zmienia się, gdy nie widzimy możliwości rozwoju, perspektyw awansu lub się nudzimy. Mnie to właściwie nigdy nie dotyczyło — mówi Katarzyna Wojciechowska.

Jedna firma

Do Procter Gamble (PG) trafiła w 1993 r. jako studentka handlu zagranicznego na Uniwersytecie Gdańskim.

— Podczas praktyk brałam udział w rekrutacji pracowników do pierwszej fabryki PG na Targówku w Warszawie. Tak mi się spodobało, że postanowiłam po studiach starać się tu o pracę. Dział personalny wydawał mi się wtedy szczytem marzeń — wspomina.

Rok później zaczyna pracę. Od razu jest przygotowywana do pełnienia funkcji kierownika działu.

— Mój szef, Amerykanin, powiedział na pierwszym spotkaniu, że za rok idzie na emeryturę i musi mnie przygotować do samodzielnego prowadzenia działu personalnego. Miał 30 lat doświadczenia w PG, ja byłam po trzech miesiącach pracy. Jak powiedział, tak zrobił — opowiada dyrektor Wojciechowska.

Po trzech latach poczuła potrzebę zmiany. Chciała spróbować swoich sił w produkcji. W PG przyszli szefowie przez pewien czas pracują na szeregowym stanowisku w dziale, którym mają zarządzać. Dlatego, zanim została kierownikiem działu produkcji środków higienicznych dla kobiet Always, przez parę miesięcy pracowała bezpośrednio na linii z zespołami produkcyjnymi. Po prawie dwóch latach musiała zrestrukturyzować ten dział, ponieważ fabryka stawała się centrum produkcji pieluszek, a produkcję środków higieny przeniesiono do innego kraju. Następnie stanęła do podobnego wyzwania jako dyrektor ds. produkcji działu środków do pielęgnacji włosów.

Miała 30 lat, gdy została w europejskiej centrali P G w Genewie liderem planowania produkcji i dystrybucji środków higienicznych dla kobiet na Europę, Bliski Wschód i Afrykę. Po trzech latach trafiła do Meksyku. To było jej marzenie, bo już na studiach nauczyła się hiszpańskiego. Za oceanem też zarządzała produkcją.

Fabryka ma energię

— Produkcja ma, tak jak ja, "nerw". Tu najszybciej widać efekty pracy, rezultaty decyzji i działań. Nie ma czasu na politykę korporacyjną. Gdy coś nie idzie, psuje się sprzęt, trzeba szybko działać. W fabryce są bardziej bezpośrednie relacje z ludźmi, a ja bardzo lubię ludzi. Z dumą patrzę, jak nasi pracownicy rozwijają coraz to nowe umiejętności, potrafią sprostać coraz to nowym wyzwaniom — mówi pani dyrektor.

Nie jest inżynierem. Ale twierdzi, że to nie musi mieć znaczenia.

— Wiedzę o produkcji zdobywałam poprzez szkolenia i praktykę wewnątrz firmy pod okiem bardziej doświadczonych kolegów inżynierów i techników oraz audyty organizacji fabrycznych i ich restrukturyzacje. Mamy świetnych inżynierów i techników, od których ciągle chłonę wiedzę i którzy mnie wspierają. Moją mocną stroną jest dobry kontakt z ludźmi i umiejętność zarządzania nimi — podkreśla Katarzyna Wojciechowska.

Gdy dostała propozycję, by zostać dyrektorem nowej fabryki kosmetyków, przyjęła ją bez wahania. To przecież nowe wyzwanie i wreszcie powrót do Polski. Co prawda nie do ukochanego Sopotu, skąd pochodzi, ale Łódź polubiła od razu.

— Kiedy pierwszy raz zobaczyłam miejsce, gdzie teraz stoi hala produkcyjna, były to hektary szczerego pola. Myślę, że wtedy marzenia o nowej fabryce mieszały się z refleksją nad wielkością postawionego przede mną zadania — wspomina.

Przyznaje, że czasem ludzie się dziwią, że fabryką zarządza kobieta.

— Stereotyp dyrektora zakładu produkcyjnego: mężczyzna około pięćdziesiątki, w szarym garniturze. Skutecznie go łamię. Jestem mało "dyrektorska" — śmieje się Wojciechowska, wysoka, młoda blondynka.

Być kobietą

Twierdzi, że płeć nie miała w jej karierze znaczenia.

— To nie jest bariera. Nie jestem kobietą pionierem na dyrektorskim stanowisku w mojej firmie. Nie musiałam niczego udowadniać. Kobiety i mężczyźni w PG mają jednakowy dostęp do szkoleń i awansu, wynagrodzeń i pakietu socjalnego, a ich promocja zależy tylko od wiedzy i wyników. Miałam dobre wzorce kobiece. Aż trzy razy moimi szefami były kobiety — podkreśla pani dyrektor.

Uważa, że najlepiej, jeśli w firmie proporcje między kobietami i mężczyznami są wyrównane. W PG w biurach pracuje 49 proc. kobiet i 51 proc. mężczyzn. Na stanowiskach kierowniczych pań jest więcej niż wynosi średnia statystyczna, bo 39 proc.

— Kobiety wnoszą do zarządzania inną jakość. Doskonale wiedzą, czym jest empatia i potrafią używać jej na co dzień. W pracy działają kreatywnie, są sumienne i dokładne, często mniej autokratyczne niż koledzy. Nasz styl zarządzania opiera się na komunikacji, partnerstwie i dbaniu o rozwój ludzi — przekonuje Katarzyna Wojciechowska.

Fabryka w Aleksandrowie Łódzkim powstawała przez rok. Na razie trwa rozruch i testy maszyn. Produkcja ruszy w połowie roku. Pracownicy przeszli już pierwsze szkolenia. W tej chwili pracuje tam 150 osób. W sumie ma ich być ponad 300.

7 awansów

Tyle ma na koncie przez 15 lat pracy w Procter Gamble Katarzyna Wojciechowska. Zaczynała jako praktykantka. Dziś szefuje fabryce w Aleksandrowie Łódzkim.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Dorota Czerwińska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu