Tomasz Ciach – żywa fabryka wynalazków

  • Alina Treptow
21-07-2015, 22:00

Ząb, który leczy, sztuczna krew, ludzkie komórki w kapsułkach — warszawski uczony dowodzi, że nauka może przekraczać granice wyobraźni. Inwestorzy to kupują

Tomasz Ciach to człowiek niezwykły — nie tylko dlatego, że jest jednocześnie inżynierem, biologiem, wykładowcą, wynalazcą i przedsiębiorcą. Naukowcem, jak twierdzi, jest od dziecka. Na dowód pokazuje dłonie.

ZARAZIĆ GENIUSZEM:
Zobacz więcej

ZARAZIĆ GENIUSZEM:

Z zagranicznych wojaży profesor Tomasz Ciach wrócił do Polski nie tylko po to, by pracować nad kolejnymi odkryciami, ale też uczyć studentów. Dzięki niemu od ubiegłego roku mają szansę na nową specjalizację — inżynierię biomedyczną, której jest pomysłodawcą i opiekunem. Marek Wiśniewski

— Nie mam palca bez blizny. Może nie ma się czym chwalić, ale to przez małe domowe bombki, rakiety czy mikropiece hutnicze, które tworzyłem już w podstawówce — wspomina Tomasz Ciach. Bombowe zamiłowanie zamienił na inżynierię, biologię, a z biegiem czasu na medycynę. Jednak mimo chęci lekarzem nie został, bo — jak żartuje — mama lekarka mu nie pozwoliła.

Magnes dla inwestorów

Profesor ma na koncie wiele wynalazków — nie tylko na papierze. Ostatnio jest o nim głośno z powodu pukających do jego drzwi inwestorów. Nie byle jakich. W czerwcu w spółkę biotechnologiczną NanoVelos, której jest założycielem, zainwestował Michał Sołowow, znany inwestor giełdowy. Wcześniej w pomysł profesora uwierzył polsko-izraelski fundusz Giza Polish Ventures, który jest obecnie mniejszościowym akcjonariuszem spółki. Do drzwi pukają kolejni zainteresowani. Profesor jest maszynką do robienia wynalazków, więc lista potencjalnych przedsięwzięć jest długa.

— Jestem praktykiem. Uważam, że praca ma sens, kiedy się komuś przyda. W NanoVelos opracowujemy cukrowe transportery rozmiaru nano do przenoszenia w organizmie leków onkologicznych. Oprócz tego pracuję z zespołem nad wieloma innymi technologiami. Jedną z nich jest sztuczna kość, zrobiona z materiału na bazie chitozanu i fosforanu, która może zastąpić prawdziwą, np. uszkodzoną w wypadku. Choć jest syntetyczna, jest dobrze tolerowana przez organizm, który nie uważa jej za ciało obce i nie atakuje. Dotychczasowe badania na zwierzętach udowodniły jej skuteczność — mówi prof. Tomasz Ciach.

Warszawscy naukowcy opracowują też... syntetyczną krew, która może zastąpić prawdziwą, do czasu aż organizm nadrobi straty.

— W sytuacjach awaryjnych, kiedy nie ma krwi tej grupy, która jest właśnie potrzebna, nasz wynalazek mógłby być pomocny — uważa Tomasz Ciach.

Gadżet dla Bonda

W kopalni wynalazków profesora jest jeszcze kilka perełek, np. komórki ludzkie i zwierzęce zamknięte w specjalnych kapsułkach. Po co? Rozwiązanie może być przełomem w leczeniu chorób autoimmunologicznych, do których zalicza się np. cukrzycę.

— U cukrzyka organizm zabija komórki podające insulinę. My chcemy podać mu komórki produkujące insulinę pochodzące od innego człowieka — zamknięte w kapsułkach, żeby organizm ich też nie zabił. Opracowaliśmy także niezły materiał do zastępowania skóry, np. u chorych z rozległymi oparzeniami. W takich przypadkach potrzebne jest odpowiednie podłoże, by móc „zasiać” komórki skóry. Wykorzystaliśmy włosy ludzkie, które składają się z tego samego białka co skóra. Jedynym problemem jest to, że włosy… źle się kojarzą — mówi Tomasz Ciach.

Chętnie opowiada o wynalazkach udanych i nieudanych. Z jednym wyjątkiem.

— O tych dla wojska rozmawiać nie będziemy. Jeśli coś powiem, będę musiał panią zabić — żartuje uczony. Życie wynalazcy to ciągłe próby, z których sukcesem, czyli komercjalizacją, kończą się nieliczne. Czasem nie udaje się wdrożyć nawet udanych wynalazków. Dekadę temu profesor brał udział w dużym międzynarodowym projekcie badawczym, prowadzonym przez Izraelczyków, którzy w innowacjach nie mają sobie równych. — W grę wchodziły bardzo duże pieniądze — wspomina Tomasz Ciach.

Kilkudziesięciu naukowców z całego świata pracowało nad implantem zęba, który miał sam podawać leki. To już wyższa szkoła jazdy, rodem z filmu o agencie 007. Wbudowany komputer i łącze telefonii komórkowej w jednym zębie, który sam pobierał wodę ze śliny, oczyszczał ją, przyrządzał roztwór leku i podawał go do części policzkowej (dzięki czemu lek nie był trawiony i nie tracił skuteczności).

— Wyniki były bardzo dobre, ale to było dziesięć lat temu, powoli zaczynał się kryzys, a firmy mówiły, że projekt jest… zbyt nowatorski. Dzisiaj jest w szufladzie i nie wiadomo, czy zostanie wdrożony. Im mniej czasu zostało do wygaśnięcia patentu, tym mniej się to opłaca — wyjaśnia Tomasz Ciech.

Nie pomogło nawet wsparcie izraelskiego ministerstwa zdrowia, które projekt interesował ze względu na zastosowanie — zwalczanie uzależnień, m.in. od narkotyków.

— W powstawanie uzależnień zaangażowanych jest kilka obszarów mózgu, jąderko półleżące, pole brzuszne nakrywki i płat czołowy, między którymi powstaje sprzężenie zwrotne, czyli wzajemnie wzmacniające się sygnały, gdy np. zapalimytrawkę. Układ ulega pobudzeniu, co podnosi też poziom substancji, które odpowiadają za dobre samopoczucie. Powoduje to jednoczesne osłabienie reakcji na inne pozytywne bodźce, jak seks, trening na siłowni czy choćby rozmowa z ładną dziewczyną. Nie sprawiają one już takiej przyjemności jak wcześniej. Dlatego tak trudno wygrać z uzależnieniami. Nasz ząb mógł pomóc w rozwiązaniu problemu. W skrócie: po podaniu leku pacjent mógł zażyć narkotyk, ale nie czuł już przyjemności. Pozostawały natomiast negatywne skutki uboczne — wyjaśnia Tomasz Ciach.

Ryzyko zawodowe

Nowy wynalazek to obietnica, produkt na rynku to obietnica spełniona — to motto profesora Ciacha. Takich spełnionych obietnic uczony ma na koncie wiele. Oprócz stentów wykorzystywanych w kardiologii, nad którymi pracował razem z profesorami Zbigniewem Religą i Pawłem Buszmanem (twórcą Polsko-Amerykańskich Klinik Serca), jednym z największych sukcesów są cewniki.

— Pewnie nigdy bym się nimi nie zainteresował, gdyby nie dziekan naszego wydziału. Kazał nam przygotować stoisko z wynalazkami Politechniki na piknik na warszawskim Podzamczu. Podeszła wtedy do stoiska kobieta z małym dzieckiem na ręku i powiedziała, że robimy tu fajne rzeczy, ale po co to komu. Zaczęła opowiadać o chorej córeczce. Dziewczynka musiała być regularnie cewnikowana, co jest nie tylko bolesne, ale wiąże się z częstymi zakażeniami. Następnego dnia wykupiliśmy z apteki wszystkie cewniki. Okazało się, że poziom tarcia jest bardzo wysoki, stąd ból, mikrourazy i zakażenia. Udało się nam znaleźć rozwiązanie, które wdrożyliśmy z pomocą bydgoskiej firmy Galmed, po dziś dzień sprzedającej unowocześnione przez nas cewniki. Do tej pory otrzymuję listy od lekarzy z Niemiec z podziękowaniami, że rozwiązaliśmy ich problemy z zakażeniami szpitalnymi — opowiada Tomasz Ciach.

Historia z cewnikami, zdaniem profesora, dowiodła, że trudno rozwiązać problemy świata, siedząc za biurkiem. Nauczyła go też, że praca wynalazcy wymaga poświęceń.

— Do badania potrzebowaliśmy psitki świni. Gdy rzeźnik to usłyszał, wyzywał mnie od zboczeńców i długo musiałem go przekonywać, że jestem naukowcem i potrzebuje jej do prac badawczych — śmieje się profesor.

Doktorat zastępczy

Choć do nauki ciągnęło go zawsze, miał też żyłkę przedsiębiorcy. Podczas prac nad doktoratem znalazł na rynku niszę i przez kilka lat sprzedawał skalowane przyrządy do mierzenia natężenia pola elektrycznego.

— Interes kwitł, dopóki nie weszliśmy do UE. Wtedy pojawiły się firmy, które do przyrządów dodawały wycieczki na Karaiby. Zamknięcie biznesu zmusiło mnie jednak do napisania doktoratu — mówi Tomasz Ciach.

Później rozpoczął się okres zagranicznych wojaży naukowych. Był wiedeński Instytut Fizyki Eksperymentalnej — ten sam, na którym wykładali Maria Skłodowska-Curie, Boltzmann czy Einstein, była Politechnika w Delft w Holandii, gdzie polski naukowiec pracował nad inhalatorem do podawania leków. Wtedy zajął się też projektami dla NATO, dla którego pracuje po dziś dzień.

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Alina Treptow

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Tomasz Ciach – żywa fabryka wynalazków