Toni chce 5 proc. rynku jogurtów
OD OGÓŁU DO SZCZEGÓŁU: Jesteśmy obecni w połowie sieci hipermarketów. Rozwijamy sprzedaż na bazie 50 hurtowni mleczarskich, przez które staramy się docierać do lokalnych punktów sprzedaży — mówi Leszek Korzeniowski, dyrektor handlowy Toni Polska. fot. BS
Do końca roku szwajcarska firma Toni Polska chce zdobyć dwa procent rynku jogurtów. Następne lata mają zwiększyć ten udział do pięciu procent. Inwestor nie zamierza jednak budować fabryki ani przejmować mleczarni.
Toni Polska, spółka zależna od szwajcarskiej grupy Swiss Dairy Food, ma za sobą niespełna półtoraroczną obecność na naszym rynku. Jest jedynym znanym zagranicznym inwestorem w branży, który nie przejął na własność żadnej fabryki. Nie zamierza też budować własnej. Firma chce jednak zwiększać swoje udziały w krajowym rynku jogurtów.
— Współpracujemy z trzema mleczarniami. Jest to element naszej strategii w Polsce — nie chcemy kupować zakładów. W Spomleku z Radzynia Podlaskiego robimy najważniejszy produkt — jogurt. W dwóch innych mleczarniach — sery twarde i topione. Do końca roku chcemy dojść do około 2-proc. udziału w rynku jogurtów, a w dalszej perspektywie — do 5-proc. Jednak wyznacznikiem sukcesu będzie dla nas zysk, a nie wielkość udziałów — tłumaczy Leszek Korzeniowski, dyrektor handlowy Toni Polska.
Zarząd nie chce ujawniać danych finansowych. W najbliższym czasie o udział w rynku Toni będzie konkurować przede wszystkim z francuskim Yoplait oraz holenderską Campiną. Najwięksi producenci — Danone, Zott, Bakoma — pozostają na razie poza konkurencją.
Firma rozbudowuje sieć dystrybucji. Jednak nieobecność marki Toni w telewizji i prasie powoduje, że nie wszyscy handlowcy chcą ze spółką współpracować. Są przekonani, że produkty Toni będą sprzedawać się gorzej niż znane marki.