Topór zakopany W granicach rozsądku

Katarzyna Kozińska
opublikowano: 2005-07-29 00:00

Polfa i PHF zawarły rozejm. programu walnego fabryki w ostatniej chwili zniknął punkt o zmianach w zarządzie. Różnice zdań jednak zostały.

Andrzej Tyrała, prezes Polfy Warszawa (PW), deklaruje, że nie chce wojować z Polskim Holdingiem Farmaceutycznym (PHF), którego częścią jest warszawska fabryka leków. Zarządy obu firm porozumiały się w sprawie zmiany statutu Polfy, który zaraz na początku urzędowania Andrzeja Tyrały stał się powodem sporu w grupie. Kontrolowany przez skarb państwa PHF w ostatniej chwili, już na walnym Polfy (kontroluje 80 proc. jej akcji), wykreślił z programu punkt o zmianach w składzie zarządu.

— W tym układzie właścicielskim holding i tak rządzi. Chodzi tylko o to, by zarząd fabryki miał swobodę zarządzania firmą i podejmowania decyzji bez każdorazowego pytania o zgodę rady nadzorczej albo walnego. A narzucony statut ograniczał nam pole manewru — mówi Andrzej Tyrała.

Prezesa Polfy nie ucieszyła decyzja walnego, które nie dało zgody na nową inwestycję — budowę wytwórni leków onkologicznych. Nie chce jej komentować, ale będzie się starał o zmianę decyzji.

W granicach rozsądku

Jego poprzednik na tym stanowisku, Władysław Karaś, znany był z niechęci do holdingu i kontestowania jego kolejnych posunięć. Chciał, by Polfa samodzielnie weszła na giełdę i przejęła Polfę Pabianice, drugą spółkę, która dziś też tworzy PHF. Trzecia firma — Polfa Tarchomin — była traktowana jak kula u nogi, która pociągnie na dno pozostałe spółki. Ten argument się zdezaktualizował, bo w tym roku Tarchomin odnotował całkiem niezłe wyniki. Andrzej Tyrała zapewnia, że nie ma zastrzeżeń do Tarchomina i chce współpracować w ramach grupy. W granicach rozsądku.

— Kiedy zostałem prezesem, PHF już istniał. Nie unikam spotkań przedstawicieli Polf i zarządu holdingu. Współpracuję i będę współpracować, ale nie za wszelką cenę. Nie zawsze warunki, które nam się proponuje, są do przyjęcia. Na przykład umowy o finansowanie holdingu są dla nas niekorzystne. Pogodziliśmy się z tym, że holding musi mieć źródło finansowania, ale nie kosztem rujnowania spółek. Nie możemy podpisać umów w tej postaci, lecz negocjujemy inne rozwiązanie — zapewnia szef Polfy.

Nie wiem, nie wiem

Andrzej Tyrała nie chce oceniać zasadności istnienia PHF. Zgadza się jednak, że konsolidacja nielicznych państwowych fabryk leków jest potrzebna.

— Powinna istnieć jakaś skonsolidowana struktura łącząca te resztki, które zostały w polskiej farmacji. Jednak koncepcja działalności holdingu nadal jest nieznana. Nie wiem, czy Polfa Warszawa jest się w stanie rozwijać w tym układzie, bo ja nadal nie wiem, jak ma wyglądać struktura PHF. Koncepcja firmy doradczej nie została nam przedstawiona w całości. Poznaliśmy jedynie skróconą wersję — bez projektów organizacji, ryzyka, kosztów. Dlatego nie wiem, czy zgodzę się na przeniesienie na poziom holdingu działalności operacyjnej, takiej jak sprzedaż, marketing itp., bo nie wiem, co będzie z tego miał nasz zakład. Jeśli ma tylko ponosić koszty, to się nie zgodzę — podkreśla szef Polfy.

Polfa samosia

W ciągu najbliższych kilku tygodni zespoły merytoryczne, złożone z przedstawicieli Polf i powołane do opracowania sposobu oraz harmonogramu zmian, mają przedstawić wnioski. Na razie każda Polfa nadal działa tak, jakby żaden holding nie istniał: sama sprzedaje i kupuje, sama prowadzi marketing i promocję, sama inwestuje, eksportuje, zatrudnia i zwalnia. Warszawska fabryka zamknęła półrocze zyskiem przekraczającym 6 mln zł i o kilka procent zwiększyła sprzedaż leków na krajowym rynku.

— Cały czas mamy problem z rejestracją nowych leków, zaostrza się też konkurencja. Chcielibyśmy w tym roku wprowadzić jeszcze około 10 nowych produktów — mówi Andrzej Tyrała.