Torfarm uparcie milczy, kurs Prospera szaleje

Agnieszka Berger
opublikowano: 08-04-2009, 00:00

Rynek nie miał wątpliwości, kto skorzysta na przejęciu Prospera. Akcje warszawskiego dystrybutora leków podrożały o prawie 36 proc.

Zapowiedzi wielkiej fuzji na rynku leków zelektryzowała inwestorów

Rynek nie miał wątpliwości, kto skorzysta na przejęciu Prospera. Akcje warszawskiego dystrybutora leków podrożały o prawie 36 proc.

Inwestorzy żywiołowo zareagowali na wczorajszą publikację "Pulsu Biznesu" o planowanej dużej akwizycji. Zapowiedź przejęcia Prospera, warszawskiego hurtownika leków, przez większego rywala z Torunia wywindowała kurs spółki kontrolowanej przez Tadeusza Wesołowskiego do 7,46 zł za akcję, czyli o 35,64 proc. wyżej od poniedziałkowego zamknięcia. Kurs Torfarmu, który ma być w transakcji stroną przejmującą, zachowywał się spokojniej. Akcje toruńskiego dystrybutora podrożały o 5,26 proc.

— Rynek słusznie ocenił, że na tej akwizycji, jeśli do niej dojdzie, najbardziej skorzysta Prosper, choć w długim terminie będzie ona korzystna dla Torfarmu, bo zbuduje wartość spółki — komentuje Tomasz Sokołowski, analityk BZ WBK.

Lepiej ostrożnie

Wczorajszą popularność wśród inwestorów Prosper prawdopodobnie zawdzięcza ich oczekiwaniom, że Torfarm, który chce przejąć kontrolę nad spółką, ogłosi wezwanie. Na razie jednak o szczegółach nic nie wiadomo, a zdaniem analityków — taki scenariusz nie jest ostatecznie przesądzony.

— Po pierwsze, nadal nie możemy być pewni, że do akwizycji dojdzie. W historii rynku kapitałowego było wiele transakcji, z których zainteresowani wycofywali się w ostatniej chwili — ostrzega Tomasz Sokołowski.

Analitycy zgodnie przyznają, że dla Tadeusza Wesołowskiego, głównego akcjonariusza Prospera, zgoda na przejęcie spółki przez większego rywala to najlepsze rozwiązanie.

— Nie ma odwrotu. Samodzielnie ten biznes zmierza donikąd. Znacznie lepiej pozbyć się akcji, w zamian obejmując znaczący pakiet w spółce, która stanie się zdecydowanym liderem rynku hurtu aptecznego — uważa Przemysław Sawala-Uryasz, analityk Unicredit CA IB.

Jednak dopóki do transakcji nie doszło, wszystko może się zdarzyć. Poza tym drobni inwestorzy wciąż nie mogą być pewni, że Torfarm ogłosi wezwanie — nawet jeśli zrealizuje planowaną akwizycję.

— W grę wchodzą różne scenariusze. Torfarm może np. przejąć pakiet kontrolny w kilku etapach, by nie być zobligowanym do ogłoszenia wezwania. Oczywiście docelowo spółka musi zaproponować jakieś rozwiązanie pozostałym akcjonariuszom. Może to być np. wymiana akcji Prospera na walory Torfarmu — przypuszcza Przemysław Sawala-Uryasz.

Urząd się namyśla

Niepewnym elementem w farmaceutycznej układance jest też zgoda Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK). Z nieoficjalnych informacji "PB" wynika, że toruński dystrybutor spodziewał się jej w tym tygodniu. Spółka konsekwentnie milczy w tej sprawie, można jednak przypuszczać, że termin decyzji UOKiK wyliczyła sobie, znając przebieg procedury i administracyjne standardy. Jej wniosek trafił do urzędu w pierwszej połowie listopada 2008 r., czyli prawie pięć miesięcy temu. Wczorajsza wypowiedź przedstawiciela UOKiK dla PAP zapewne ostudziła zapał Torfarmu. Urzędnik przyznał wprawdzie, że postępowanie zbliża się ku końcowi, ale dodał, że nie jest to kwestia dni.

Agnieszka Berger

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Agnieszka Berger

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy