Touroperatorzy liczą straty

Aleksandra Łukaszewicz , Małgorzata Grzegorczyk
opublikowano: 15-11-2020, 22:00

Dobra wiadomość: najgorszy sezon w historii się skończył. Zła: upadło już siedem biur podróży.

W piątek zbankrutował Hermes Travel, jedno z najstarszych prywatnych biur podróży w Polsce, założone w 1981 r., wyspecjalizowane w pielgrzymkach (ponad 30 tras) i wycieczkach szkolnych. Poinformowało marszałka województwa mazowieckiego, że nie jest w stanie wywiązać się z umów zawartych od 1 września z 270 klientami, z których żaden nie przebywa obecnie za granicą. Firma ma dwie gwarancje ubezpieczeniowe opiewające na 627 tys. zł i z tych pieniędzy klienci dostaną zwrot dokonanych wpłat.

W tym roku upadło siedem biur. Przed Hermesem były to: w kwietniu Tourasia Polska z Mazowsza, w czerwcu Aktywni+ (województwo mazowieckie) i Celtur (kujawsko-pomorskie), w lipcu Ruta Tour z Wielkopolski, w sierpniu Ka-Ma ze Śląska, a we wrześniu Prestige Travel z Podlasia. Wszystkie średnie i duże biura podróży utrzymały się na rynku. W całej branży działa około 4,5 tys. firm.

- Mamy za sobą najtrudniejszy sezon w historii wolnego rynku od 1989 r. Sezon, w którym nie można było nic zaplanować, a walka o przetrwanie toczyła się z tygodnia na tydzień, bo z taką częstotliwością zmieniały się rozporządzenia i restrykcje. Spadek obrotów i liczby klientów wyniósł w branży 80-85 proc. Rok był skazany na straty, a najbliższe tygodnie pokażą ich skalę. Najbardziej optymistyczna wiadomość: sezon już się skończył – mówił Piotr Henicz, wiceprezes Itaki, podczas piątkowej konferencji organizowanej przez Wiadomości Turystyczne.

Sławomir Szulc, prezes Exim Tours, szacuje spadek na poziomie 70 proc.

- Ogromnym wyzwaniem były dodatkowo niespodziewane decyzje władz o lockdownie, kiedy musieliśmy w trybie awaryjnym ściągać ludzi do kraju. Powstała ogromna dziura w budżecie, którą trudno będzie zasypać – twierdzi Sławomir Szulc, który jest również prezesem Polskiego Związku Organizatorów Turystyki.

Touroperatorzy już wiedzą, że tej zimy się nie odkują.

- Na sezon zimowy mamy sprzedane 14 proc. tego, co w zeszłym sezonie, i są to głównie klienci, którzy zmieniali terminy albo mieli vouchery. Nowych jest niewielu. Dopiero koniec pokaże, jak bardzo skurczyły się portfele klientów. O zimie możemy zapomnieć, dopiero w marcu-kwietniu-maju będzie lepiej, gdy będzie dostępna szczepionka – uważa Sławomir Szulc.

Większym optymistą jest Piotr Burwicz, członek zarządu giełdowego Rainbowa.

- Psychologicznie jesteśmy w najgorszym momencie. Styczeń i luty będą lepsze. Jeśli założymy, że liczba zachorowań jest 5-8-krotnie wyższa od oficjalnych danych, to w ciągu miesiąca grupa osób, które przeszły koronawirusa i są otwarte na zagraniczne wyjazdy, zwiększy się o kilkaset tysięcy. Polecimy wszędzie, gdzie się da – mówi Piotr Burwicz.

Rok strat:
Rok strat:
Piotr Henicz, wiceprezes Itaki, przyznaje, że po najgorszym w historii sezonie letnim, gdy sprzedaż spadła o 80 proc., zima nie jest dla biur podróży lepsza.
© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane