Towarzysz Gierek prosi o pomoc

Marcin Dobrowolski
opublikowano: 25-01-2016, 15:00

Historyczne "Pomożecie?" padło z ust Edwarda Gierka podczas spotkania ze stoczniowcami w Gdańsku, 25 stycznia 1971 r. Co do tego faktu wszyscy są zgodni, kwestia odpowiedzi robotników budzi już więcej wątpliwości.

W wyniku wydarzeń grudniowych w 1970 r. zginęło ponad 40 osób, a około 1000 zostało ciężko rannych. Po raz pierwszy od 1956 r. władza otworzyła ogień do robotników, tym razem jednak używając sił stanowczo przekraczających realnie konieczne do uspokojenia rozruchów. Wiele wskazuje na to, że w ten sposób zamierzano uporać się z bieżącymi problemami, a także stworzyć widoczną przestrogę dla ewentualnych przyszłych manifestacji.

Zobacz także
Edward Gierek w 1980 r.
Edward Gierek w 1980 r.

Skala wydarzeń, jej oddźwięk w Moskwie oraz wewnątrzpartyjne tarcia doprowadziły do odwołania cywilnych decydentów masakry. Władzę przejęła nowa grupa towarzyszy, wśród których pierwsze miejsce zajmował Edward Gierek, dotychczasowy I sekretarz Komitetu Wojewódzkiego PZPR w Katowicach. Zmiana na najwyższym w kraju stanowisku partyjnym nastąpiła 20 grudnia.

Zmiana władzy na najwyższych szczeblach nie oznaczała zmiany systemu ani problemów ekonomicznych. To z ich powodu 22 stycznia w Stoczni im. Warskiego w Szczecinie oraz w miejskich zakładach komunikacyjnych wybuchły kolejne strajki mające charakter okupacyjny. W nocy z 23 na 24 stycznia robotnicy wysłali list do Gierka i premiera Jaroszewicza z prośbą o podjęcie rozmów. Ci zgodzili się po konsultacjach z Biurem Politycznym, choć nadzorujący służby Mieczysław Moczar namawiał ich do odrzucenia propozycji. 

Gierek i Jaroszewicz przybyli na spotkanie 24 stycznia, w niedzielę, godzinę za wcześnie. Mieli nadzieję na spotkanie z ogółem robotników i poderwanie ich do samodzielnego zakończenia strajku. Spotkali się jednak z dużą nieufnością, w zakładowej świetlicy powitał ich przedstawiciel komitetu strajkowego i oschle przypomniał o konieczności przestrzegania ustaleń. Pierwszy sekretarz KC PZPR i premier rządu PRL w otoczeniu delegacji przez kilkadziesiąt minut siedzieli w opuszczonej sali czekając na robotników. 

Kiedy ci wreszcie się zjawili rozpoczęła się długa, trwająca dziewięć godzin dyskusja z reprezentantami strajkującego zakładu. Na trudne pytania odpowiadać musiał m.in. Wojciech Jaruzelski, w przeszłości dowódca 12 Dywizji Zmechanizowanej ze Szczecina i poseł tej ziemi. Ze strony władzy celem rozmów było zdobycie zaufania robotników, co niewątpliwie się udało. Sam Gierek mówił prostym językiem, unikał partyjnej nowomowy (czym odróżniał się od Gomułki), a jego atutem było również doświadczenie robotnicze i związkowe. Strajkujący deklarowali, że nie chcą obalać ustroju socjalistycznego, ale żądają powołania rad robotniczych i większego wpływu na zarządzanie zakładem. Takie zapewnienia otrzymali od władz razem z gwarancją wypłaty pensji za dni strajkowe, delegacja rządowa nie zgodziła się jednak jeszcze na cofnięcie podwyżek. Ustalony obustronnie lakoniczny komunikat kończył protest i został rano odczytany w szczecińskiej rozgłośni Polskiego Radia. 

Od razu po wyjeździe ze Szczecina delegacja udała się do Gdańska, gdzie zgromadzili się przedstawiciele trójmiejskiego przemysłu okrętowego. Rozmowy były trudne, ponieważ tam właśnie doszło do najkrwawszych zajść zaledwie miesiąc wcześniej. Znowu jednak Gierkowi udało się zdobyć pewien kredyt zaufania, o czym świadczy reakcja po kończącym jego przemówienie pytaniu:

Możecie być Towarzysze przekonani, że my tak samo jak wy jesteśmy ulepieni z tej samej gliny i nie mamy innego celu jak ten, który żeśmy zdeklarowali. I to jest podstawowy program naszego działania. Jeśli nam pomożecie, to sądzę, że ten cel uda nam się wspólnie osiągnąć. No i jak, pomożecie?

Wbrew powszechnej opinii nie padło wtedy chóralne i zgodne "Pomożemy!" lecz oklaski. Według niektórych uczestników spotkania Edward Gierek zdawał się nawet schodzić z mównicy nieco zirytowany.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcin Dobrowolski

Polecane