Do kwietnia największą dynamikę wzrostu sprzedaży zanotowała Toyota. Na drugim biegunie znalazły się samochody produkowane w Polsce przez Daewoo i Fiata.
Japoński koncern Toyota aż o 55 proc. zwiększył sprzedaż nowych samochodów w ciągu czterech miesięcy tego roku. Niewątpliwie jest to zasługa najnowszego modelu Toyoty Corolla, na którą znalazło się 3,3 tys. nabywców. Na kolejnych miejscach znaleźli się Francuzi. O ponad 29 proc. wzrosła sprzedaż samochodów Peugeot, a o ponad 27 proc. — Renault.
Kwiecień jest w tym roku najlepszym miesiącem jeśli chodzi o sprzedaż nowych samochodów. Dealerzy sprzedali nieco ponad 25,8 tys. samochodów. Z tej liczby ponad 19,2 tys. aut pochodziło z importu. Oprócz nowej Corolli najlepiej sprzedawały się Peugeot 307 i Renault Laguna.
— Samochody krajowych producentów przegrywają przede wszystkim wyposażeniem i standardem z autami importowanymi. Klienci wolą dołożyć przy zakupie samochodu nawet kilka tys. zł, ale mieć duży i dobrze wyposażony samochód — komentuje Stefan Bieliński, szef Polskiej Izby Motoryzacji.
Zdaniem Wojciecha Drzewieckiego z firmy Samar, zajmującej się analizowaniem rynku motoryzacyjnego, zmieniło się także podejście klientów do zakupu takich aut, jak Fiat Seicento czy Daewoo Matiz. Jego zdaniem, do niedawna miały one status aut rodzinnych i były jedynymi samochodami w domu. Teraz wymagania klientów wzrosły.
Specjaliści z branży motoryzacyjne winą za słabe wyniki polskich producentów obarczają także import samochodów używanych. Zachodnie, kilkuletnie pojazdy śmiało konkurują cenowo z nowymi produktami Daewoo, Fiata czy Opla często oferując znacznie wyższy standard. Okazuje się, że importu samochodów używanych nie powstrzymuje nawet wysoka akcyza wprowadzona niedawno przez resort finansów.
— Bardzo wysoki poziom importu jeszcze przez wiele miesięcy będzie wpływał na kształt rynku, ograniczając sprzedaż samochodów nowych, szczególnie tych najtańszych — polskiej produkcji — przewiduje Wojciech Drzewiecki.