TP nie chce, aby skarb państwa wtrącał się w jej biznes. Prosi premiera o przemyślenie decyzji o wpisaniu jej na listę strategicznych spółek.
Największy polski operator uważa, że nie ma prawnego uzasadnienia do wpisania go przez rząd na listę spółek o istotnym znaczeniu dla porządku publicznego lub bezpieczeństwa publicznego. Taki wpis (tzw. złota akcja) dawałby Ministerstwu Skarbu Państwa prawo do wyznaczenia swojego obserwatora i wpływania na decyzje władz spółki.
Telekomunikacja Polska zwróciła się do premiera Jarosława Kaczyńskiego o ponowne rozważenie zasadności umieszczenia firmy na liście spółek strategicznych. W wydanym wczoraj oświadczeniu TP podkreśla, że warunkiem wpisania firmy z branży telekomunikacyjnej na listę spółek strategicznych jest posiadanie przez nią infrastruktury umożliwiającej przesyłanie sygnału publicznej radiofonii i telewizji między nadawcą a siecią nadajników obejmujących 70 proc. powierzchni kraju. A TP nie spełnia tego kryterium. Podpiera się tu analizą Urzędu Komunikacji Elektronicznej z 9 listopada 2006 roku. Taką działalnością zajmuje się wydzielona z TP spółka TP Emitel, która znajduje się już na liście spółek strategicznych.
Stanowisko TP poparło Ministerstwo Transportu, a także Polska Konfederacja Pracodawców Prywatnych Lewiatan.
TP zwraca też uwagę, że ustawa o szczególnych uprawnieniach skarbu państwa budzi zastrzeżenia Komisji Europejskiej, która zagroziła skierowaniem sprawy do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości.