W ostatnich dniach nastroje na warszawskim parkiecie determinowane były notowaniami walorów TP SA. Warto pamiętać, że już w środę w Londynie wzrosła cena GDR-ów. W czwartek rano większość zleceń kupna w pierwszej kolejności była składana na papiery narodowego operatora. W efekcie, jego cena wzrosła o kilka procent, ciągnąc do góry podstawowe indeksy GPW, na czele ze wskaźnikami TechWIG i WIG 20. Podobna sytuacja miała miejsce w piątek. Również obroty na akcjach spółki przyczyniły się do wydatnej poprawy płynności całego rynku. Jak się jednak wczoraj okazało, akcje TP SA nie decydują już tylko o poprawie nastrojów, ale również o ich pogorszeniu.
Podczas poniedziałkowych notowań ciągłych kurs walorów Telekomunikacji od samego rana odnotowywał systematyczne spadki, co również odzwierciedliło się w wycenie indeksu reprezentującego wszystkie blue chipy. Ostatecznie na zamknięciu cena akcji operatora zniżkowała o 2,4 proc. i osiągnęła wartość 14,55 zł. Jednym z powodów gorszego postrzegania TP SA mogło być podanie informacji o 12-proc. spadku przychodów uzyskiwanych z połączeń telefonicznych. Z drugiej jednak strony, takich danych można było się spodziewać obserwując chociażby wzrost konkurencji na rynku i spadające ceny połączeń. Specjalnym zaskoczeniem dla rynku nie były również wyniki finansowe, zarówno te osiągnięte na poziomie spółki matki, jak i całej grupy kapitałowej.
Przyczynami ostatnich zmian mogą być jedynie spekulacje dotyczące najbliższej przyszłości, lub informacje znane tylko niektórym graczom. Zdaniem wielu analityków i maklerów, bodźcem do zakupów mogły być oczekiwania dotyczące obniżki stóp procentowych i co się z tym wiąże, napływ kapitału spekulacyjnego. Z kolei wczorajsze przeceny to efekt realizacji zysków.