Miniony tydzień na giełdzie upłynął na próbach znalezienia podstaw dla dalszych wzrostów. Spory utknęły w martwym punkcie, a uwaga graczy za każdym razem kierowała się ku Telekomunikacji Polskiej. Kurs akcji narodowego operatora wyznacza teraz kierunek, w którym podąża cały rynek, zaś zachowanie tej spółki jest obecnie barometrem nastrojów na parkiecie. Niestety, w ostatnich dniach TP SA przewodzi maruderom, co nie wróży nic dobrego zarówno posiadaczom akcji, jak i całemu rynkowi.
Do nie najlepszych nastrojów na rynku zdecydowanie przyczynił się jeden z największych inwestorów na warszawskiej giełdzie — Skarb Państwa. W ubiegłym tygodniu pozbywano się akcji TP SA po informacjach o przeznaczeniu walorów telekomu na dokapitalizowanie kolejno Banku Gospodarstwa Krajowego, Agencji Rozwoju Przemysłu (zabezpieczenie kredytów Stoczni Szczecińskiej), a następnie Banku Gospodarki Żywnościowej. W sumie na zasilenie tych trzech instytucji przeznaczone zostało aż 4,7 proc. akcji TP SA. Resort skarbu jako właściciel zasłużenie nie ma dobrej opinii. Każda tego rodzaju wiadomość sieje popłoch wśród posiadaczy akcji obawiających się sprzedaży tych pakietów za pośrednictwem rynku giełdowego. Możliwa podaż akcji największego na rynku przedsiębiorstwa nie pomaga wycenie operatora.
Gdyby nie przecena walorów TP SA, w piątek na rynku praktycznie nic by się działo. Skala przeceny telekomu w trakcie sesji przekraczała nawet 5 proc. Notowaniom spółki towarzyszyła znaczna aktywność inwestorów przekraczająca 60 proc. całkowitego handlu. Niemal całą sesję kurs walczył z impetem podaży na poziomie kwietniowego maksimum (13,9 zł). Spadek poniżej tego wsparcia może postawić pod znakiem zapytania szanse kontynuacji fali wzrostowej nie tylko dla akcji TP SA, ale i dla całego rynku.