Wichury, ulewy i grad dały się w weekend we znaki Polakom. Teraz ich skutki odczują ubezpieczyciele.
Siedziby firm ubezpieczeniowych przeżywają oblężenie. W ostatnich dniach mocno wiało i padało, w efekcie uszkodzone zostały tysiące domów i aut. Likwidatorzy szkód będą mieli pełne ręce roboty.
— W związku z anomaliami pogodowymi w ostatnich dniach zgłoszono czterokrotnie więcej szkód niż zwykle — mówi Iwona Mazurek z Warty.
Można szacować, że ubezpieczyciele będą musieli się zmierzyć z grubo ponad 10 tys. spraw.
— Do wczoraj do godz. 14.00 nasze call center odnotowało ponad 4 tys. telefonów od poszkodowanych, a ponad 700 szkód zostało już przekazanych do likwidacji. Liczby te cały czas rosną — klienci zgłaszają nowe szkody — mówi Arkadiusz Żmudziński z Allianza Polska.
— Liczba szkód zgłoszonych do wczoraj do godz. 15.00 wynosi 2,8 tys. Zdecydowana większość to szkody z terenu województw łódzkiego, śląskiego i opolskiego — mówi Rafał Stankiewicz, członek zarządu PZU.
— Tylko w ciągu długiego weekendu klienci Ergo Hestii zgłosili blisko 700 szkód będących efektem pogodowego kataklizmu — dodaje Wojciech Wężyk ze STU Ergo Hestia.
Eksperci podkreślają, że to dla ubezpieczycieli sprawdzian: jeśli klienci szybko otrzymają pieniądze, będą żywą reklamą, ale jeśli pójdzie im jak po grudzie, to na nową polisę trudno będzie ich namówić. Dlatego towarzystwa rzuciły na pokład wszystkie siły — infolinie i oddziały mają wydłużone godziny pracy i liczniejszą obsadę. W teren na oględziny ruszyły też setki likwidatorów. Firmy deklarują, że tam, gdzie to możliwe, będą stosowały uproszczoną procedurę.
Mimo nawału pracy towarzystwa raczej nie odczują katastrof w portfelu.
— To test sprawności systemu likwidacji szkód. Finansowego wpływu ta sytuacja nie będzie miała, bo w większości będą to szkody warte kilka-kilkanaście tysięcy złotych. Ich łączna wartość będzie porównywalna z wartością odszkodowań za kilkaset szkód komunikacyjnych, które się wydarzyły w tym samym czasie — mówi Marcin Broda, analityk firmy Ogma.
W I kw. ubezpieczyciele wypłacili ponad 178 mln zł odszkodowań za 56,3 tys. szkód spowodowanych żywiołami. Jeśli jednak pogodowe zawirowania się utrzymają, polisy podrożeją.
— Ceny polis są w Polsce bardzo niskie. Jednak dzięki temu, że nie było znaczących wypłat z tytułu katastrof, ubezpieczyciele wciąż zarabiali. Wzrost liczby odszkodowań może to zmienić — mówi Marcin Broda.
— Ostatnich kilka tygodni to seria anomalii pogodowych, które zaczynają być normą. Nie jest wykluczone, że w dłuższej perspektywie będą miały wpływ na wycenę ryzyka i politykę cenową ubezpieczycieli — mówi Wojciech Wężyk.
