Tragedia w USA może podnieść polski rynek

Dariusz Karolak
17-09-2001, 00:00

Tragedia w USA może podnieść polski rynek

Nikt tydzień temu, możliwości spełnienia tragedii z Nowego Jorku nie dałby szansy większej niż jeden na milion. Teraz rynek musi uporać się z wyceną tego wydarzenia. Niezależnie od tego jak przebiegną sesje w tym tygodniu i jakie środki odwetowe w stosunku do podejrzanych zostaną zastosowane, rynek znajdzie sobie nową równowagę, niżej lub wyżej, bez znaczenia.

Ważne jest to, co uświadomiłem sobie pisząc od 3 tygodni komentarze do indeksów zagranicznych. Przyznaję, że tydzień temu miałem opory czy zamieszczać śmiałe zasięgi spadków tych indeksów, bo brakowało mi katalizatora, który tak gwałtowną przecenę miałby spowodować. Powód się znalazł, a ja na nowo odkryłem często automatycznie powtarzaną fundamentalną zasadę AT, że rynek dyskontuje wszystko. ON ZDYSKONTOWAŁ ZAMACH NA WTC.

Na własny użytek wytłumaczyłem sobie to tak, że organizacja bin Ladena lub współpracujący z nimi ludzie na wielu rynkach, w Tokio, Londynie, Frankfurcie, Sao Paolo otworzyli bardzo dużo krótkich pozycji na indeksy i długich na ropę i w ten sposób w białych rękawiczkach wyegzekwowali okup od wszystkich inwestorów przyłapanych na grze na „długo”, dzięki czemu mogli zarobić wystarczająco dużo, by dozbroić kilka armii państw-terrorystów. Mam nadzieję, że ktoś z SEC, CIA i FBI wpadnie na ten pomysł i sprawdzi, czy np. jakiś fundusz zarejestrowany w raju podatkowym nie otworzył na wielu rynkach zbyt wielu krótkich pozycji.

Przy okazji wyszła inna sprawa, że dopóki zachodnia cywilizacja opiera się ropie, tak długo będzie mogła być przez świat islamu szantażowana, a cykle koniunkturalne będą dyktowane rytmem notowań tego surowca. Nie jest trudno wyliczyć kraje, którym zależy na jak najwyższym kursie ropy. Wracając do zdolności dyskontowania przyszłości przez rynek odniosłem wrażenie, że nasze indeksy spadały trochę "na siłę", co tłumaczę już bardzo symbolicznym zaangażowaniem zagranicy w akcje kilku zaledwie spółek.

To one mają szansę stać się ofiarami zapewne krótkotrwałej fali podaży ze strony inwestorów amerykańskich, chociaż zdrowy rozsądek podpowiada, że wycena PKN, KGHM, TPSA z dużą nawiązką zdążyła już uwzględnić wszystkie negatywne czynniki. O większym potencjale spadkowym można mówić już tylko w przypadku Szeptela Pewne obawy można mieć w stosunku do banków. Wprawdzie są one nisko wyceniane i ich "strategiczni" raczej nie będą sprzedawać swoich akcji, ale stały się technicznie "drogie" po kilku tygodniach wzrostów.

Akcje niektórych z nich są w posiadaniu depozytariuszy z USA (np. PBK), albo jak w przypadku BZWBK czeka nas fala podażowa ze strony pracowników. Chwilowo największy potencjał tkwi w NFI oraz średnich i małych spółkach „z motywem” (Jelfa, Jutrzenka). Mały udział zagranicy stwarza OFE unikalną okazję do zagospodarowania polskiego rynku akcji.

Tak jak nauczyły się skutecznie walczyć o wpływy w Stomilu z Michelin, w Orbisie z Accorem, tak zanim zaczną inwestować kapitał za granicą, niech wykorzystają możliwości tkwiące w Polsce, bo te są ogromne. Odbiorą wówczas argumenty wyznawcom różnych niedorzecznych pomysłów, np takich, by zawiesić na kilka lat program funduszy emerytalnych.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Dariusz Karolak

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Emerytury / Tragedia w USA może podnieść polski rynek