Traktory ugrzęzły na ugorze

Michalina SzczepańskaMichalina Szczepańska
opublikowano: 2014-01-21 00:00

Sprzedaż nowych ciągników poleciała na łeb na szyję. Na kurczącym się rynku błysnął Kubota.

To nie był dobry rok dla producentów i dystrybutorów nowych traktorów. Sprzedaż czołowych graczy spadała w tempie dwucyfrowym. Numer jeden na rynku — New Holland — ulokował na polskim rynku o 31,5 proc. mniej ciągników niż rok wcześniej. Z danych zebranych przez Martin & Jacob (M&J), firmę badającą polskie rolnictwo, wynika, że wśród marek, które plasują się w pierwszej dziesiątce, urosła tylko sprzedaż firmy Kubota — o imponujące 87,7 proc.

None
None

Szorowanie po dnie

Rynek nowych ciągników skurczył się wolumenowo w 2013 r. o ponad 22 proc., do 14 968 sztuk. Wartościowo było jeszcze gorzej. M&J szacował, że w 2012 r. wart był 3,5 mld zł. Rok później — o miliard mniej. Powodem spadków jest koniec unijnej perspektywy budżetowej i funduszy na inwestycje w maszyny. Gorzej już jednak nie powinno być.

— Ten rok powinien przynieść stabilizację rynku nowych maszyn i sprzedaż na poziomie 14-15 tys. sztuk. Z naszych badań wynika, że to realna wielkość do osiągnięcia bez unijnego wsparcia. Napływu pieniędzy z UE na inwestycje w maszyny należy spodziewać się albo pod koniec tego roku, albo na początku przyszłego. Wtedy też powinno nastąpić odbicie — mówi Mariusz Chrobot z M&J.Bardziej pesymistyczną wizję ma „zwycięzca” tego trudnego roku.

— 2014 r. będzie niestety nadal rokiem spadku rynku. Prognozujemy, że wolumen sprzedaży wyniesie 11-13 tys. sztuk. My chcielibyśmy sprzedać więcej niż w 2013 r. Zobaczymy, czy zdołamy powtórzyć dynamikę z ubiegłego roku — mówi Maciej Rujner, dyrektor zarządzający w firmie Kubota.

Nie ukrywa, że wzrost był efektem przejęcia dystrybucji maszyn. Wcześniej ciągniki Kubota importowało niezależne przedsiębiorstwo.

— Wprowadziliśmy znaczące obniżki cen maszyn oraz części zamiennych. Poprawie uległy również warunki gwarancji i serwisowania. Wyraźnie zintensyfikowaliśmy działania promocyjne — wylicza Maciej Rujner.

Używane mają wzięcie

Mariusz Chrobot wskazuje, że marka Kubota zaskarbiła sobie sympatię i uznanie sadowników, a ten segment rynku odnotował wzrost o 22 proc., do 1,307 tys. sztuk.

— Z pierwszej trójki producentów najmniej stracił numer dwa, czyli John Deere, bo jego sprzedaż spadła o ponad 6 proc. (udział w rynku wzrósł o 2,8 proc.). W tym czasie lider zmniejszył sprzedaż o 31 proc., a Zetor, gracz numer trzy, o 23 proc. Na spadkowym rynku zawsze najwięcej tracą najwięksi gracze, ale John Deere pokazał, że można próbować gonić konkurencję i znacząco przybliżyć się do numeru jeden. Być może w tym roku dojdzie do zmiany lidera, choć New Holland króluje od 6-7 lat, więc wie, jak reagować na zmieniającą się sytuację — komentuje Mariusz Chrobot.

Ręce mogli zacierać dystrybutorzy maszyn używanych. Ich sprzedaż wzrosła o 12,7 proc. W 2013 r. importowali 12 tys. ciągników. Kolejne 3 tys. stanowiły krajowe traktory używane. M&Jszacuje wartość tego rynku na około 600 mln zł.