Traktory ze złomowiska wchodzą na nasz rynek
W ciągu ostatnich tygodni wiele dyskusji i kontrowersji wywołało wprowadzenie kuchennymi drzwiami ochrony naszego wewnętrznego rynku samochodowego. Wykorzystano do tego celu nie resorty finansów czy gospodarki, lecz przepisy wynikające z ochrony środowiska i zakazu sprowadzania do naszego kraju odpadów przemysłowych. Trochę sztucznie, ale skutecznie — kwalifikując samochody nie dopuszczone do ruchu jako odpady — zablokowano indywidualny import samochodów używanych, szczególnie tych mocno używanych.
W uzasadnieniu wiele mówiono o niebezpieczeństwie, jakie sprowadza na użytkowników poruszanie się takim powypadkowym samochodem oraz wielu innych aspektach. Wstydliwie pomijano natomiast znaczenie tego zakazu dla krajowych producentów aut — jakby było to coś złego. A przecież warto sobie zdać sprawę, że dramatyczny spadek sprzedaży nowych samochodów w Polsce (jeszcze niedawno byliśmy piątym rynkiem w Europie) oznacza utratę tysięcy miejsc pracy w zakładach motoryzacyjnych i pracujących na potrzeby branży, mniejsze wpływy z podatków (za to większe zasiłki dla bezrobotnych), wreszcie — dramaty wielu rodzin. Ochrona tego rynku to więc normalny obowiązek, z pewnością nie wstydliwy.
Producenci aut z zadowoleniem przyjęli nowe przepisy zdając sobie sprawę, iż nie uchronią ich one przed kryzysem w branży — bo ten jest faktem i wynika z wielu innych przyczyn — ale choć trochę złagodzą jego skutki. Wzdychali tylko: szkoda, że tak późno.
Jeszcze wyraźniej skutki braku ochrony producentów krajowych widać na rynku ciągników rolniczych. Nowe przepisy obejmują również ciągniki, a przez swoje niedoróbki eliminują import używanych traktorów zupełnie! Przecież traktor nie może przekroczyć granicy na własnych kołach — nikt go na dojazdową do granicy autostradę nie wpuści. Brak wyobraźni ministerialnych urzędników dał skutki opłakane. Błąd zapewne szybko zostanie usunięty, ale zobaczmy, jakie skutki przyniosła dotychczasowa praktyka.
Nadużyciem byłoby mówić, że wszystkiemu winien import traktorów używanych. Zła koniunktura w rolnictwie, spadające dochody rolników, restrukturyzacja gospodarstw — to główne przyczyny dramatycznego załamania się sprzedaży ciągników w Polsce po roku 1997. O ile jednak bardzo szybko spadała sprzedaż nowych ciągników z Ursusa, czy innych nowych, sprowadzanych z zagranicy — o tyle import traktorów używanych miał się zupełnie dobrze. A przywożone były głównie traktory o parametrach zbliżonych do Ursusa lub gorsze — za to w opłakanym stanie technicznym. Skutkami — najsmutniejszymi, bo tego jakby nikt nie łączył — są likwidacja tysięcy miejsc pracy, zamykanie zakładów, wzrost bezrobocia, a także urazy związane z pracą na takim wysłużonym sprzęcie.
Lista działań podjętych dla ochrony wewnętrznego rynku ciągników, poprzez zakaz przywozu używanych ciągników starszych niż trzy lata, liczy 46 pozycji, a zaczyna się właśnie w przełomowym roku 1997. Gdyby tych argumentów ktoś wtedy chciał słuchać. Ale cóż, lepiej późno niż wcale...
(Do)wolny rynek: W ostatnich latach spadała sprzedaż ciągników rodzimych oraz importowanych nowych. Tylko używanych traktorów z zagranicy przybywało.