Transport ciężki nie uniesie ograniczeń emisji

opublikowano: 02-01-2019, 22:00

Tempo redukcji emisji CO2 jest za szybkie. Przemysł motoryzacyjny dostanie zadyszki, szczególnie producenci ciężarówek.

Przedstawiciele Europejskiego Stowarzyszenia Producentów Samochodów (ACEA) oraz Polskiego Związku Przemysłu Motoryzacyjnego (PZPM) ostrzegają, że cele redukcji CO2 przez auta osobowe i dostawcze, postawione przed branżą motoryzacyjna są zbyt ambitne i mogą zagrozić sektorowi zatrudniającemu 13,3 mln Europejczyków. Ostrzeżenie jest reakcją na ostateczną wersję rozporządzenia w sprawie redukcji emisji CO2, które określa cele na lata 2025 i 2030. Choć porozumienie musi zostać jeszcze zatwierdzone przez Radę Europejską i poddane pod głosowanie na posiedzeniu plenarnym Parlamentu Europejskiego, to komentowane zapisy mogą zostać przyjęte.

Bardzo trudne cele

Chodzi o zmniejszenie emisji CO2 o 30 proc. w 2030 r. Zdaniem przedstawicieli branży, tak ambitny cel jest nierealistyczny, biorąc pod uwagę punkt, w którym obecnie jesteśmy.

— Jest to regulacja o fundamentalnym znaczeniu dla europejskiej branży motoryzacyjnej. Również w Polsce, która jest jednym z najważniejszych krajów produkujących pojazdy osobowe, dostawcze, ciężarowe, autobusy oraz części i podzespoły — mówi Jakub Faryś, prezes Polskiego Związku Przemysłu Motoryzacyjnego.

Producenci są oczywiście zdecydowani na dalszą redukcję emisji CO2 w pojazdach, jednak postawione będą niezwykle trudne cele do osiągnięcia dla europejskiego przemysłu samochodowego — będą wymagały wprowadzenia na rynek pojazdów elektrycznych i innych pojazdów o napędach alternatywnych w ilościach, które obecnie nie wydają się możliwe. Producenci będą inwestować w ofertę alternatywnych samochodów i pojazdów dostawczych, ale wciąż istnieje wiele przeszkód, np. niewielka przystępność cenowa i brak wystarczająco gęstej sieci ich ładowania. W najbliższych dniach państwa członkowskie UE przyjmą też wspólne stanowisko w sprawie określenia pierwszych norm emisji CO2 dla pojazdów ciężarowych o dużej ładowności — tu jednak powinna zostać zachowana równowaga międzycelami środowiskowymi a utrzymaniem konkurencyjności europejskiego przemysłu samochodów ciężarowych. Pojawia się czasami błędne przeświadczenie, że branża motoryzacyjna stoi w opozycji do wprowadzenia redukcji emisji CO2 dla sektora samochodów ciężarowych, co jest oczywistą nieprawdą. Producenci ciężarówek oczekują wyłącznie, że będzie to wyważona regulacja, która umożliwi im zapewnienie redukcji CO2 bez straty z pola widzenia potrzeb klientów i konkurencyjności przemysłu.

Niezbędne technologie

Proponowane bardzo ambitne poziomy obniżenia CO2 o 15 proc. do 2025 r. i o 30 proc. do 2030 r. nie będą możliwe do osiągnięcia wyłącznie dzięki obecnym technologiom. Proces będzie wymagał szybkiego i szerokiego wdrożenia nowych rozwiązań we wszystkich segmentach pojazdów ciężarowych — przewozów długodystansowych, regionalnych i miejskich, z których wiele nie jest jeszcze ogólnodostępnych na rynku. Choć elektryfikacja napędów jest obecnie kluczowym punktem wielu dyskusji, w przypadku pojazdów ciężarowych powinniśmy poszerzyć horyzont i uwzględniać także inne pojazdy o napędach alternatywnych, jak np. CNG, LNG lub biopaliwa.

30 proc. O tyle ma zostać zmniejszona emisja CO2 do 2030 r.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcin Bołtryk

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Transport ciężki nie uniesie ograniczeń emisji