Transport ma mniej zamówień

Katarzyna KapczyńskaKatarzyna Kapczyńska
opublikowano: 2022-03-20 20:00

Powrót kierowców do Ukrainy uderza w firmy transportowe i logistyczne. Równocześnie mają one mniej zamówień, np. z powodu wstrzymania produkcji motoryzacyjnej.

Przeczytaj artykuł i dowiedz się:

  • jaki wpływ na transport będzie mieć wydłużenie czasu pracy kierowców
  • jakie czynniki zwiększą popyt na przewozy
  • dlaczego zamówienia transportowe spadają

Wojna odciska piętno na firmach transportowych i logistycznych. Na rynku brakuje kierowców, ale jednocześnie firmy mają także mniej towarów do przewożenia. Trend jednak wkrótce może się odwrócić.

Dłuższa praca będzie droższa

Z powodu powrotu Ukraińców do objętego wojną kraju niektóre firmy transportowe musiały unieruchomić 10 proc. floty, a są nawet grupy, które straciły jedną trzecią załogi.

Chcąc zmniejszyć ryzyko braku kierowców, rządowi urzędnicy postanowili wydłużyć czas pracy kierowców zawodowych z 9 do 11 godzin dziennie, a tygodniowo do 60 godzin. Andrzej Szymański, dyrektor zarządzający firmy Dartom, podkreśla, że to może być ułatwienie głównie dla podmiotów świadczących usługi przewozowe w transporcie krajowym. Firmy z rynku międzynarodowego muszą stosować się przecież do przepisów w innych krajach.

Międzynarodowi operatorzy logistyczni spodziewają się jednak, że wydłużenie godzin pracy w kraju zwiększy presję na wzrost wynagrodzeń.

— Wydłużenie czasu pracy kierowców zawodowych może wpłynąć na wzrost płac. Kierowcy mogą zażądać dopłaty za dodatkowe godziny pracy, co może przełożyć się na koszt frachtów na giełdach transportowych. Wprowadzenie odstępstw dotyczących czasu prowadzenia pojazdów przez kierowców na pewno wpłynęłoby na utrzymanie płynności w przewozach w polskim i międzynarodowym transporcie drogowym — twierdzi Leszek Wróblewski, prezes firmy Kupiec.

Andrzej Szymański szacuje, że od początku roku fracht już podrożał o 20-25 proc., ponieważ rosną koszty przewoźników związane np. ze wzrostem cen paliw. Przedsiębiorcy przyznają jednak, że odpływ kierowców byłby bardziej dotkliwy, gdyby utrzymany został poziom przewozów.

Zamknięte fabryki nie zlecają przewozów

Zamówień na transport jest jednak mniej niż przed wojną, ponieważ część firm w Ukrainie oraz w Unii Europejskiej wstrzymało produkcję.

— Zakłady produkcyjne, magazyny i centra dystrybucyjne na zachodzie Europy, do których dostarczamy różnego rodzaju towary, dobrze sobie radzą z obecną sytuacją za wschodnią granicą Unii Europejskiej i nie wykazują żadnych przestojów. Wyjątkiem są zakłady, które kooperowały z przedsiębiorstwami ukraińskimi, np. firmy motoryzacyjne, które tymczasowo wstrzymały produkcję — twierdzi Leszek Wróblewski.

Andrzej Szymański szacuje, że motoryzacja stanowi około 30 proc. usług transportowych, więc zatrzymanie zakładów tej branży wpływa na spadek popytu na przewozy. Zakłada jednak, że w ciągu dwóch-trzech miesięcy firmy motoryzacyjne zmienią kanały dostaw i poziom przewozów wzrośnie.

Sezon na transport:
Sezon na transport:
Przedsiębiorcy transportowi zakładają, że mniejsza liczba zamówień jest m.in. efektem sezonowym. Wiosna przyniesie wzrost popytu na transport artykułów ogrodniczych, piwa czy innych napojów.
materiały prasowe

— Obecnie jest dużo mniej zamówień, co jest związane także z zawirowaniami w cenach paliw. Na zmniejszoną liczbę zamówień ma też wpływ niepewna sytuacja kredytowa oraz drastycznie rosnące ceny towarów. W sektorze logistyki natomiast nie ma zmian i obecnie dostawy są realizowane terminowo — twierdzi Leszek Wróblewski.

Przedsiębiorcy przyznają jednak, że na działalność wpływają także protesty europejskich przewoźników. Zdarza się, że np. na kilka godzin blokują drogi, sprzeciwiając się wysokim cenom paliw.