Tren o inwestycyjnej porcelanie

opublikowano: 15-01-2017, 22:00

Wielkieś mi uczyniła pustki w domu moim, moja droga porcelano, tym zniknieniem swoim. Pustki na kilka, może kilkadziesiąt tysięcy złotych

Rozbita miska czy wyszczerbiona filiżanka mogłyby trwać na zawsze w niejednej lamentacyjnej pieśni, o ile zasługiwałby na to ich utracony potencjał zarobkowy. Chiński inwestor Liu Yiqian wylicytował płytką filiżankę z dynastii Ming do 21 mln GBP (105 mln zł) i jeszcze w domu akcyjnym zademonstrował, jak pije z niej herbatę — mając na względzie, że najrzadsze naczynia nie mogą nie zdrożeć, nie jest chwalebnym przykładem, co dało się wyczytać z surowego zniesmaczenia środowiska. Porcelana Państwa Środka po raz kolejny licytowana będzie 18 stycznia na nowojorskiej aukcji w Christie’s — i jeśli Kowalski pomyślałby, że lokowanie kapitału w talerze w smoki jest trochę niepolskie, znajdzie się nawet król, który wybije mu z głowy tak dziwnie pojmowany patriotyzm.

TRZODA INWESTORA: Figurka dzika może być warta ponad 30 tys. 
zł, głównie dlatego, że na tle typowej chińskiej porcelany z niebieskim 
wzorem i białym tłem jest bardzo nietypowa.
Wyświetl galerię [1/2]

TRZODA INWESTORA: Figurka dzika może być warta ponad 30 tys. zł, głównie dlatego, że na tle typowej chińskiej porcelany z niebieskim wzorem i białym tłem jest bardzo nietypowa. CHRISTIE’S

2 proc. się opłaca

Rynek zabytkowej, kolekcjonerskiej porcelany nie jest w Polsce silnie rozwinięty, m.in. w wyniku wojen, dlatego o możliwych zwyżkach na konkretnych naczyniach powszechnie raczej nic nie wiadomo. Zwykle nie przydaje się też wiedza o porcelanowych kategoriach, więc informacja, że na styczniowej aukcji licytowana będzie tzw. porcelana eksportowa, wymaga rozwinięcia — mowa o wyrobach, które od XVII wieku tworzone były tradycyjnymi wschodnimi technikami, ale pod ówczesny europejski gust. Jeśli niewprawionemu inwestorowi z czymkolwiek mogłoby się to kojarzyć, przez głowę przemknęłyby pewnie jakieś pokazywane na filmach, wysokie wazy w niebieskie wzory. Istotnie, górskie pejzaże wymalowane kobaltowym pigmentem to w tej dziedzinie standard, dlatego eksperci domu aukcyjnego kierują wzrok inwestorów na aktywa, których było tylko 2 proc. — naczynia wielokolorowe. Przedstawiały dawne chińskie legendy, bujne egzotyczne kwiaty, ale też sceny bliskie arystokratom Starego Kontynentu — cokolwiek, dla inwestora ważne jest przede wszystkim, że bez wątpienia traktowane są w obiegu jako rzadkości. Mimo że wszystkie dobra skierowane głównie do kolekcjonerów z Azji mogą liczyć na popyt hojny aż do przesady, największy potencjał wykazują naczynia na specjalne zamówienie z Europy. Przykładowy talerz z barwną tarczą z 1720 r. ma spodziewaną cenę do 8 tys. USD (33 tys. zł), bo zalicza się do ważnej kategorii porcelany herbowej — a poza herbami wypatrywać można scenek z zachodniej historii, odniesień do literatury, przedstawień konnych wyścigów czy nawet odwzorowanych obrazów flamandzkich malarzy. Do 6 tys. USD (25 tys. zł) wyceniany jest m.in. talerz z „Grającymi w karty” Davida Teniersa, chociaż w związku z tym, że oryginał utrzymany jest w zgaszonych brązach, a talerz jest w przewadze różowy, nie trzeba się od razu zorientować.

Dwoje więcej może

Gdyby to Kochanowski miał wybierać aktywa, dodałby, że darmo upatrywać stopy zwrotu, jak strąci się jedną z waz za 50 tys. USD (205 tys. zł). Rzeczywiście, z wazami trzeba znacznie bardziej uważać, bo dla możliwości wzrostu wartości decydujący jest też rozmiar — wszystko, co było trudne w wykonaniu i kosztowne w transporcie, zachowało się w mniejszej ilości, co podwyższa stawkę. Wazy określane jako „rouleau” — dosłownie rulony — są mniej wywrotne, czego nie można powiedzieć o tych w typie „soldier”, węższych na dole, które w sporej ilości gromadził m.in. August II Mocny. Te kształty są jednak typowo wschodnie, natomiast dużą część katalogu zapełniają przedmioty udekorowanepo chińsku, ale mające charakterystyczne europejskie formy — naszych cukiernic, poręcznych tabakierek, waz na zupę czy kandelabrów, czyli świeczników na więcej niż jedną świeczkę. Do 10 tys. USD (41 tys. zł) wyceniono na przykład trzy pary coolerów do wina, pełne gęstych, orientalnych dekoracji, mających uzupełniać europejską zastawę. Poza żardinierami — na kwiaty — i ogromnymi wazami warto zwrócić uwagę na kategorię przyjmowaną chyba najbardziej ochoczo na zachodnich dworach. Porcelanowe, podszkliwnie malowane figurki zwierząt, które dawniej miały towarzyszyć w życiu pozagrobowym, bez względu na kontekst, dekorowały w Europie nawet stoły — od domowych piesków, przez gatunki żyjące dziko, po ptactwo. W ofercie Christie’s z tej serii szczególnie rekomendowany jest akurat rzadki przyczajony dzik z 1760 r., którego długość wynosi około 20 cm, a oczekiwana cena 5-8 tys. USD (21-33 tys. zł). Jeśli inwestor chciałby być jednak całkowicie w zgodzie z myśleniem chińskiego artysty, powinien raczej postawić na osiemnastowieczne pieski, które co prawda wycenione są na 20-30 tys. USD (82-123 tys. zł), ale tworzą parę, co może istotnie wpływać na dobrobyt. Zgodnie z założeniami feng shui istnieje jakiś rodzaj energii, któremu sprzyja zbieranie przedmiotów w parach i bez ostrych krawędzi, jak spaniele z porcelany. Do czułych na tę energię zalicza się Donalda Trumpa.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Weronika Kosmala

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Alternatywne / Tren o inwestycyjnej porcelanie