Trochę inna hipoteka

Red. Anna Gołasa
21-10-2014, 00:00

Działka może być potraktowana jako wkład własny, co umożliwi pożyczenie większej kwoty.

KOMENTARZ

MACIEJ GÓRKA Domiporta.pl

Co roku kilkanaście tysięcy osób rozpoczyna budowę domu. Część z nich robi to na kredyt. Żeby jednak myśleć o takim finansowaniu trzeba już mieć działkę. Bez gruntu żaden bank nie zdecyduje się na finansowanie inwestycji. Działka może być potraktowana jako wkład własny, co umożliwi pożyczenie większej kwoty.

Bank będzie chciał także upewnić się, że grunt przeznaczony jest pod zabudowę mieszkaniową. Do potwierdzenia tej informacji wymagana jest tzw. decyzja o warunkach zabudowy lub zaświadczenie o przeznaczeniu w aktualnym planie zagospodarowania przestrzennego. To kluczowa deklaracja zarówno dla banku, jak i kredytobiorcy, ponieważ banki z reguły niechętnie finansują kredytem mieszkaniowym działki rolne i użytkowe.

Kolejnymi wymaganymi dokumentami są odpis księgi wieczystej oraz wypis i wyrys z rejestru gruntów.

Mimo przygotowania wszystkich formalności potencjalny kredytobiorca może rozczarować się, gdy będzie chciał wziąć kredyt na samą działkę. Część banków nie przewiduje możliwości ustanowienia zabezpieczenia kredytu na niezabudowanym gruncie. W takim przypadku należy przedstawić inną nieruchomość jako zabezpieczenie kredytu na jej zakup. Bank będzie potrzebował także projektu budowlanego, kosztorysu i pozwolenia na budowę. Ten ostatni warunek oznacza, że budujący musi rozpocząć cały proces na długo przed tym, zanim w ogóle dowie się, czy uzyska kredyt. Aby dostać pozwolenie na budowę, trzeba przecież uzyskać tzw. wuzetkę czy zgody na wykonanie przyłączy. To wszystko kosztuje.

W przypadku kredytu na mieszkanie to sprzedający ustala cenę, a wysokość finansowania zewnętrznego zależy jedynie od tego, jakim wkładem własnym dysponuje kupujący. Z budową domu jest inaczej, m.in. ze względu na to, że trudno z góry ocenić, ile konkretnie trzeba będzie na nią wydać, a także dlatego, że jest rozciągnięta w czasie. Brak dokładnej informacji o kosztach to poważny problem. Banki radzą sobie z nim na dwa sposoby. Najpierw dokładnie analizują projekt i przygotowany przez inwestora kosztorys, a potem przykładają go do swoich uśrednionych wskaźników kosztu postawienia 1 mkw. mieszkania. Zależnie od banku wskaźnik ten może się różnić. Jak wynika z zestawienia Domu Kredytowego Notus w najkorzystniejszym dla budującego przypadku jest to około 2 tys. zł. Najwyższa stawka to ponad 2,7 tys. zł za mkw. Wycena kosztu budowy domu o powierzchni 150 mkw. może więc wynieść zarówno 300, jak i 400 tys. zł. Różna będzie także wysokość kredytu i miesięcznej raty.

Inaczej niż w przypadku kredytów na kupno mieszkania te przeznaczone na budowę domu nie są wypłacane jednorazowo. Bank przelewa kolejne transze w miarę postępów budowy. Na spłatę kapitału udziela karencji — do momentu ukończenia budowy, czyli uzyskania pozwolenia na użytkowanie domu. Do tego czasu należy jedynie spłacać odsetki od wypłaconych transz. Jeśli budujący pożyczył z banku 300 tys. zł, a pierwsza transza wynosi 40 tys. zł (np. na wykonanie prac ziemnych i fundamenty), miesięcznie zapłaci jedynie 80-100 zł. Po wypłacie kolejnej transzy, np. w wysokości 50 tys. zł, rata wzrośnie do około 200 zł. Po zakończeniu budowy rozpoczną się normalne spłaty zgodnie z warunkami kredytu. Karencja ma jednak swój koszt. Suma odsetek w przypadku budowy trwającej dwa lata może wynieść, zależnie od banku, od 6,7 do nawet 8,5 tys. zł (dane na podstawie informacji o kredytach hipotecznych firmy Open Finance). [AGO]

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Red. Anna Gołasa

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Nieruchomości / Trochę inna hipoteka