Czytasz dzięki

Trudne pytania bez odpowiedzi

Rozmawiała Dominika Masajło
opublikowano: 22-03-2020, 22:00

Dziesiątki tysięcy niesprzedanych ubrań tygodniowo, towar zalegający na półkach i nadchodząca wypłata pensji to, zdaniem Bogusza Kruszyńskiego, prezesa Redanu, największe bolączki odzieżówki.

„PB”: Zapomnijmy na moment o koronawirusie. Ile ubrań sprzedałoby w tym tygodniu Top Secret, państwa flagowa marka?

Bogusz Kruszyński: Około 60 tys.

A ile sprzedaje?

Drastycznie mało. Mówiąc najprościej, biznes odzieżowy w detalu oznacza, że sprzedajemy na bieżąco towar i uzyskujemy przychód. Następnie pokrywamy koszty funkcjonowania sklepów. Od soboty jednak jesteśmy pozbawieni przychodów, a koszty pozostały.

Klienci nie przenieśli się do internetu?

Liczba wchodzących na naszą stronę online i dokonujących zakupu zmniejszyła się radykalnie. Być może zmieni się to w kolejnych dniach, gdy już wszyscy nieco oswoją się z nową sytuacją. Obecnie jednak Polacy kupują przede wszystkim produkty codziennego użytku i leki.

Mają państwo problemy z dostawami z Azji?

Szyjemy w większości na Dalekim Wschodzie, ale zamówienia na marzec, kwiecień i maj są już w naszych magazynach lub właśnie płyną do Polski. Problem w tym, że sklepy prawdopodobnie będą zamknięte przez najbliższe tygodnie. Tymczasem towar już leży na półkach. W czerwcu i lipcu klienci nie będą zainteresowani zakupem odzieży wczesnowiosennej, więc towar niesprzedany teraz nie sprzeda się latem. Kiedy go sprzedać? Jak zaplanować kolekcje na przyszłe miesiące? Jaki będzie popyt? Ile potrwa ogólnopolska kwarantanna? Co będzie, jeśli się przedłuży? Kolejne pytanie, na które trudno znaleźć odpowiedź, brzmi „Czy konsumenci będą robić zakupy na dotychczasowym poziomie?”. Największy wpływ na to będą miały dwa czynniki: stan ich portfeli i nastroje. Ile firm przetrwa i zapłaci pracownikom? Wiele zależy od tego, czy rząd zagwarantuje obywatelom minimalny dochód i jak wesprze przedsiębiorców.

Jakiego wsparcia oczekuje branża odzieżowa?

Zastanawiamy się, z czego zapłacić wynagrodzenia pracownikom i czynsze za najem sklepów. Kilkadziesiąt polskich marek zatrudnia w Polsce kilkaset tysięcy osób, zamknięcie biznesu oznacza więc masowe zwolnienia. Nie ma miejsca na półśrodki. Potrzebujemy kompleksowego wsparcia, m.in. uelastycznienia kosztówpracy — żeby na czas kryzysu minimalnie zmniejszyć wynagrodzenia zarabiającym więcej, ale utrzymać miejsca pracy. Istotne jest też odroczenie płatności danin publicznych, np. składek ZUS i podatku VAT. Także w kwestii czynszów liczymy na wsparcie władz. Chodzi o to, żeby zarówno branża odzieżowa, jak i wynajmujący obiekty handlowe mogli spokojnie funkcjonować. Z mojego punktu widzenia w czasie kwarantanny i w następnych miesiącach, gdy będziemy odbudowywać sprzedaż, najlepiej byłoby wprowadzić czynsz proporcjonalny do obrotów. Wynajmującym obiekty handlowe rząd powinien zapewnić przesunięcie spłaty zobowiązań kredytowych. Bez takich działań wiele firm odzieżowych może nie przetrwać niespodziewanego kryzysu.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Rozmawiała Dominika Masajło

Polecane