TRUDNO JESZCZE WYGRAĆ Z TP SA

Tomasz Siemieniec
29-10-1999, 00:00

TRUDNO JESZCZE WYGRAĆ Z TP SA

Lokalni operatorzy kuszą klientów szybkim serwisem i dobrą obsługą

Wprawdzie rynek połączeń lokalnych został zliberalizowany i w każdym z 49 byłych województw powinien już działać przynajmniej jeden konkurent TP SA, jednak narodowy operator wciąż ma przygniatającą przewagę nad rywalami. Jego dominacja będzie bezdyskusyjna do momentu uwolnienia rynku połączeń międzystrefowych i międzynarodowych.

Na razie liberalizacja rynku telekomunikacyjnego nie oznacza dla przedsiębiorców rewolucji. Dopiero całkowita liberalizacja spowoduje, że wybór operatora nabierze realnego znaczenia i zdecyduje o wysokości rachunków. Już teraz jednak trwa prawdziwa batalia o zwerbowanie abonentów biznesowych. To oni bowiem generują największy ruch w sieci, a zatem przynoszą największy zysk. Analitycy telekomunikacyjni przyjmują, że jeśli ta grupa klientów stanowi około 30 proc. wszystkich abonentów, to jej udział w zysku firmy wynosi wówczas aż 70 proc.

Tylko trzech

Jest się zatem o co bić, tyle tylko, że konkurenci TP SA nie mają zbyt wielu możliwości prowadzenia równej walki. Co więcej, niewielu z nich posiada na tyle silne zaplecze finansowe, by w ogóle podejmować wyzwanie. Obecnie tylko trzej lokalni operatorzy mogą realnie zachwiać pozycją TP SA. Należą do nich: Netia, Grupa Elektrimu (w szczególności El-Net) oraz Telefonia Lokalna. Posiadają oni koncesje na usługi w dziesięciu największych miastach, gdzie swoje siedziby ma większość zarejestrowanych w Polsce firm.

Podobne ceny

Podstawowa broń stosowana zwykle w walce o klienta, czyli cena, nie odgrywa na razie żadnej roli. Wysokość stawek za połączenia, z wyjątkiem rozmów lokalnych, ustala TP SA. Pozostali gracze nie mają tu nic do powiedzenia, muszą się do tego dostosować. Na domiar złego, stawki proponowane przez TP SA za połączenia lokalne są sztucznie zaniżone, zatem również na tym polu lokalni operatorzy nie mają szans na pokonanie lidera — musieliby dopłacać do interesu. W związku z tym opierają oni swoją strategię marketingową na wykorzystaniu słabych stron narodowego operatora. W grę wchodzą takie elementy, jak: zakres świadczonych usług, czas oczekiwania na podłączenie do sieci, gwarantowany serwis oraz jakość obsługi. Jednak TP SA bardzo szybko się uczy i naprawia stare błędy. Przede wszystkim narodowy operator wprowadza dodatkowe usługi. Wciąż nie najlepiej funkcjonuje natomiast w tej firmie obsługa klientów oraz serwis. Znaną przypadłość TP SA starają się wykorzystać lokalni gracze. Na przykład Netia wprowadziła gwarantowany, 24- -godzinny czas napraw usterek. Jeśli łączność nie zostanie w tym czasie przywrócona, klient otrzymuje bonifikatę wysokości jednej opłaty abonamentowej. Kolejną metodą walki o klientów biznesowych są promocje. Lokalni operatorzy proponują atrakcyjne bonifikaty, m.in. dla firm, które zrezygnują z usług TP SA i przejdą do ich sieci. Zdecydowanie najbardziej aktywna na tym polu jest Netia. Wszyscy niezależni gracze deklarują natomiast, że do klientów biznesowych podchodzą elastycznie i przewidują możliwość negocjacji warunków płatności (opusty w zależności od generowanego ruchu).

Usługi te same

Większość nowoczesnych usług telefonii stacjonarnej oferuje zarówno TP SA jak i jej najwięksi rywale. Narodowy operator zdecydowanie pokonał konkurentów na jednym polu — wprowadził inteligentną sieć telefoniczną. Dzięki niej można zwiększyć zakres świadczonych usług o około 30. Nikt oprócz TP SA nie dysponuje dotychczas taką usługą, tymczasem przynosi ona klientom biznesowym wiele korzyści. Dostają oni możliwość wprowadzenia linii bezpłatnej, ulgowej, firmowej czy teległosowania. Atutem TP SA jest również dostęp do Internetu. Taką usługę wśród niezależnych operatorów proponuje tylko El-Net, Netia wkrótce dołączy ją do swej oferty. TP SA nie wprowadziła natomiast poczty głosowej. Mają ją Netia, Telefonia Lokalna i El-Net. Lokalni operatorzy proponują również z reguły co najmniej dwie taryfy. Różnią się one zwykle wysokością abonamentu i ceną impulsu. Jeśli abonament jest droższy od proponowanego przez TP SA, to koszt impulsu jest nieco niższy. Interesującą ofertę ma Telefonia Lokalna: w taryfie Pionier proponuje opłaty za rozmowy międzystrefowe naliczane co sekundę. Abonent płaci tylko za czas rozmowy, z tym że za każde połączenie naliczane jest 16 gr opłaty inicjacyjnej. Prywatni rywale mają też nowocześniejszą sieć. Narodowy operator w wielu miejscach w Polsce wciąż korzysta z przestarzałych urządzeń. Wszystkie pozostałe atuty są po jego stronie i pewnie jakiś czas tak jeszcze pozostanie.

Wstyd nie mieć

Brak w ofercie takich usług jak ISDN czy CENTREX powinien już na starcie dyskwalifikować operatora. Wszyscy liczący się na rynku gracze oferują te usługi. Istotą ISDN jest możliwość jednoczesnego przesyłania obrazu, głosu i danych. Transmisja realizowana jest na podstawie technologii cyfrowej, co gwarantuje krótki czas nawiązywania połączenia oraz wysoką jakość. ISDN daje ponadto możliwość wprowadzenia dodatkowych usług, m.in. identyfikacji połączenia przychodzącego oraz osiągniętego, informacje o opłacie i czasie trwającego połączenia, możliwość blokowania telefonu, połączenie konferencyjne i wideokonferencje. CENTREX umożliwia zaś stworzenie grupy biznesowej obejmującej oddziały firmy rozlokowane w różnych budynkach, dzielnicach, a nawet miastach. Realizacja takiego przedsięwzięcia przy zastosowaniu tradycyjnych rozwiązań wymaga instalacji central abonenckich w każdym oddziale z osobna, co oznacza dodatkowe koszty. W przypadku usługi CENTREX taki problem nie istnieje. Połączenia wewnątrz firmy czy grupy są bezpłatne.

Tomasz Siemieniec

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Tomasz Siemieniec

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / TRUDNO JESZCZE WYGRAĆ Z TP SA