Trudno oczekiwać czegoś gorszego

Rozmawiał: Kamil Kosiński
opublikowano: 29-05-2018, 22:00

3 pytania do... Kamila Maliszewskiego, analityka mBanku

1. W jakim kierunku pójdą rynki?

To, co się we wtorek wydarzyło, to prawie szaleństwo. Rentowność włoskich obligacji urosła do 3,3 proc., czyli podobnego poziomu, jak rentowność polskich obligacji. Stopy procentowe Europejskiego Banku Centralnego są tymczasem znacznie niższe niż stopy procentowe NBP. Ale tak naprawdę nie ma się czemu dziwić, bo nie wydaje mi się, by z nowych wyborów we Włoszech miało wyłonić się coś lepszego niż obecnie. Z drugiej strony, do tej pory tego typu perturbacje były dobrą okazją do kupowania akcji i gry pod to, że rentowności obligacji się odwrócą. Europa ma dość dużą zdolność do tego, by z takich sytuacji wychodzić obronną ręką. Mamy teraz okres paniki, ale trudno sobie wyobrazić, że coś jeszcze gorszego się wydarzy, sytuacja może się więc tylko poprawić. Euro nie powinno kosztować mniej niż 1,15 dolara, pomimo że Europejski Bank Centralny prawdopodobnie, starając się poprawić nastroje, zadeklaruje na czerwcowym posiedzeniu,że nie wycofa się w pełni z luzowania ilościowego polityki pieniężnej. Jeśli chodzi o włoskie obligacje, to bardzo trudno stwierdzić, czy punkt, od którego ich rentowności zaczną maleć, to 3,3 czy 3,7 proc., ale uważam, że ustabilizują się w okolicach 3 proc., a nawet poniżej.

2. A jak na rynek może wpłynąć sytuacja w Hiszpanii?

Nastroje są, jakie są — właśnie przez to, że poza Włochami jest jeszcze kwestia Hiszpanii. Tam nie ma jednak zagrożenia populistycznego. Gdyby doszło do przedterminowych wyborów, wiele wskazuje na wygraną Obywateli. To partia programowa najbliższa polskiej Nowoczesnej, ale o zabarwieniu bardziej socjalnym, nie jest natomiast eurosceptyczna. Tymczasem we Włoszech jeszcze więcej głosów mogą dostać populiści, na co wskazują ostatnie sondaże, ale ludzie mogą się też od nich odwrócić, jeżeli wybory zamienią się w plebiscyt na temat euro. Zajęcie pozycji na rynku jest swoistym zakładem o to, jakie będzie rozstrzygniecie.

3. A jak te zawirowania w srefie euro mogą wpłynąć na Polskę?

Na razie niespecjalnie nas to dotyka. Euro kosztuje już ponad 4,30 zł, ale pokonanie tego poziomu odbyło się w spokojny sposób. WIG20 tracił we wtorek prawie 2,5 proc., ale trudno, by nie tracił, gdy spadały indeksy giełd zagranicznych, a sam WIG20 w poniedziałek nawet poszedł do góry. Generalnie nie wydaje mi się, by sytuacja we Włoszech była wielkim zagrożeniem dla naszego rynku.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Rozmawiał: Kamil Kosiński

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Trudno oczekiwać czegoś gorszego