W poniedziałek na nastroje wpływała głównie wiadomość o nominowaniu na sekretarza skarbu Scotta Bessenta. Rynek uznał to za sygnał, że zapowiadana przez Donalda Trumpa polityka gospodarcza jego administracji może nie być tak agresywna jak się obawiano i nie spowoduje wolniejszego spadku stóp procentowych. Rentowność obligacji USA wyraźnie malała, drożały akcje średnich i małych spółek oraz „value”. Trump wyprowadził rynek z błędu zapowiadając już po sesji w poniedziałek podwyżkę ceł dla Kanady, Meksyku i Chin. Odwróciło to sytuację i we wtorek rentowności obligacji rosną, a spółki średnie i małe tanieją. Drożeją natomiast te o największej kapitalizacji. Umocnienie dolara powoduje, że podaż najmocniej dominuje w segmencie spółek materiałowych (-0,9 proc.), który należał dzień wcześniej do najmocniej rosnących. Spółki IT (0,8 proc.), które w poniedziałek taniały, notują dziś największą przewagę popytu.
Po 90 minutach sesji Średnia Przemysłowa Dow Jones, która w poniedziałek ustanowiła rekordy intraday i zamknięcia, notowała spadek o 0,5 proc. S&P500, w którym taniało 64 proc. spółek, rósł mino to o 0,3 proc. Podobnie działo się w przypadku Nasdaq Composite, który zwiększał wartość o 0,5 proc. Rosły kursy wszystkich technologicznych blue chipów z tzw. wspaniałej siódemki, której indeks spadł dzień wcześniej z powodu dużej przeceny Nvidii i Tesli, drożejących dziś odpowiednio o 0,3 proc. i 1,5 proc.
Na nastroje inwestorów wpłynąć może dziś publikacja "minutes" z ostatniego posiedzenia Fed, która nastąpi o 20.00 czasu polskiego.
