Trwa dobra passa w mieszkaniówce

Dorota Kaczyńska
opublikowano: 27-02-2018, 22:00

Wszystkie przesłanki wskazują, że popyt na nowe lokale w tym roku nie osłabnie. I gorsza wiadomość dla nabywców — ceny mogą nadal rosnąć

Zobacz więcej

Fot. Marek Wiśniewski

Jak zauważa Bartosz Turek, analityk Open Finanse, przewaga popytu nad podażą już w 2017 r. zaowocowała podwyżkami. Na razie nie zanosi się na większe zmiany. — Deweloperzy zapowiedzieli kilkuprocentowe podwyżki w związku z rosnącymi cenami ziemi i robocizny potrzebnych do budowy bloków. Należy się spodziewać, że rok 2018 przyniesie dalsze wzrosty cen mieszkań, które w ciągu 12 miesięcy mogą zdrożeć o około 5 proc. — prognozuje Bartosz Turek.

Rewolucja jakościowa

Jak podają eksperci REAS, rok 2017 przyniósł rekordową sprzedaż na rynku nowych mieszkań. W ciągu kilku lat sprzedaż wzrosła ponad dwukrotnie, choć akcja kredytowa wzrosła tylko w granicach 10 procent. — Pewien pozytywny wpływ odegrał wprawdzie także program MdM, ale ogromna większość tego wzrostu sprzedaży wiązała się ze zwiększonym wykorzystaniem oszczędności i gotówki pochodzącej z innych źródeł. A skoro nie wzrosła w tym czasie także wartość transferów od Polaków pracujących za granicą, to znaczna część Polaków stała się zamożniejsza, a dokładniej — poprawiła się relacja ich dochodów do cen mieszkań — zauważa Kazimierz Kirejczyk, prezes REAS

Rosnące dochody Polaków oraz stabilna, bardzo dobra sytuacja gospodarcza sprawiają, że klienci szukają mieszkań większych, lepiej zlokalizowanych, a także wyróżniających się architekturą i jakością wykonania. — Zjawisko to jest zgodne z naszymi przewidywaniami — już 2-3 lata temu, oczekując takiego zwrotu na rynku, skoncentrowaliśmy się na podstawowej dla nas części mieszkaniowego rynku, jakim są lokale o podwyższonym standardzie. Nawet w bardziej peryferyjnych lokalizacjach realizujemy projekty wyróżniające się na tle konkurencji jakością, za którą nabywcy coraz chętniej gotowi są odpowiednio zapłacić.

W efekcie nasze projekty na Bemowie, Ursynowie czy nawet na Żeraniu sprzedają się bardzo dobrze, mimo iż konkurujemy o klienta jakością produktu, a nie jego ceną — zapewnia Mariusz Poławski, wiceprezes spółki deweloperskiej Marvipol. Jednak na prawdziwą rewolucję jakościową w polskiej mieszkaniówce, zdaniem deweloperów,trzeba jeszcze poczekać. — Obserwujemy ostatnio znaczny wzrost wymagań wśród naszych klientów. Nadal bardzo liczą się lokalizacja i wysoki standard wykonania, ale coraz bardziej zwraca się uwagę na architekturę budynków, udogodnienia i bezpieczeństwo. Za to kliencichętnie płacą dodatkowo. Widzimy to bardzo wyraźnie na przykładzie naszego osiedla Villa Natura w Wilanowie, jak i naszych apartamentów w budynku The Tides znajdującym nad samym brzegiem Wisły — twierdzi Dariusz Gardener, prezes Grupy Deweloperskiej ADV Por Property Investment.

SPODZIEWANA POWTÓRKA: W 2017 r. przewaga popytu nad podażą zaowocowała wzrostem cen mieszkań. Na razie nic nie zapowiada, aby w bieżącym roku miało być inaczej — uważa Bartosz Turek, analityk Open Finanse. [FOT. WM]

Czekanie na nowe przepisy

Dlaczego podaż nie nadąża za popytem? Zdaniem Kazimierza Kirejczyka, na dzisiejszą ofertę deweloperów mają wpływ dotychczasowe zmiany w przepisach — mowa o ustawie o ochronie gruntów rolnych, powołaniu Krajowego Zasobu Nieruchomości czy nowelizacji Rozporządzenia w sprawie warunków technicznych. Przepisy te albo wiążą się z utrudnieniami w nabywaniu gruntów inwestycyjnych, albo zmniejszają możliwości ich zabudowania. — W konsekwencji udział gruntu w całkowitym koszcie realizacji mieszkania rośnie. Można mieć nadzieję, że kolejne regulacje, w tym tzw. specustawa mieszkaniowa, częściowo zneutralizują te czynniki. Nie ulega jednak wątpliwości, że ceny mieszkań będą rosły najpierw na rynku pierwotnym, a potem także na wtórnym. W dłuższej perspektywie zacznie to osłabiać popyt — prognozuje Kazimierz Kirejczyk. Choć w założeniach specustawa wspomagająca program Mieszkanie+ ma obowiązywać od drugiej połowy 2018 r., ciągle pod znakiem zapytania stoi wpływ, jaki program może wywrzeć na cały rynek mieszkaniowy.

— Nie wiemy kiedy, gdzie i ile powstanie mieszkań, a także czy i na jakich warunkach będą z nich mogli skorzystać także tacy najemcy, którzy mogliby kupić mieszkania od deweloperów. Nie wiemy także, czy i w jakim stopniu mechanizm i warunki działania programu spowodują rzeczywiste zaangażowanie sektora prywatnego w jego realizację. Nie wiemy wreszcie, jaki wpływ na ceny i dostępność wykonawców będzie miała realizacja programu — wylicza Kazimierz Kirejczyk. Również zdaniem Mariusza Poławskiego, z pisaniem scenariuszy ewentualnych zmian sytuacji na rynku pod wpływem wejścia w życie modyfikacji programu Mieszkanie+ należałoby poczekać do ustalenia ostatecznego kształtu zmian w przepisach. Zapowiadane zmiany regulacji potencjalnie mogą zwiększyć zainteresowanie deweloperów udziałem w programie. Z kolei wprowadzenie szybkiej ścieżki odralniania gruntów może na wybranych rynkach lokalnych zwiększyć podaż gruntów do wykorzystania na cele programu. — Pamiętajmy jednak, że cena gruntu to tylko jedna ze składowych kosztu budowy mieszkań. Nie można oczekiwać, że ta zmiana diametralnie wpłynie na atrakcyjność programu i dynamikę jego realizacji — zauważa Mariusz Poławski. Wiele wskazuje więc na to, że pierwsze oceny zmian sytuacji na rynku mieszkaniowym będą możliwe dopiero w drugiej połowie roku. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Dorota Kaczyńska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Trwa dobra passa w mieszkaniówce