Wawel może produkować cukierki Michałki Zamkowe. Naczelny Sąd Administracyjny oddalił kasację firm żądających unieważnienia tego znaku.
Dla zrozumienia istoty sporu trzeba cofnąć się do lat 60., gdy czekoladowo-orzechowe cukierki michałki produkowało ogólnopolskie Zjednoczenie Przemysłu Cukierniczego (ZPC). Po zmianie ustroju wydzieliły się z ZPC osobne firmy, m.in. Hanka z Siemianowic Śląskich, Śnieżka ze Świebodzic, Bałtyk z Gdańska. Nadal produkowały te cukierki, a w 2004 r. zawarły ugodę o korzystaniu z marek z Michałkami w nazwie. Michałki przypadły następcy prawnemu Hanki, spółce z o.o. Michałek z Będzina, i Śnieżce (obecnie w upadłości).
Wcześniej ze Śnieżki wydzieliła się spółka Jarmiko i w 2000 r. zarejestrowała markę Michałki Zamkowe, po czym prawa do niej wraz z recepturą sprzedała krakowskiemu Wawelowi.
Michałek i Śnieżka zażądały unieważnienia marki sprzedanej Wawelowi.
— Jest zbyt podobna do naszych, a poza tym Jarmiko zarejestrowało ją w złej wierze: by ją sprzedać, a nie używać — argumentowały.
Urząd Patentowy oddalił wniosek, w 2004 r. decyzję tę podtrzymał warszawski Wojewódzki Sąd Administracyjny (WSA), uznając, że tylko fragmenty znaków towarowych Wawelu, Michałka i Śnieżki są podobne, więc nie ma ryzyka, by nabywca pomylił produkty.
Michałek i Śnieżka złożyły kasacje od wyroku. Po burzliwej rozprawie Naczelny Sąd Administracyjny (NSA) oddalił obie skargi z powodu... nieudolności przygotowujących je rzeczników patentowych firm.
— Skargi są napisane fatalnie. Skarżący mylą kodeks postępowania administracyjnego z prawem materialnym, a błędną wykładnię przepisu z mylnie ustalonym stanem faktycznym. Strony przegrały na własne życzenie — mówił sędzia Andrzej Kisielewicz.
Sąd przypomniał, że jest związany granicami kasacji i jeśli strony nie umieją wskazać, na czym w ich mniemaniu polega błąd w wyroku WSA, NSA nie może badać meritum sporu. Werdykt oznacza, że prawo Wawelu do marki Michałki Zamkowe nie zostanie unieważnione.