Trzy sposoby dotarcia do posła

Rafał Kerger, Albert Stawiszyński, MAK
opublikowano: 2005-09-29 00:00

Nowy Sejm z pewnością ułoży przedsiębiorcom nowe prawo. Jakie są szanse, żeby postawić na swoim?

Już wkrótce nowi posłowie zaczną uchwalać ustawy. Co zrobić, aby mieć wpływ na to, jakie one będą? Sejm kończącej się kadencji pokazał parę sposobów. Na przykład można zatrudnić w firmie siostrę posła albo wypożyczyć działaczowi partyjnemu luksusowego mercedesa. W zamian politycy zadbają o korzystny zapis w ustawie.

Tych dróg nie polecamy, bo kończą się one kłopotami dla obu stron, a korupcja w ostatecznym rozrachunku najmocniej uderza w przedsiębiorców. Są jednak legalne sposoby.

Na Zosię Samosię

Zdaniem ekspertów skuteczność samodzielnego wpływania na rzecz korzystnych rozwiązań w prawie nie jest duża.

— Każdy obywatel może skierować swe propozycje do posła, ministra, radnego czy prezydenta. Prawda jest jednak taka, że jeśli tą osobą nie jest np. wieloletni przyjaciel ze studiów danego polityka, to nic się nie wskóra — mówi Rafał Iniewski z Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych Lewiatan.

Włodzimierz Dzierżanowski, partner z Grupy Doradczej Sienna, podkreśla, że jeśli przedsiębiorca działa samodzielnie, to szanse, że jego sprawą ktoś się zajmie, są tylko wtedy, kiedy rzeczywiście spotka go kardynalna niesprawiedliwość.

Jest jeszcze druga strona medalu. Posłowie czy urzędnicy, po doświadczeniach ostatnich komisji śledczych, mogą po prostu bać się rozmawiać z pojedynczymi przedsiębiorcami.

Kupą mości panowie

Większe szanse dają konsultacje społeczne projektów ustaw i rozporządzeń.

Z mocy prawa uczestniczy w nich siedem organizacji: PKPP Lewiatan, Konfederacja Pracodawców Polskich, Business Centre Club, Związek Rzemiosła Polskiego i trzy centrale związkowe. Kontakt lub nawet członkostwo w Lewiatanie, KPP, BCC czy ZRzP jest zatem wskazane, jeśli chcemy wpływać na proces legislacyjny w Sejmie dotyczący sektora, w którym działamy.

Niestety około 600 izb gospodarczych zarejestrowanych w Polsce (np. Krajowa Izba Gospodarcza, Polsko-Rosyjska Izba Handlowo-Przemysłowa, Polska Izba Spedycji i Logistyki czy też Polski Związek Pracodawców Prywatnych Branży Kosmetycznej) nie ma prawa uczestniczenia w konsultacjach społecznych. Izby gospodarcze mogą się wypowiedzieć jedynie wtedy, gdy ministerstwo bądź komisja sejmowa je o to poprosi. Co nie zmienia faktu, że izby mają większe przebicie w mediach niż pojedynczy przedsiębiorcy i mogą naciskać na legislatora — także z pomocą zaprzyjaźnionych dziennikarzy.

— Zrzeszamy 54 organizacje pracodawców. Choć organy przygotowujące prawo są zobowiązane dać nam 30 dni na konsultacje aktów prawnych, w praktyce bywa tak, że dostajemy opasłe projekty na trzy, pięć dni przed terminem. Zmienić trzeba wiele. W Parlamencie Europejskim podczas obrad komisji jest więcej lobbystów niż posłów. U nas przewodniczący komisji sejmowych, jeżeli nie chce, to nie ma obowiązku słuchać nawet tych organizacji, które uczestniczą w konsultacjach — żali się Rafał Iniewski z Lewiatana.

Rejestrowany lobbysta

Już za pół roku pojawią się w Polsce zawodowi lobbyści. Taki zawód wprowadza ustawa o działalności lobbingowej. Jednak wynajęcie zawodowego lobbysty może okazać się bardziej kosztowne niż wnoszenie składki członkowskiej w izbie gospodarczej czy związku pracodawców. Dziś jedynie kilka firm prowadzi takie usługi.

— Grupy lobbingowe organizują konferencje zagraniczne, na które zapraszają wpływowe osoby. Niekiedy może budzić to podejrzenia, że konferencja jest ukrytą formą sponsorowanej wycieczki zagranicznej. Jednak tak długo jak długo lobbing ogranicza się do przekonywania i argumentowania, nie można go potępiać — ocenia Robert Jędrzejczyk, partner z kancelarii Gide Loyrette Nouel.

Zawodowi lobbyści będą mogli oficjalnie brać udział w pracach nad tworzeniem prawa oraz zabiegać o interesy zleceniodawców w ramach nowej instytucji tzw. publicznego wysłuchania. W jakim stopniu będzie ona skuteczna, dopiero się okaże.

— Tak jak teraz, tak i po wejściu w życie ustawy, będzie się liczyć, który z lobbystów ma najgrubszy spis telefonów do decydentów — przepowiada Rafał Iniewski.