Nowy rząd i nowy resort — rozwoju regionalnego. Jego szefowa, Grażyna Gęsicka, chce uprościć system udzielania wsparcia.
„Puls Biznesu”: Ministerstwo Rozwoju Regionalnego to nowa instytucja. Czego możemy się po niej spodziewać? I czym zajmie się pani w pierwszej kolejności?
Grażyna Gęsicka: Z pewnością żadnej rewolucji — ani w programowaniu, ani w obsadzie kadrowej. Ale mam dwa priorytety. Po pierwsze, będę się starała naprawić funkcjonujący system udzielania wsparcia — udrożnić procedury, aby zwiększyć wydatkowanie środków unijnych. Druga sprawa to dokończenie procesu programowania na lata 2007-13. Unia nie ma jeszcze co prawda budżetu na ten okres finansowy, ale niebawem go opracuje. Wtedy trzeba będzie być gotowym z własnymi propozycjami i dokumentami, aby nie dać się zaskoczyć.
Wygląda na to, że będzie pani miała mnóstwo pracy. Tym bardziej że nie należy pani do zwolenników projektu Narodowego Planu Rozwoju na lata 2007-13, opracowanego przez poprzedni rząd.
Na przygotowanie tego projektu wydano dużo pieniędzy. W prace nad nim zaangażowano wiele osób, odbywały się też konsultacje społeczne we wszystkich województwach. Nie ma więc mowy, żeby wyrzucić ten projekt do kosza, ale niezaprzeczalnie wymaga on wyraźnych modyfikacji. Najistotniejszą kwestią jest wyłonienie kilku wyraźnych priorytetów.
Którymi będą?
Infrastruktura techniczna — zwłaszcza transportowa, innowacje i nowoczesne technologie, edukacja, nauka i przedsiębiorczość. Będę się też starała zmodyfikować zaproponowany system — przede wszystkim ograniczyć liczbę programów.
Pierwotnie zaproponowano 15 programów krajowych i 16 regionalnych! A jaka jest pani propozycja?
Trzy krajowe — Wielka Infrastruktura, Gospodarka i Kapitał Ludzki — oraz 16 programów regionalnych zamiast obecnego Zintegrowanego Programu Operacyjnego Rozwoju Regionalnego (ZPORR). Do tego dojdzie jeszcze ogólnokrajowy program — Pomoc Techniczna.
Co kryje się pod tymi hasłami?
Pierwsze jest chyba jasne — drogi, mosty, autostrady… Gospodarka to działania o znaczeniu krajowym — nauka, informatyzacja, sieci współpracy gospodarczej. Kapitał Ludzki to z kolei wsparcie zatrudnienia, edukacji, kształcenia ustawicznego, podnoszenia kwalifikacji kadr w przedsiębiorstwach itp. Programy dla małych, średnich i mikroprzedsiębiorstw będą opracowywane i realizowane w regionach. To pozwoli na lepsze dostosowanie ich zakresu do potrzeb lokalnych przedsiębiorstw.
I nie obawia się pani, że w regionach nie poradzą sobie z takim wyzwaniem? Realizacja działania 3.4 ZPORR nie przebiega szczególnie sprawnie. Na poziomie lokalnym łatwiej też o uznaniowość decyzji.
Rozwiązaniem byłoby przekazanie bankom części kompetencji w zakresie wyboru projektów. Przy jasnych i precyzyjnych kryteriach byłoby to możliwe. Chciałabym doprowadzić do sytuacji, w której ubieganie się o dotację nie będzie konkursem pięknej polszczyzny. Jasne kryteria sprawią też, że o środki będą się ubiegać tylko ci, dla których są one przeznaczone — to pozwoli uniknąć masowych rozczarowań i frustracji.