TUI i Rainbow oddały klientom 2 mln zł

Kilkanaście tysięcy osób, które kupiły wakacje z gwarancją najniższej ceny, skorzystało na wojnie cenowej.

Gwarancja najniższej ceny jest w ofercie polskich touroperatorów od kilku lat. Ma zachęcać do rezerwacji wakacji w tzw. first minute — czyli do października-listopada roku poprzedzającego wakacje (zależy od biura podróży). W tym roku po raz pierwszy touroperatorzy musieli zwrócić klientom pieniądze na większą skalę.

— Mieliśmy kilka tysięcy przypadków — oddaliśmy sporo ponad milion złotych, ale tyle zakładaliśmy — mówi Marcin Dymnicki, prezes TUI Poland, które w 2017 r. miało niemal 1,4 mld zł przychodów i było drugim pod tym względem biurem podróży w Polsce.

— Oddaliśmy klientom znacznie mniej niż milion złotych. Mieliśmy to ryzyko zaplanowane w budżecie, ale przyznaję — nie oszacowaliśmy go, bo sezon był marny. Największe różnice między cenami first minute zanotowaliśmy w czerwcu. To skutek mistrzostw świata w piłce nożnej, rewelacyjnej pogody i dużych obniżek u konkurentów — mówi Grzegorz Baszczyński, prezes biura Rainbow, które z przychodami niemal 1,3 mld zł zajmuje w Polsce trzecie miejsce.

Pojedyncze przypadki

Oba biura gwarantowały klientom zwrot różnicy w cenie także w przypadku ofert last minute sprzedawanych dzień przed wyjazdem. Wiele biur, np. Itaka, zastrzega sobie, że gwarancja najniższej ceny nie dotyczy last minute.

— Nie mieliśmy takich przypadków — mówi Piotr Henicz, wiceprezes Itaki, lidera w polskiej turystyce, który w 2017 r. zanotował niemal 2,2 mld zł przychodów.

Itaka dołączy jednak do biur Rainbow i TUI z taką ofertą w przyszłym roku.

— W ostatnim sezonie tylko pojedynczym klientom oddaliśmy nieznaczne kwoty. Po pierwsze — w przedsprzedaży oferujemy klientom najbardziej atrakcyjne ceny i duże zniżki, sięgające nawet 60 proc., więc małe jest prawdopodobieństwo, że cena w trakcie sezonu będzie niższa. Po drugie — w tym okresie rezerwowane są najpopularniejsze oferty, kluczowe hotele, z najlepszym stosunkiem ceny do jakości, w których zazwyczaj po okresie przedsprzedaży nie ma już wolnych miejsc. Cena w nich z całą pewnością nie spada — mówi Magdalena Plutecka z Neckermanna, szóstego pod względem przychodów touroperatora.

Jednak w czerwcu, lipcu i sierpniu ceny części wycieczek były niższe niż w first minute. Dotyczyło to szczególnie ofert last minute. Na początku sierpnia można było za nie zapłacić o średnio 262 zł mniej niż w przedsprzedaży — wynika z danych Instytutu Turystycznego TravelData. Travelplanet.pl, multiagent, szacuje, że w czerwcu i lipcu turyści, którzy wyjechali z biurami podróży, płacili średnio 2170 zł, o 190 zł mniej niż rok temu. W last minute można było kupić wyjazdy o 550 zł taniej niż w przedsprzedaży.

Mała skala, większe problemy

— Szacujemy, że TUI będzie mieć w tym roku 670 tys. klientów, a Rainbow 500 tys., więc zwrot nadpłaconych kwot dotyczył około 1 proc. To wypadki przy pracy. Ponadto w pierwszym półroczu touroperatorzy sprzedawali oferty z dużymi marżami, więc cała kwota zwrotu nie będzie stratą — ocenia Andrzej Betlej, prezes TravelDaty.

Biura podróży mają teraz większe problemy.

— Za nimi bardzo ciężki rok. Branża odczuła ofensywną politykę cenową TUI. Na niektórych kierunkach utrzymały się przeceny. Gdyby nie dobre pierwsze półrocze, sytuacja wielu biur byłaby nieciekawa — mówi Andrzej Betlej.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Małgorzata Grzegorczyk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Wyniki spółek / TUI i Rainbow oddały klientom 2 mln zł