TUI straszy wojną cenową

Spółka wreszcie zarobiła w Polsce. Teraz może powalczyć o rynek. Rywale się jednak nie zbroją.

3,5 mln zł zysku EBITA przy 580 mln zł obrotu — takie są wyniki TUI Poland. Rok wcześniej przy takich samych obrotach było 5 mln zł straty. Polska spółka jest maleńką częścią TUI Travel i jej dane są podawane łącznie z wynikami Austrii, Belgii, Holandii i Szwajcarii, jednak w corocznym raporcie, który został wczoraj opublikowany, znalazło się ciepłe słowo pod jej adresem: dzięki zwiększeniu wydajności i zmniejszeniu kosztów poprawiła wynik o 3 mln GBP.

Marek Andryszak, prezes TUI Poland (FOT. MW)
Zobacz więcej

Marek Andryszak, prezes TUI Poland (FOT. MW)

— Trzy lata temu dostaliśmy takie zadanie. Udało się je zrealizować. Cel na ten rok to zwiększenie zysku, mile widziane byłoby jego podwojenie — mówi Marek Andryszak. Przyznaje, że TUI — podobnie jak konkurencji — pomogły wyższe marże. Touroperatorzy w ubiegłym roku nie przesadzili z ofertą i uniknęli wyprzedaży. Marek Andryszak chciałby utrzymać marżę, chociaż kusi go inna strategia.

— Mam strategiczną pozycję i mogę rozważać wojnę cenową — twierdzi szef TUI Poland. Uważa, że sukces firma częściowo zawdzięcza nowej strategii dystrybucyjnej. TUI wypowiedział umowy agencyjne 500 firmom i postawił na sprzedaż własną. Dziś prawie 70 proc. oferty sprzedaje przez sieć 63 salonów własnych, call center i internet.

— To oznacza większe wpływy z prowizji. Dlatego, jeśli nawet oddam jako touroperator kilka milionów złotych, obniżając ceny, to te pieniądze wrócą do mnie jako przychód prowizyjny, bo zwiększą się obroty. Moi konkurenci, obniżając ceny o 4-5 proc., będą mogli wyjść najwyżej na zero, bo przez kanały własne sprzedają tylko 20 proc. oferty — wyjaśnia Marek Andryszak. Decyzję w sprawie wypowiedzenia wojny podejmie na przełomie lutego i marca. Konkurencja się nie boi.

— Nie sądzę, by wojna cenowa pozwoliła TUI zwiększyć udział w rynku, natomiast niewątpliwie pogorszy wynik. Nawet przy założeniu, że firma miała 3,5 mln zł zysku netto (a przecież wynik EBIT jest wyższy), marża TUI Poland wyniosła 0,6 proc. To o ile chce ciąć ceny? O 0,6 proc.? Jeśli obniży je bardziej, może mieć straty. Na wojnę cenową może iść ktoś, kto ma dużo gotówki i stać go na poniesienie strat w jednym roku — mówi Remigiusz Talarek, wiceprezes Rainbow Tours.

— Na polskim rynku nie da się zwiększać obrotów i zysku bez sprzedaży agencyjnej. Model TUI jest żywcem wzięty z krajów skandynawskich, a my kilka lat temu to przećwiczyliśmy, gdy prowadziliśmy Vinga, i drugi raz tego błędu nie popełnimy. TUI osiągnął po wielu latach zysk, ale stracił udziały w rynku. Dlatego kibicujemy, by kontynuował swoją politykę, bo to nam bardzo pomaga — komentuje Piotr Henicz, wiceprezes Itaki.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Małgorzata Grzegorczyk

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Świat / TUI straszy wojną cenową