Turyści tracą zaufanie do last minute

Artur Lisowski
opublikowano: 2000-01-14 00:00

Turyści tracą zaufanie do last minute

W Polsce nie ma rynku wycieczek last minute. Na palcach jednej ręki można policzyć biura podróży, które proponują naszym rodakom imprezy last minute z prawdziwego zdarzenia. W większości bowiem to, co oferuje się w naszym kraju pod tą nazwą, jest z reguły próbą sprzedania oszczędnemu polskiemu turyście wycieczek, na które nikt nie chciał wyjechać. Nie jest typową ofertą laste minute wyjazd, który ma się odbyć za dwa miesiące. Nie jest nią też oferta wyjazdu do bliżej nieokreślonego hotelu i spędzenia tam tygodniowego urlopu. Naturalnie, każde biuro podróży ma prawo nazywać wyjazdy promocyjne jak chce. Określanie tego typów wycieczek ofertami last minute (czytaj na ostatnią chwilę) jest jednak przesadą.

TAKI STAN RZECZY wynika prawdopodobnie z tendencji polskich turystów do wykupywania wycieczek na kilka dni przed planowanym wyjazdem. Nawet jeżeli planujemy spędzenie wakacji na początku lipca, to wycieczkę wykupujemy w połowie czerwca. Mieszkańcy Europy Zachodniej planują urlop i wykupują wycieczkę na długo przed terminem wyjazdu. Imprezy tzw. last minute są tam faktycznie ofertami dla osób, które chcą za nieduże pieniądze wyjechać na urlop. Biura w Europie Zachodniej z reguły mają po kilka wolnych miejsc na tego typu wyjazdy, a nie po kilkadziesiąt jak to bywa w Polsce.

TRUDNO DZIWIĆ SIĘ touroperatorom, którzy traktują wyjazdy last minute jako zwyczajny chwyt marketingowy. Większość naszych rodaków wychodzi bowiem z założenia, że można spędzić urlop za przysłowiową złotówkę, trzeba tylko dostatecznie długo szukać. Na taki „tańszy” urlop wydają wtedy tyle samo pieniędzy, ile wydaliby na imprezę katalogową. Na to już jednak nie zwracają uwagi.

ABY ZMIENIĆ przyzwyczajenia polskich turystów, część biur podróży wprowadziła na rynek tzw. wyjazdy first minute. Niższe ceny oferuje się osobom, które wykupią wycieczki odpowiednio wcześniej. Na wyjazdy wakacyjne wykupione w styczniu i lutym proponuje się nawet 15-procentową zniżkę. Trudno powiedzieć, czy polski turysta zmieni swoje upodobania. Pewne jest natomiast, że powoli oferty last minute bardziej kojarzą się z nabijaniem ludzi w butelkę niż ze sprzedażą przez biuro podróży kilku wolnych miejsc na kilka dni przed wyjazdem.

W WIĘKSZOŚCI BIUR decyzja o sprzedaży oferty turystycznej jako last minute podejmowana jest na cztery tygodnie przed wyjazdem. Duży wpływ na taką decyzję ma wykorzystanie miejsc charterowych.