Po ośmiu latach rządów kontrowersyjnego prezydenta Mahmouda Ahmadineżada Irańczycy z większym optymizmem patrzą w przyszłość. Choć nękana międzynarodowymi sankcjami gospodarka wciąż jeszcze nie podniosła się z kolan, to jednak pierwsze posunięcia nowego przezydenta, umiarkowanego szyickiego duchownego Hassana Rouhaniego, dają nadzieję na przełom.

Do przeszłości odchodzą czasy konfrontacji z Zachodem, gróźb pod adresem Izraela oraz sporów z parlamentem, które były znakiem rozpoznawczym Mahmouda Ahmadineżada. Na ostatniej prostej znalazły się negocjacje w sprawie irańskiego programu atomowego. Podpisanie porozumienia dałoby szanse na zakończenie izolacji i zniesienie międzynarodowych sankcji, które doprowadziły do wybuchu inflacji, wpędzając gospodarkę w recesję. Przed nowym prezydentem jeszcze dużo pracy. Na razie udało się ustabilizować kurs zdewaluowanego rok temu riala. Według MFW inflacja w drugim półroczu 2013 spowolniła z 45 do 30 proc. Wiele posunięć nowej ekipy ma charakter symboliczny. Przykład to życzliwe gesty w stronę niewielkiej żydowskiej społeczności, takie jak dotacja na budowę szpitala. Hassan Rouhani pojechał też na szczyt w Davos, gdzie zadeklarował otwarcie na współpracę ze społecznością międzynarodową. Za gestami podążają konkrety.
Do Teheranu przyjeżdżają delegacje międzynarodowych koncernów, szukając możliwości inwestycyjnych. Bilan Zanganeh, minister do spraw ropy, zapowiada, że kraj zwiększy eksport surowca czterokrotnie, po tym jak wskutek sankcji spadł on do zaledwie 1,2 mln baryłek dziennie. Najszybciej postępy widoczne są w sektorze turystycznym, który według danych z 2012 r. odpowiada za 6,3 proc. PKB. Liczba zagranicznych turystów rośniejak na drożdżach, a branża hotelarska naprędce planuje inwestycje.
— Uwielbiam odwiedzać kraje o ciekawej kulturze i historii. Ale w czasie rządów Ahmadineżada nigdy nie przyszłoby mi do głowy tutaj przyjechać. Czułabym się jak wróg publiczny — powiedziała agencji Bloomberg Edith Howorka, 61-letnia turystka austriacka.
W zakończonym 20 kwietnia pierwszym miesiącu irańskiego roku kalendarzowego kraj odwiedziło 4600 grup turystów, ponad dwa razy więcej niż w tym samym okresie ubiegłego roku. W ciągu ostatnich 12 miesięcy napływ turystów przyniósł gospodarce 5 mld USD przychodów. Globalne sieci hotelarskie osiągają zyski po raz pierwszy od rewolucji islamskiej z 1979 r., a międzynarodowe linie lotnicze wznawiają połączenia z Teheranem. Aby przyciągnąć więcej turystów, Iran planuje złagodzić lub nawet znieść wymagania wizowe wobec obywateli 12 krajów.
— Jeszcze rok temu obcokrajowcami było 40 proc. naszych gości. Teraz już 80 proc. — mówi Bakhtiar Haddadi, dyrektor hotelu Abbasi w Esfahanie.
Branża turystyczna rozpaczliwie potrzebuje doinwestowania. W Abbasi wszystkie 225 pokoi jest zarezerwowanych na miesiąc do przodu. Aby móc przyjąć wszystkich chętnych, właściciel hotelu zamierza wybudować nowe skrzydło, dzięki czemu liczba pokoi zwiększy się o dwie trzecie. Inwestycje w hotele planują saudyjska grupa Rotana oraz francuski Accor. Zachwyceni krajem turyści skarżą się jednak na wiele niewygód — od problemów z otrzymaniem wizy po konieczność z korzystania z pozbawionych sedesów toalet. Poprawa standardów w branży turystycznej była jedną z głównych zapowiedzi Hassana Rouhaniego. Kluczowym warunkiem inwestycji pozostaje jednak wyjście kraju z międzynarodowej izolacji.
