PRESS: Zarząd TVN-u rozwiązał wczoraj kontrakt z Tomaszem Lisem. "Doprowadził do głębokiego kryzysu zaufania w swoich relacjach z kierownictwem telewizji TVN" - napisał zarząd o dziennikarzu. "Nie podjęto ze mną żadnych rozmów, a jedynie zakomunikowano o arbitralnej decyzji" - napisał w oświadczeniu Lis.
- Jesteśmy w szoku. Nastroje minorowe, smutne twarze i zaskoczenie - tak dziennikarze TVN 24 i redakcji "Faktów" komentowali na gorąco decyzję szefów TVN-u. Wielu dowiedziało się o tym z... "Wiadomości", co jeszcze bardziej ich oburzyło. Ich zdaniem kierownictwo TVN-u specjalnie tak zaaranżowało całą sytuację.
Rozmowy zarządu stacji z Lisem skończyły się o 19.20. Zarząd wysłał krótką informację do PAP-u, a "Wiadomości" podały ją za agencją. W redakcji "Faktów" było już wtedy pustawo, więc dziennikarze dzwonili do siebie, nawzajem się informując. Dziś rano ma się z nimi spotkać dyrektor programowy TVN 24 Adam Pieczyński. Dziennikarze uważają, że Tomasz Lis, który sześć lat temu stworzył "Fakty", ma prawo pożegnać się z widzami na ekranie.
Lis został zawieszony 26 stycznia, gdy "Newsweek Polska" opublikował sondaż, z którego wynikało, że w wyborach prezydenckich tylko dziennikarz TVN-u mógłby konkurować z Jolantą Kwaśniewską. Kierownictwo TVN-u jeszcze tego samego dnia odsunęło Lisa od prowadzenia "Faktów", tłumacząc, że robi to w interesie wiarygodności programu. Od tego czasu między Lisem a kierownictwem stacji nie było żadnych rozmów na ten temat. Jak wynika z naszych informacji, wczoraj po południu Lis został wezwany do TVN-u. Prezes Piotr Walter miał mu powiedzieć, że firma straciła do niego zaufanie i nie widzi możliwości współpracy. Po czym wręczono mu wypowiedzenie. W wydanym oświadczeniu czytamy, że rada nadzorcza TVN-u i rada dyrektorów ITI podjęły decyzję jednomyślnie. Tłumaczono ją: "W ciągu ostatnich miesięcy Tomasz Lis wielokrotnie naruszał zasady umowy (...) mówiące o konieczności uzyskiwania zgody na publiczne wystąpienia i wypowiedzi. Był w tej sprawie upominany przez prezesa TVN i przez właścicieli stacji. Mimo to Tomasz Lis prowadził nadal działania poza anteną TVN w prasie, radiu i konkurencyjnej stacji telewizyjnej. Doprowadził tym samym do głębokiego kryzysu zaufania w swoich relacjach z kierownictwem telewizji TVN". Zarząd stacji przyznał, że punktem kulminacyjnym kryzysu okazała się publikacja "Newsweek Polska", gdzie "niejednoznaczne wypowiedzi, iż nie będzie brał udziału w życiu politycznym, stały w sprzeczności z zasadą bezstronności, godząc w wiarygodność programów informacyjnych oraz w apolityczną formułę telewizji TVN". Na koniec zarząd podziękował Lisowi za jego dotychczasową działalność w stacji.
Tomasz Lis odpowiedział również oświadczeniem, w PAP-ie: "Moje stanowisko w sprawie ewentualnych planów politycznych było od początku jasne. Jestem dziennikarzem, chcę być nim nadal, a planów politycznych nie mam. (...) Nie ma mowy o sugerowanej przez TVN niejednoznaczności mojego stanowiska". Przypomniał, że to szefowie TVN-u uniemożliwili mu publiczne wygłoszenie deklaracji w tej sprawie. W oświadczeniu pożegnał się z widzami "Faktów" i podziękował za pracę dziennikarzom tej redakcji.
Jak poinformował nas rzecznik TVN-u Andrzej Sołtysik, Lis otrzymał zwolnienie z sześciomiesięcznym okresem wypowiedzenia, przez ten czas nadal obowiązuje go klauzula nieświadczenia pracy. Oznacza to, że do sierpnia dziennikarz nie może przyjąć posady w innej redakcji. Główne wydanie "Faktów" w tygodniu poprowadzi na razie Bogdan Rymanowski, a weekendowe Anita Werner.
Jeszcze w trzy godziny po podaniu przez PAP informacji o zwolnieniu Lisa nie znalazła się ona w serwisach TVN 24.
Bez Lisa będzie im trudniej
Duża strata dla stacji. To już nie będą te same "Fakty". Kara zbyt ostra - komentują dziennikarze innych redakcji decyzję TVN-u o zwolnieniu Tomasza Lisa.
W komentarzach podkreślają głównie stratę, jaką poniosła redakcja "Faktów". Decyzję o zerwaniu kontraktu z Lisem oceniają jako zbyt ostrą, jeżeli powodem miałby być tylko opublikowany w "Newsweek Polska" sondaż. Zwracają uwagę, że w późniejszych wypowiedziach, np. w Tok FM, deklarował, że chce pozostać dziennikarzem. - Dziennikarz ma prawo do własnych poglądów. Ma też prawo kiedyś w przyszłości zmienić zawód - uważa Piotr Zaremba, publicysta "Newsweeka", jeden z autorów tekstu na temat sondażu. Zwraca uwagę, że dziś nawet największe gwiazdy nie mogą być pewne decyzji swoich szefów. - To dowód na osłabienie pozycji dziennikarza wobec pracodawcy - mówi Zaremba.
Jacek Żakowski z "Polityki": - Dla "Faktów" to niepowetowana strata. To będzie oznaczało spadek oglądalności programu. Lubię i cenię kolegów Tomka Lisa, którzy go teraz dzielnie zastępują, ale jeszcze im wiele do niego brakuje.
- "Fakty" bez Lisa na pewno będą słabsze, lecz nie sądzę, by w najbliższym czasie objawiło się to szybkim spadkiem ratingów - uważa Bogusław Chrabota, redaktor naczelny Polsatu. - Jednak usunięcie Lisa to zarżnięcie kury, która znosiła złote jajka. Życzę "Faktom", by znalazła się tam osobowość, która jest w stanie prowadzić ten program równie profesjonalnie, jak on - dodaje.
- W zasadzie "Fakty" nie mają teraz konkurencji. Gdyby jednak doszło do pozytywnych zmian w TVP, bez Lisa będzie im trudniej walczyć o utrzymanie pozycji - mówi Zaremba. Dziennikarze zwracają uwagę, że zrezygnowanie z programu Moniki Olejnik, a teraz zwolnienie Lisa oznacza zmianę wizerunku TVN-u. - Ze stacji inteligenckiej, której znakiem firmowym byli wymienieni dziennikarze, przekształca się w stację ze znakiem firmowym typu programy "Big Brother" - mówi Żakowski.
RG, GK, MP (PRESSERWIS)