Twins Company International, producent odzieży, zamierza w ciągu 5 lat stworzyć sieć 15 salonów firmowych w kraju. By zrealizować ten cel, spółka potrzebuje około 3 mln zł.
Wrocławska spółka Twins Company International (Twins), producent ręcznie szytej odzieży męskiej, rozpoczęła sprzedaż garniturów pod marką własną.
— Do tej pory znani byliśmy głównie jako wykonawca garniturów i spodni sprzedawanych pod marką: Regent, Brax, Van Laack, Doris Hartwich z NIemiec oraz Sunde z Norwegi. Nadszedł czas dla sprzedaży luksusowej odzieży przeznaczonej dla menedżerów. Chcemy przejąć ten segment rynku — tłumaczy Bogdan Zieniewicz, prezes Twins Company International.
Realizację planów Twins umożliwić ma stworzenie w ciągu 5 lat sieci salonów sprzedaży. Obecnie działają już dwie placówki: w Warszawie i Wrocławiu.
— Planujemy otwarcie 15 sklepów firmowych w największych miastach — mówi Bogdan Zieniewicz.
Prezes Twins Company International nie chce podać, jaką kwotę spółka zainwestuje w stworzenie sieci. Tłumaczy to tym, że uruchomienie każdego lokalu może mieć inną cenę, która zależy m.in. od: wielkości sklepu, jego lokalizacji oraz średniej ceny najmu na lokalnym rynku.
— Ponieważ środki przeznaczone na realizację tego projektu pochodzą z zysku wypracowanego przez spółkę, staramy się, aby koszt otwarcia obiektu nie przekraczał rozsądnej kwoty. Za taką uważam 200 tys. zł, które kosztował nas salon w hotelu Bristol w Warszawie — wyjaśnia Bogdan Zieniewicz.
Z tego powodu firma musi liczyć się z zainwestowaniem około 3 mln zł w ciągu 5 lat.
Przedstawiciele firmy Twins uważają, że największym atutem firmy jest jej produkt.
— Nasza odzież szyta jest ręcznie. Zatrudniamy ponad 300 osób, ale pracujemy jak w atelier krawieckim — podkreśla prezes Twins.
— Planujemy także ekspansję za granicę. Chcemy otworzyć salon w Pradze czeskiej mieszczący się w butiku obok takich marek, jak np. Faberge, Louis Vuitton. Mamy też tzw. show room w Mediolanie, gdzie klienci mogą zapoznać się z naszą ofertą — chwali się Bogdan Zieniewicz.