Tydzień amerykański nabiera tempa

Bartosz Sawicki, Dom Maklerski TMS Brokers S.A.
aktualizacja: 30-01-2018, 08:55

Po ubiegłotygodniowym posiedzeniu ECB rynek powinien z większym zainteresowaniem analizować sygnały ze sfery realnej: dynamikę PKB i dane o inflacji. Jednak przez większą część tygodnia oczy zwrócone będą na drugą stronę Atlantyku. Za nami szalone dni na rynku, lecz tempo wydarzeń wcale nie będzie zwalniać.

Środa to posiedzenie FOMC, czwartek i piątek – kluczowe dane, w tym comiesięczna porcja wskaźników obrazujących kondycję rynku pracy. Do tego dochodzą informacje o zapasach i wydobyciu ropy w Stanach Zjednoczonych Produkcja lada moment przekroczy 10 milionów baryłek na dzień i będzie dalej dynamicznie rosnąć. Z kolei zapasy powinny przestać się kurczyć. Dotychczas druga z wymienionych tendencji zdecydowania silniej oddziaływała na zachowanie inwestorów, ale sytuacja powinna ulec diametralnej odmianie przynoszącej silną korektę przegrzanego rynku surowca. Jej pierwszym katalizatorem będzie zejście przez West Texas Intermediate pod obecnie testowany poziom 65 USD za baryłkę. Jakby tego było mało aż 125 spółek z S&P500 w tym tygodniu pochwali się sprawozdaniami finansowymi za zakończony przed miesiącem kwartał (wśród nich: Facebook, Amazon, Apple, Alhabet). W ostatnich latach sezon wyników był to czynnikiem ryzyka jedynie na papierze, ale przy ekstremalnie wykupionym rynku i skrajnie wyśrubowanych wycenach nie można przejść obojętnie obok takiej kumulacji publikacji raportów.

Zresztą już początek tygodnia to najwyższy poziom rentowności dziesięcioletnich obligacji USA od 2014 roku (2,70 proc.) i ważne dane o inflacji bazowej, które nie zaszkodziły dolarowi. USD powoli zaczął odrabiać ubiegłotygodniową przecenę sprowadzającą jego siłę na długoterminowe, trzyletnie minima.  Choć ostatnią fazę wyprzedaży amerykańskiej waluty można postrzegać w kategoriach przestrzelenia (overshooting) i wyraźnego oderwania od fundamentów, czy też wartości godziwej bazującej na relatywnej wycenie aktywów, to droga od odwrócenia negatywnego trendu jest bardzo daleka.

Kluczowe może okazać się nocne wystąpienie Donalda Trumpa (03:00 polskiego czasu). Administracja USA wzbudziła wiele kontrowersji ostatnimi komentarzami dotyczącymi siły waluty. Mleko się rozlało i diametralna zmiana znanej od lat retoryki nie zostanie łatwo wyrugowana ze świadomości uczestników rynku. Sporo emocji budzi też przyszłość porozumienia NAFTA i szerzej: polityka handlowa. Chaos prezydentury Trumpa ewidentnie szkodził ostatnio dolarowi i sprawił, że zapomniano o fundamentach. Sentyment wobec amerykańskiej waluty jest tak fatalny, że inwestorzy każde odbicie będą próbować wykorzystywać do jej sprzedaży. Przed paroma dniami (w Davos) prezydent USA zadziwił ukazując dość powściągliwe oblicze. We własnym kraju, w kontekście zbliżających się listopadowych wyborów i fatalnych notowań może sięgnąć po sprawdzone środki, czyli ostrą, protekcjonistyczną retorykę z czasów kampanii wyborczej. Ostatnio światu objawił się Dr Jekyll, ale dziś do głosu równie dobrze może dojść Mr Hyde.  W takim wypadku wczorajsza korekta, w tym odbicie USD/JPY w okolice 109,00 może nie zapewnić odpowiedniego bufora i bezpiecznego dystansu przed ubiegłotygodniowym dołkiem stojącym na drodze do 107,00. Eurodolar nie zagroził natomiast poważnie wsparciu 1,2320, którego naruszenie będzie erodować strukturę wzrostową i eksponować letnie szczyty w pobliżu 1,21. Jeśli chodzi o złotego, to widzimy pole do odreagowania ostatniej siły i dryfu EUR/PLN w kierunku 4,20.
 
 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Bartosz Sawicki, Dom Maklerski TMS Brokers S.A.

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Tydzień amerykański nabiera tempa