Tydzień niepewności dla franka

Łukasz Wróbel, Emil Szweda
opublikowano: 08-12-2008, 09:47

Kredytobiorcy zadłużeni we frankach z  niecierpliwością będą oczekiwali na czwartkową decyzję SNB co do wysokości stóp procentowych. Przedsiębiorcy na dane gospodarcze z Niemiec.

Główna stopa procentowa Narodowego Banku Szwajcarii już teraz wynosi 0,5-1,5 proc., więc możliwości jej dalszego ograniczenia nie są duże. Pomocne mogą okazać się tutaj wtorkowe dane o stopie bezrobocia w tym kraju, ale ma ono wynieść 2,7 proc. Od kilku miesięcy banki centralne w mniejszym stopniu kierują się jednak dbałością o wskaźniki gospodarcze, a większą o płynność rynku, więc szans na obniżkę stóp nie należy przekreślać. O tym, czy nawet na niżej oprocentowane kredyty będzie nas stać poinformują nas dane gospodarcze z Europy. Produkcja przemysłowa w strefie euro (to w piątek) ma spaść o 3,6 proc., a w Niemczech (to już dziś) o 2,7 proc. W Japonii spadek ma wynieść aż 7,1 proc.

W piątek rano byliśmy już po spadkowej sesji w USA i można było oczekiwać korekty na GPW. Tym bardziej, że w czwartek nasi inwestorzy zakończyli dzień w świetnych nastrojach windując WIG20 o 4 proc. bez żadnego wyraźnego powodu. Początek notowań przyniósł więc ze sobą pokutę za ten wystrzał optymizmu, a później - tak jak zresztą cały świat - GPW czekała na dane z amerykańskiego rynku pracy. Jak ujął to siedzący obok Łukasz Wróbel, zgodnie z oczekiwaniami dane okazały się znacznie gorsze od oczekiwań. Ale straconych pół miliona miejsc pracy to było nie tylko zaskoczenie, lecz niemalże szokująca liczba. Spadki nabrały tempa w końcówce notowań, ale biorąc pod uwagę okoliczności, nie były tak silne, jak można było tego oczekiwać. W piątek podrożały akcje 105 spółek, potaniały 165. Obroty podliczono na 952 mln PLN.

W poniedziałek inwestorzy w Azji kupowali akcje po piątkowych wzrostach na Wall Street, ale skromne obroty oraz szereg istotnych publikacji makroekonomicznych zaplanowanych na ten tydzień sugerują, że wysoka zmienność utrzyma się na rynkach w najbliższych dniach. NIKKEI zyskał 5,2 proc., Hang Seng 6,9 proc. Skoro w dniu, w którym otrzymujemy informację, że w najważniejszej lokomotywie światowej gospodarki w ciągu miesiąca zlikwidowano ponad pół miliona miejsc pracy indeksy giełdowe w USA idą w górę o ok. 3 proc., to znak, że byle pretekst może obecnie wywołać silną wzrostową korektę. W weekend Tribune, jeden z największych wydawców amerykańskiej prasy, rozpoczął przygotowania do ogłoszenie bankructwa i ochrony przed wierzycielami.

WIG20 - od końca listopada indeks 20 największych spółek tylko moment zdołał się przebić przez barierę 1800 pkt. gdzie leży obecnie pierwszy ważny poziom oporu. Jego pokonanie wymagałoby sporej determinacji kupujących, którzy w ostatnich tygodniach przyzwyczaili się do szybkiego realizowania zysków i wchodzenia na rynek na bardzo krótki czas. Bardzo wysoka liczba otwartych pozycji w kontraktach terminowych na WIG20 stwarza ryzyko wielkich wahań indeksu, zwłaszcza gdy rajd św. Mikołaja skłoni inwestorów do masowego zamykania krótkich pozycji. Mniejszy trójkąt wzrostowy sugerowałby zasięg ruchu w górę na ok. 200 - 250 pkt. Wówczas ustalenie nowego lokalnego szczytu w okolicy 2000 pkt. stanowiłoby dogodną okazję do wyprzedaży akcji, ponieważ główny trend wciąż jest spadkowy, a na świecie bessa trwa w najlepsze.

TelForceOne - obroty grupy wyniosły w listopadzie 12,1 mln PLN i były o 14 proc. niższe niż przed rokiem. Narastająco dynamika wynosi plus 35 proc. Spółka matka zanotowała przychody na poziomie 2,5 mln PLN czyli o 68 proc. niższe niż przed rokiem. Narastająco spadek wynosi 11 proc. Spółka kontynuuje proces zamiany własnych punktów handlowych na punkty franszyzowe.
Ropczyce - zawarły ugodę z bankiem Millennium. Spółka akceptuje 12 mln zadłużenia powstałych na skutek wykorzystania opcji walutowych i spłaci je w miesięcznych ratach w ciągu pięciu lat (z rocznym okresem karencji). Zdaniem zarządu realizacja ugody nie zagraża finansowej sytuacji Ropczyc.
Żurawie - Aleksander Wierzbowski ma akcje dające mniej niż 5 proc. głosów na WZA spółki (wcześniej 5,01 proc.).
Instal Lublin - ma kontrakt na rozbudowę fabryki Hygiene Products w Oławie. Wartość zlecenia to 4 mln PLN netto, a termin zakończenia prac mija 30 sierpnia przyszłego roku.

Rynki akcji od kilku dni ignorują słabe informacje makroekonomiczne, albo reagują nań krótkotrwale. Piątkowa sesja w USA była tego dobitnym przykładem - wzrost indeksów pomimo fatalnych danych z rynku pracy. Pytanie, co właściwie dyskontują inwestorzy kupując teraz akcje? Sądzę, że nie ma na to dobrej odpowiedzi (choć naturalnie mniej lub bardziej zgrabne wytłumaczenie znajdzie się post factum). No i czy to w ogóle ma jakieś znaczenie? Kupujących jest mało, bo długoterminowi inwestorzy nie uwierzą obecnie w możliwość poprawy gospodarczej na tyle szybkiej, by dało się usprawiedliwić kupowanie akcji już teraz. Ale jak widać - sprzedających jest jeszcze mniej. To wystarczy do wzrostów. Swoją drogą to ciekawe doświadczenie - kupowanie przyszłości, która dziś rysowana jest - przynajmniej w mediach - wyłącznie w jednym kolorze. GPW nie ma wyboru. Skoro Amerykanie nie boją się recesji w USA, to my tym bardziej możemy bez kompleksów zagrać pod to odbicie. Ryzyko jest duże? Cóż - kiedy wydawało się małe, wtedy naprawdę było wielkie. Być może teraz w rzeczywistości ryzyko nie jest aż tak wielkie, skoro przewagę w tych dniach osiągają kupujący.

Kursy walut mogą być bardziej czytelnym miernikiem nastrojów inwestorów w czasach gdy największe rynki akcji zyskują jednego dnia ponad 5 proc. by po kilku sesjach oddawać zyski z nawiązką. Zarządzający funduszami na kilka dni przed zamknięciem roku mogą podejmować większe ryzyko, aby wyróżnić się na tle konkurencji, ale bardzo mocny jen japoński (dolar kosztuje 92,8 jenów) dowodzi, że bezpieczeństwo kapitału jest wciąż najważniejsze. Barack Obama stwierdził, iż na obecnym etapie USA powinny w pierwszej kolejności zająć się pobudzeniem gospodarki, a dopiero później przyjdzie czas na walkę z olbrzymim zadłużeniem. O godz. 8 rano złoty odrabiał straty z zeszłego tygodnia wobec franka szwajcarskiego (2,479 PLN) oraz w mniejszym stopniu względem euro (3,863 PLN) i amerykańskiego dolara (3,014 PLN).

Cena ropy naftowej podniosła się w poniedziałek powyżej 43 USD za baryłkę po tym, jak w ubiegłym tygodniu odnotowała największą przecenę od 1991 r. W odrabianiu strat pomagają przygotowania inwestorów do "znaczącej" obniżki wydobycia przez OPEC, wielkie plany infrastrukturalne wdrażane przez kolejne państwa (w weekend do tego grona dołączyły Indie) oraz słabnący dolar, który po półrocznej udanej serii może w końcu zacząć tracić na wartości z powodu niekontrolowanego wzrostu wydatków USA na walkę z kryzysem. Na amerykańskich stacjach paliwowych za galon benzyny płacono w niedzielę najmniej od czterech lata - średnio 1,75 USD. Indeks CRB złożony z cen 19 surowców osiągnął najniższy poziom od 6 lat.

Komentarz przygotowali: Łukasz Wróbel (giełdy zagraniczne, obserwuj akcje, surowce, waluty) i Emil Szweda (wydarzenie dnia, sytuacja na GPW, prognoza giełdowa poinformowali przed sesją) z Open Finance

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Łukasz Wróbel, Emil Szweda

Polecane