Z kraju w ostatnich dniach nie napłynęły praktycznie żadne istotne dane
makroekonomiczne. Sporo publikacji miało natomiast miejsce w krajach naszego
regionu. Dużo lepiej od oczekiwań wypadła produkcja przemysłowa z Czech –
wzrosła ona w sierpniu o 12,9 proc. r/r, przy prognozach na poziomie 8,0 proc.
r/r. Nieźle zaprezentowała się również sprzedaż detaliczna, która zanotowała w
tym okresie zwyżkę o 2,8 proc. r/r (oczekiwano 2,7 proc. r/r). W Czechach w górę
zrewidowano również ostatni odczyt dynamiki PKB za II kwartał bieżącego roku – z
2,2 proc. r/r do 2,4 proc. r/r. Pozytywnie zaskoczyły dane o saldzie handlu
zagranicznym z Węgier, które wykazało w sierpniu nadwyżkę na poziomie 392 mln
euro (oczekiwano 269,5 mln EUR).
Inwestorów zaniepokoiły natomiast inne dane,
jakie napłynęły z Węgier, a dotyczyły wykonania budżetu. Wynika z nich, iż we
wrześniu budżet wykazał deficyt na poziomie 7,7 mld forintów, co w okresie I –
IX daje skumulowany deficyt 1089 mld HUF. Cel budżetowy Węgier zakłada natomiast
dziurę w finansach publicznych na poziomie 870,3 mld HUF.
Rząd Węgierski został zobligowany przez Międzynarodowy Fundusz Walutowy oraz
Komisję Europejską do ścisłej kontroli finansów publicznych – zobowiązania te
były warunkiem udzielenia Węgrom pomocy finansowej jesienią 2008 r. Według
ustaleń kraj ten w bieżącym roku musi ograniczyć poziom deficytu finansów
publicznych do 3,8 proc. PKB, a w przyszłym do 3,0 proc. PKB. Rząd węgierski
liczy, iż dodatkowe wpływy z podatków do końca roku zaowocują miesięcznymi
nadwyżkami, co w efekcie pozwoli na osiągnięcie tegorocznego celu. W przyszłym
tygodniu natomiast na Węgrzech odbędzie się dyskusja w sejmie nad kształtem
przyszłorocznego budżetu oraz sposobami osiągnięcia celu deficytu na poziomie
3,0 proc. PKB.
Słabsza kondycja sektora finansów publicznych w gospodarkach
naszego regionu jest głównym źródłem niepewności wśród inwestorów i nie pozwala
na silniejsze umocnienie lokalnych walut. Najbardziej prawdopodobnym
wytłumaczeniem słabszych poziomów złotego pod koniec tygodnia jest właśnie obawa
o krajowy budżet. Polska nie spełnia bowiem zobowiązań wynikających z
objęcia naszego kraju procedurą nadmiernego deficytu przez Komisję Europejską.
Zgodnie z mini deficyt finansów publicznych musi zostać ograniczony poniżej
poziomu 3,0 proc. PKB w 2012 r. Na wczorajszym posiedzeniu rząd natomiast
ustalił, iż deficyt zostanie ograniczony tej wartości nie w 2012, lecz w 2013
roku. Przyszłoroczna dziura w budżecie ma natomiast wynieść 6,5 proc. PKB.
Dobiegający końca tydzień przebiegał pod znakiem kontynuacji wzrostów na eurodolarze. Kurs głównej pary walutowej od połowy września znajduje się w silnym trendzie wzrostowym. Spadek wartości amerykańskiej waluty wynika głównie z zapowiedzi Rezerwy Federalnej, co do dalszych działań w zakresie ilościowego łagodzenia polityki pieniężnej. Głównym wyznacznikiem kierunku, w jakim podążać zamierza Fed pozostaje kondycja amerykańskiego rynku pracy. Z tego też względu piątkowa publikacja Departamentu Pracy USA była z niecierpliwością wyczekiwana przez inwestorów.
Od początku tygodnia eurodolar odnotowywał wzrosty, które zostały dopiero zahamowane przez psychologiczny poziom oporu 1,4000. Do czasu publikacji danych z USA kurs EUR/USD utrzymywał się w przedziale 1,3900-1,4000.
Z istotniejszych danych z początku tygodnia warto wspomnieć o odczycie indeksu ISM dla usług, który wyniósł we wrześniu 53,2 pkt, oczekiwano 52 pkt. Z opublikowanego w piątek oficjalnego raportu amerykańskiego Departamentu Pracy wynika, że zatrudnienie w sektorze pozarolniczym spadło we wrześniu o 95 tys. etatów, podczas gdy oczekiwano braku zmiany w stosunku do miesiąca poprzedniego. Warto jednak zwrócić uwagę na sektor prywatny, w którym zatrudnienie wzrosło o 64 tys., oczekiwano 75 tys.
Na ogólny wynik wciąż negatywnie wpływają zwolnienia w sektorze publicznym, jednak z punktu widzenia poprawy kondycji całej gospodarki znacznie bardziej istotny jest właśnie wzrost zatrudnienia w sektorze prywatnym. Z tego też względu dzisiejsza publikacja ma nieco niejednoznaczny wydźwięk i widać to było również po pierwszej reakcji rynku. Eurodolar w pierwszych godzinach początkowo zniżkował poniżej poziomu 1,3850, po czym powrócił powyżej 1,3900. Próbując zinterpretować dzisiejsze dane, warto spojrzeć na wszystko w nieco szerszej perspektywie. Wynik ten uwzględniając poszczególne sektory oscyluje wokół zera, co wskazuje na zahamowanie silnego spadku zatrudnienia. Jednak wciąż nie widać oznak zwiększania miejsc pracy. Takie dane są już w dużej mierze wycenione przez inwestorów i dopiero odczyt znacząco różny od prognoz mógłby silnie poruszyć rynkiem.
W dobiegającym końca tygodniu umocnienie względem dolara kontynuował jen. Kurs pary USD/JPY spadł poniżej poziomów, przy których w połowie września japońskie władze zdecydowały się przeprowadzić interwencję walutową. W walce z umocnieniem jena nie pomogła ostatnia decyzja BoJ, który nieoczekiwanie obniżył główna stopę procentową do przedziału 0,0-0,1 proc. Zadecydowano ponadto o wznowieniu programu skupowania papierów wartościowych z rynku – przewidywana wartość środków, jakie zostaną w ten sposób dostarczone na rynek to 5 bilionów jenów. Jednak złagodzenie polityki pieniężnej nie zahamowało spadku notowań USD/JPY, które zeszły w okolice poziomu 81,50. Prawdopodobnie dopiero kolejne interwencje walutowe pomogłyby zahamować dalszą aprecjację jena.
Joanna Pluta
Michał Fronc
Departament Analiz
DM TMS Brokers
S.A.