Tygrysy wskoczyły na... pocztę

opublikowano: 21-09-2015, 22:00

Znana z PRL seria kieszonkowych książek wojennych zyskała drugie życie. Na razie powstał jeden tom, ale dzięki pocztowcom może być ich więcej

Piotr Unger wlókł się noga za nogą. Wracał z pracy i miał wyjątkowo niewesołe myśli” — takimi słowami „Żółty Tygrys”, jedna z najpopularniejszych serii wydawniczych w historii polskiego rynku księgarskiego, wraca do życia. A życie „tygrysa” było bogate. Od 1957 r. do 1990 r. wydawnictwo Ministerstwa Obrony Narodowej wypuściło w serii ponad 400 pozycji. Dziś stoją na półkach w tysiącach polskich domów, a ich stosy wciąż leżą w pudłach w setkach antykwariatów i zbierają kurz.

W placówkach Poczty Polskiej pojawił się pierwszy od lat 90. nowy tom w wojennej serii „Żółty Tygrys". Państwowi doręczyciele już myślą o wydaniu kolejnych i wznowieniu najlepszych pozycji z czasów PRL.
Zobacz więcej

JAK TYGRYS Z POPIOŁÓW:

W placówkach Poczty Polskiej pojawił się pierwszy od lat 90. nowy tom w wojennej serii „Żółty Tygrys". Państwowi doręczyciele już myślą o wydaniu kolejnych i wznowieniu najlepszych pozycji z czasów PRL. ARC

W szczytowym okresie ich nakład przekraczał 300 tys. egzemplarzy, a dotyczyły — zgodnie z mottem na okładce — zawsze tego samego, czyli „Bohaterów — Operacji — Kulis” drugiej wojny światowej. O tym opowiada też najnowszy tom serii, wydana 1 września „Obrona Poczty Polskiej w Gdańsku” pióra Iwony Kienzler. Jak kiedyś „tygrysy” dostępne były wyłącznie w kioskach państwowego Ruchu, tak ten tom kupić można jedynie w placówkach Poczty Polskiej. Za jego wydanie odpowiada Bellona, spadkobierca wydawnictwa MON. Czy to jednorazowy wyskok, czy też seria na dłużej zagości u listonoszy?

— Pomysł na wydanie nowego tomu w serii „Żółty Tygrys” narodził się kilka miesięcy temu. Jego premierę połączyliśmy z obchodami rocznicy obrony gdańskiej poczty. To publikacja przygotowana specjalnie na nasze zamówienie.

Na razie sprzedaje się dobrze — zeszła już połowa nakładu. W październiku będziemy rozmawiać z Belloną i koncernem Ringier Axel Springer o ewentualnej dalszej współpracy — mamy pomysły na kilka innych nowych tomów, w grę wchodzi też wznowienie najlepszych publikacji z serii. Wszystko oczywiście pojawiłoby się na wyłączność w placówkach Poczty Polskiej — mówi Edyta Rusińska, dyrektor biura rozwoju działalności handlowej w Poczcie Polskiej. Państwowi doręczyciele już od jakiegoś czasu sprzedają w placówkach pocztowych publikacje i periodyki, których nie można dostać nigdzie indziej. Wszystko po to, by w okienku pocztowym klient robił coś więcej, niż tylko nadawał list lub płacił rachunki.

— Z myślą o naszych starszych klientach zamówiliśmy serię „Leksykon Zdrowia", która sprzedaje się świetnie. Teraz pojawiła się seria „Fit”, skierowana do młodszych klientów i dotycząca różnych sportów — na początku biegania. Pracujemy też nad kolejnym projektem dla seniorów, wprowadzającym ich w świat internetu i nowoczesnych technologii, a także nad serią „Prawo na co dzień", którą być może będziemy też sprzedawać na naszej platformie internetowej, przeznaczonej dla małych i średnich przedsiębiorstw. Pomysłów nam nie brakuje — rozmawiamy m.in. w sprawie wydawania serii przepisów kulinarnych siostry Anastazji — mówi Edyta Rusińska. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcel Zatoński

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Po godzinach / Tygrysy wskoczyły na... pocztę