Tykająca bomba w finansach Kremla

Marek WierciszewskiMarek Wierciszewski
opublikowano: 2015-07-20 19:26

Rośnie zagrożenie bankructwami w rosyjskich samorządach. Niewypłacalność dużego regionu odcięłaby możliwość pozyskiwania finansowania także rządowi centralnemu, ostrzega agencja Standard & Poor’s.

W ciągu ostatnich pięciu lat długi rosyjskich regionów podwoiły się, by sięgnąć równowartości 42 mld USD. Czukotka jest zadłużona na 144 proc. rocznych wpływów, a cztery republiki w europejskiej części federacji – na co najmniej 100 proc. Zdaniem agencji ratingowej Standard & Poor’s kluczowe dla rozwoju sytuacji będą najbliższe dwa – trzy lata. Rośnie ryzyko, że budżet centralny będzie zmuszony pomagać popadającym w tarapaty budżetom regionów.

- Teraz Kreml wciąż ma możliwość wspierać regiony, jednak za trzy lata będzie miał mniej zasobów, a ich długi będą większe. To zwiększa ryzyko związane z całą sytuacją – komentował w rozmowie z Bloombergiem Karen Wartapietow, dyrektor w moskiewskim biurze Standard & Poor’s.

Wzrost długu, zapoczątkowany kiedy trzy lata temu prezydent Władymir Putin nakazał zwiększenie wydatków socjalnych, zaczął ciążyć bardziej wraz z nałożeniem na Rosję sankcji w związku z udziałem tego kraju w konflikcie na Ukrainie. Władze lokalne straciły dostęp do finansowania z międzynarodowych rynków i musiały się zwrócić po wyżej oprocentowane kredyty bankowe. Według Standard & Poor’s władze lokalne będą chciały w tym roku pożyczyć o kolejne 25 proc. więcej niż w ubiegłym, a deficyt w ich finansach jest do tej pory o 42 proc. wyższy niż w tym samym okresie ubiegłego roku. Według Standard & Poor’s niewiele trzeba, żeby kryzys przedostał się z regionów na sam Kreml.

- Niewypłacalność dużego regionu odcięłaby możliwość pozyskiwania finansowania także rządowi centralnemu – ostrzegał Karen Wartapietow.

Bloomberg