Dzień po pokaźnych wzrostach część inwestorów zdecydowała się na realizację zysków. Zwłaszcza, że dla S&P500 poniedziałkowy wzrost był już szóstym z rzędu. Siedem kolejnych zwyżek zdarzyło się ostatni raz trzy lata temu, do tego indeks znalazł się bardzo blisko tegorocznego maksimum i „twardego” oporu na poziomie 1100 pkt. Bez silnego, pozytywnego impulsu jego przebicie był mało prawdopodobne. Do tego „mieszały” zmienne notowania dolara, który walczył o oderwanie się od 15-miesięcznego dołka. Niewielkie spadki S&P500 i Nasdaq oraz wzrost średniej Dow Jones po dość zmiennej sesji mogą wskazywać, że część inwestorów znów wykorzystywała wzrost podaży akcji do ich kupowania, co jest dobrym sygnałem na przyszłość.
Z 10 głównych grup spółek z S&P500, najlepiej wypadły na zamknięciu spółki ochrony zdrowia. Ich indeks wzrósł o 0,48 proc. Trochę mniejszy, 0,3 proc. wzrost zanotowały spółki użyteczności publicznej. O połowę mniej wzrósł indeks spółek materiałowych. Wskaźniki producentów dóbr pierwszej i nie-pierwszej (discretionary) potrzeby, oraz spółek z sektora energii, telekomunikacyjnych oraz IT, zmieniły wartość o mniej niż 0,1 proc. Indeks spółek przemysłowych spadł o 0,3 proc. Najmocniej, o 0,44 proc. spadł wskaźnik spółek finansowych. W poniedziałek rósł najmocniej, o ponad 3 proc.
Spośród 30 blue chipów wchodzących w skład średniej Dow Jones spadały kursy 10. Najmocniej, o ponad 2 proc., taniały akcje Duponta i Boeinga. Liderami wzrostów były Bank of America i American Express, których kursy rosły o ponad 1,6 proc. W przypadku pierwszego pomogła zapowiedź szybszego niż oczekiwano ograniczenia kosztów wynikających z przejęcia Merrill Lynch. Największy w USA emitent kart kredytowych poinformował, że jego klienci zwiększyli kredyty w minionym miesiącu.
Najmocniej przecenioną spółką wchodzącą w skład S&P500 był MBIA. Kurs gwaranta emisji obligacji spadł o 26 proc. po tym, jak jego mniejszy rywal, Ambac, zasygnalizował możliwość bankructwa, za co zapłacił 33 proc. spadkiem wartości rynkowej.
Najmocniej drożejącym składnikiem S&P500 był Priceline.com. Akcje internetowej agencji turystycznej zdrożały o 17,5 proc. po tym, jak jej wyniki kwartalne okazały się lepsze niż prognozowali analitycy.
Na zamknięciu spadały kursy 60 proc., czyli 3,9 tys. amerykańskich spółek giełdowych. Rosły kursy 33 proc., czyli 2,1 tys. spółek.
MD